Humoreski ponure, Tygodnik Ciechanowski

Mamy śmiecie, róbmy syf!

Siedemnastego czerwca trzej sympatyczni panowie z Zakładu Gospodarki Komunalnej, odziani w twarzowe, pomarańczowe wdzianka odblaskowe zabrali moje śmiecie po raz ostatni. Pa, pa, pomachali na pożegnanie. I odjechali pomarańczową śmieciarką w siną dal.

Na Zadupiu Nowym, tak jak w tysiącu podobnych miejsc, śmiecie wywozi się raz w miesiącu, bo częściej naprawdę nie ma co. Kompostotwórcze odpadki utylizujemy sami, papiery palimy w piecach, pozostaje metal, plastiki, szmaty i inne paskudztwo, z którym nic mądrego nie da się zrobić domowym sposobem.
W ramach ewolucyjnej rewolucji śmieciowej przybył do naszej wsi przedstawiciel samorządu z misją. Przywiózł eleganckie, solidne worki (żółty, zielony, brązowy, niebieski).
Za brązowe i niebieskie dziękujemy, bo, jak mówię, chwasty i papiery nie są dla nas śmieciami. Dostajemy więc te żółte na opakowania z plastiku i metalu. I zielone – na opakowania ze szkła.

Bo my tu ambitni i nowocześni jesteśmy, więc sortowanie śmieci jest oczywistą oczywistością dla zadupian nowych.

Oczywiście mamy sporo pytań: do jakiego wora ma iść szklana stłuczka (bo cholerne szkło czasem się tłucze), zużyte żarówki, baterie, kawałki papy albo styropianu, stare struny od gitary… słowem to, co nie jest opakowaniem, a ewidentnie jest śmieciem.
Pan Samorządny zna odpowiedzi na wszystkie nasze wątpliwości, bo miał dużo czasu, żeby je sobie przygotować.
Przecież od dwóch lat wiadomo, że zmieni się śmieciowa rzeczywistość wszystkich Polaków.

Dostajemy więc wory, śmieciowskazówki szczegółowe oraz plan odbioru śmieci aż do końca roku kalendarzowego, żebyśmy wiedzieli, kiedy te wory wywlekać na drogę.

Wszyscy dobrze się spisali, brawo, brawo dla Urzędu Gminy, że nie ma żadnej luki czasowej między „starymi” a „nowymi” śmieciami. Wyobraźcie sobie sytuację, w której zostajemy na trzy tygodnie bez możliwości zrobienia porządku.
Bez worków, bez informacji na temat śmieci „nietypowych”, bez daty lipcowego odbioru.

No, pomyślcie, całe tygodnie siedzenia na kupie nieposortowanego szajsu, w oczekiwaniu na worki i na zmiłowanie.

Jak dobrze, że gmina ma tak sprawny samorząd.
Że nie zajmują się duperelami, festynami, pomnikami, śpiewaniem przyśpiewek ludowych, nawiedzaniem stuletnich babć i pozowaniem do zdjęć.
Widzicie, zawsze powtarzam, że jak szewc pilnuje kopyta, to w całej wsi konie chodzą podkute.

To, co do tej pory przeczytaliście, to są brednie.
Relacja z alternatywnego świata.

Oczekiwanie, że  organ (przepraszam z brzydkie słowo) samorządowy zajmie się tym, do czego został powołany, to objaw szaleństwa lub nadmiar wyobraźni.

Rzeczywistość jest taka, jak zawsze:
Po dwóch tygodniach zbierania szajsu w co popadnie, pojechałam na miasta gminnego robić zwiad śmieciowy, czyli śmieciozwiad.
Wróciłam do domu z karteczką, na której wydrukowano, w jakim kolorze wora ma się zaleźć określony śmieć.

Na każdym worze ma być napisane, „jaka frakcja śmieciowa” się w nim znajduje.
Teraz zachodzę w głowę, czy ja mam te worki sama malować, czy co?

I gdzie, do licha, mam wrzucić te stare struny, których w żaden sposób nie można uznać za „opakowanie”?

Mam dziwne przeczucie, że po pewnym czasie (oby mierzonym w tygodniach, a nie miesiącach czy latach) zjawi się u nas w Zadupiu Nowym ta sama pomarańczowa śmieciarka, panowie też będą ci sami, tylko w nowych wdziankach odblaskowych.
Różowych, na przykład.
Ponarzekamy wspólnie na dziadostwo, lenistwo, tumiwisizm i cały światowy kryzys.

Później wszystkie śmiecie wylądują w zgniatarce, a na końcu w jakimś lesie, bo okaże się, że ktoś z kimś czegoś nie podpisał, nie uchwalił, albo się pomylił.

Tak, macie rację, teraz wyobraźnia zniosła mnie w czarny pesymizm.
Skąd mi przyszło do głowy, że w lesie są jakieś śmiecie?

A nawet jeśli są, to przecież posortowane według frakcji.
Słoiki leżą osobno, plastiki osobno, zdechły pies osobno.

Cóż, marzy mi się równowaga.
Nie szaleństwo optymizmu i nie odmęty pesymizmu, tylko balans.
Myślę, że osiągnę ten stan w chwili, kiedy otrzymam kolorowe worki: żółty i zielony.

Oraz sensowną odpowiedź na proste pytanie: do którego worka mam wrzucić te cholerne struny i przepaloną żarówkę?

Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim 2 lipca 2013 / nr27

PS Ten felieton napisałam pierwszego dnia lipca.
Dziś jest 8 lipca.
Sytuacja się pogarsza, bo byli goście i śmieci przybyło.
Worków, śmieciarek, informacji i terminów nie widać.
Na stronie internetowej
(taaa, łu nosz tu w każdy chałupie majo jenternet) gminy pojawiła się … ulotka.
Opisuje ona sposób segregacji badziewia.
Oraz to, że worki dostarczy firma.
Pewnego dnia. Więc nie wychodzimy z domu, żeby nie przegapić tej dostawy.
Serdecznie gratuluję tego wiekopomnego osiągnięcia.
Bis!

PS drugie
O, jest nowa informacja! Już godzinę i 11 minut po publikacji urząd podjął kolejny wysiłek intelektualny!
Znam już nazwę tajemniczej firmy : BŁYSK.
Nazwa śliczna.
A jeśli pragnęłabym mieć większą wiedzę (na przykład: co mam do cholery robić z tą kupą śmieci?) to mam sobie podzwonić telefonem lub zębami o rynnę…

Mam pod czaszką parę zjadliwych komentarzy, bo jako zołza mam zawsze pod czaszką furę zjadliwych uwag.
Jak wiecie, cierpię na dysurzędię. Ale z litości powstrzymam jadaczkę.
Wyczytałam w mediach (Gazeta Wyborcza) o UPRAWNIENIACH, które zostały przyznane śmieciarzom: będą oni sprawdzać naszą uczciwość przy segregowaniu szpejów za pomocą badania fizykalnego oraz fotografowania zawartości naszych worków (proponuję, żeby od razu sfotografowali zawartość naszych kibli)
Będą nas upominać, a nawet oskarżać przed urzędem, który będzie mógł nas UKARAĆ finansowo, jeśli nasz fajans im się nie spodoba .
Kontrole i sankcje już są opracowane.
Tylko worków wciąż brak!
No, ale mogę sobie zadzwonić… zębami o parapet.

1 Komentarz

  1. Gdzie rzucić stare struny?
    No chyba do worka na metale.
    Czy nie? 😉
    Sam już nie wiem.

    Właśnie. Najgorsze jest to, że te segregowane śmieci pójdą do tej samej śmieciarki, a nawet jeśli nie, to na pewno na wysypisku się przemieszają.
    I tak oto kolejna robota głupiego.

    Całe to segregowanie jest jak wszystko w Polsce – nikt nic nie wie. Ale do karania będą pierwsi…

    Co mnie denerwuje: jeśli (w bloku) jakiś mieszkaniec nie będzie segregował śmieci, to odpowiadać za to będą solidarnie wszyscy – podniesie im się opłaty za wywóz.
    Czyli jednym słowem – kiedy im się zechce, to po prostu podniosą opłaty, mówiąc, że gdzieś tam, ktoś wrzucił zielony listek do pojemnika na frakcję suchą. 🙂 (śmiech przez łzy)

Leave a Reply