Humoreski ponure, Tygodnik Ciechanowski

Syndykat capów

Współczesny wilk nie występuje w przebraniu babci.
Nie wyczekuje w chatce na wizytę Czerwonego Kapturka.

Żeby młodą pannę zjeść, nie musi grać komedii, ani nawet się czaić. Całe zastępy chętnych do roli mięsa Kapturków zostały, specjalnie dla niego, zahipnotyzowane przez kolorową prasę, spoty reklamowe i tandetne filmidła o pracowitych, szlachetnych dziwkach spotykających księcia z bajki.

Popiskują z ekscytacji.
Blondynki, brunetki i rude.
Tłoczą się i przepychają, która pierwsza.

Wilk wybiera, przebiera, a czego sam nie zeżre (bo zdechłby z przeżarcia), tym podzieli się z przyjaciółmi. Oczywiście zupełnie za darmo, pro bono, gratis i z czystej chęci niesienia pomocy. Przecież nie prowadzi jakiegoś burdelu, tylko wielkodusznie niesie ulgę ludziom w potrzebie, łącząc ich w pary według wzoru „młoda, uboga dupa-stary, bogaty cap”.

Współczesny wilk panoszy się w mediach, jest zapraszany, podziwiany, hołubiony i cmokany w tyłek przez elity dziennikarstwa. Jest ikoną, wzorem do naśladowania. Młode, piękne i świeże kobiety kolekcjonuje pęczkami, jak breloczki, i wcale się z tym nie kryje. Jawi się jako czarodziej, mający magiczny klucz do lepszego życia.

Więc, chociaż z bliska nie jest już wilkiem tylko lubieżnym, starym lowelasem, Czerwony Kapturek wyobraża sobie, że wystarczy zamknąć oczy, rozłożyć nogi i myśleć o karierze.

Świat jest pełen starych, bogatych satyrów i młodych, durnych Czerwonych Kapturków płci obojga. Tym ostatnim nawet nie przyjdzie do głowy, jaką cenę zapłacą za bycie seksualną maskotką i jak zdewastuje to ich życie wewnętrzne, dając w zamian świecidełka.

Możemy sobie westchnąć obłudnie: Oto tak właśnie kręci ten świat.
Ale to żaden powód, żeby z jednego czy drugiego (przyłapanego z ręką w gaciach) perwersa robić ofiarę i zwierać szyki w jego obronie. Bo czegóż tu bronić?

Zadziwia i przeraża inwersja moralna, pozwalająca odwracać kota ogonem i przenosić obłok smrodu na tego, kto brudy ujawnia.

W bajce o wilku-Fibaku w rolę Czerwonego Kapturka wcieliła się dziennikarka Malina Błańska. Zagrała ładną i chętną pannę, szukającą sponsora, tyle, że wzięła ze sobą dyktafon. Panna Malina została zaproszona na spotkanie, obejrzana i pomacana jak jałówka, po czym przydzielona bogatemu panu z Ameryki.

Całą tę żałosną historyjkę opisał tygodnik Wprost. I zaczęło się! W geście solidarności z nakrytym w roli burdeltaty Fibakiem larum podnieśli felietoniści, aktorzy i inni ludzie kultury. Oni są zawsze gotowi wydać z siebie głos, szerokim łukiem omijający meritum. Jakimś trafem za Fibakiem stoją murem same egzemplarze płci męskiej.
Dziwne?
Ależ skąd!

Najzabawniejsze są zarzuty, że dziennikarka zamachnęła się dyktafonem na życie prywatne wolnej osoby, żyjącej w wolnym kraju. Zaiste przedziwny to argument w obronie stręczycielstwa.
Czy syndykat lubieżnych capów zupełnie stracił balans i poczucie rzeczywistości?
Jaka wolność?
Jaka prywatność?
To jest pan, stawiany publicznie za wzór do naśladowania, to jest pan ferujący sądy i opinie, z którymi liczą się miliony jego fanów.

Zaskoczyła mnie błyskawiczna reakcja TVP, która sprawnie zerwała kontrakt z Fibakiem Przyłapanym Na Czymś Brzydkim.
Daleka jestem od naiwnych przypuszczeń, że to dla nich jakaś nowość.

Zapewne wszyscy wiedzieli, ale dopóki szambo płynęło podziemnym korytem, nikt się nie wyrywał z moralnymi spazmami.

Kiedy jednak panna Malina zrobiła odwiert w tym łajnie, publiczna telewizja z ciężkim sercem pożegnała celebrytę.

W tym miejscu pragnę przypomnieć spektakularny skandal, który rzucił ponury cień na BBC i wprawił w osłupienie nie tylko brytyjskie społeczeństwo, ale i cały wolny świat.
Ledwie pół roku minęło od wstrząsu, wywołanego odkryciem drugiej twarzy zmarłego  w wieku 82 lat światowej rangi celebryty Jimmy’ego Savile.

Sława pośmiertna radykalnie różniła się od tej, jaką cieszył się za życia.
Kochany przez miliony, uhonorowany szlachectwem przez królową i medalem przez papieża, doktor honoris causa kilku uniwersytetów, gwiazdor BBC, dobroczyńca chorych dzieci, sławny cnotami i zasługami… dewiant, sadysta i pedofil.

Nie to było jednak najbardziej wstrząsające. Tym, co odebrało mowę wszystkim ludziom wyposażonym w busolę moralną jest fakt, że ta druga twarz Jimmy’ego była w kręgach brytyjskiej klasy wyższej znana od lat  z górą pięćdziesięciu. I w samej BBC też zdawano sobie sprawę, że gwiazdor jest chorym i niebezpiecznym sukinsynem.

Ale był gwiazdorem.
Więc wszyscy milczeli aż po grób.

Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim 11 czerwca 2013 / nr24

3 komentarze

  1. nigdy nie lubiłem Fibaka, nasłuchałem się od ludzi z branży tenisowej na temat jego łapczywości i pomiatania szkołami-klubami tenisowymi, wszystko było na pokaz taki dobry „wujek-chujek ” tak go zwą, co to za każde minutę jestestwa swego zwanego promocją kazał sobie płacić a oficjalnie to on wspierał przecież sport i kulturę, ot taki pewexowski kutasik co to „za sztukię” się wziął bo przecież nie będzie całe życie w dresie biegał, stręczycielstwo- totalna ohyda przypisana tylko jednemu gatunkowi na naszej planecie, temat stary jak rzymskie burdele czy inne rezydencje pro publico bono…no cóż a biedny Romuś Polański raz po pijaku się pomylił i do tej pory ma zakaz wjazdu do Stanów Zadowolonych, no zawzięli się nań prokuratorzy jedni, źli, niedobrzy i pamiętliwi 😉 i to by było na tyle więcej inwektyw nie pamiętam za inne serdecznie żałuje.pozdrawiam czerwcowo-jaśminowo. teraz już milczę i jestem spokojny to nie moje getto idę na karuzelę tuż obok zamykam szeroko oczy….

  2. Zajebiście, że znałeś parę inwektyw, łagodniutkie, ale śliczne!
    Taaa, Romcio Polański to też maleńki capuś, ale jaką miał potężną armię obrońców, gdy więził się w swojej alpejskiej (czy jakiejś tam) willi. Nic to, czyściec lubieżników ma oślizłe ściany….

  3. No, tak przecież teraz to całe tabuny Czerwonych Kapturków „kształci” się w kierunku Czaso-Umilaczy dla właściwej klienteli. Niedawno zmarł Pan z Branży: Cezary Muńczyk – Pan „Przepraszam, ale muszę ze względów zawodowych pomacać twoje piersi”. Aby pomacać jędrne piersi można zasiąść w jury Top Srodel i całkiem legalnie, oczami wszechpubliki ze sranży legitymizowanie ogarnąć młode dziewczę, zanim samo się ogarnie. Z programu na program coraz więcej chętnych? a swoją droga to ciekawe, że powtarzają tam jak mantrę, że w zawodzie, w którym prezentuje się ubrania, modelka ma przede wszystkim nie mieć oporów przed rozbieraniem się?!:>

    Kiedyś ktoś był kimś jak miał aparat i czarne prześcieradło pod którym się chował, dziś może być kimś za sprawą sekstaśm do szantażu. W prześcieradło go dopiero zawijają pośmiertnie.

    Jowialne, rubaszne, z cieknącą ślinką, jęzorem na wierzchu i obwisłym brzuszkiem, z oślizgłą ręką i obleśnym wzrokiem Wilki, jeśli są Celebrytami to całe ich AMPLOI można im wybaczyć.

    Nigdy obawiam się nie było lepiej, dziś po prostu dzięki sieci i szybkiemu przepływowi informacji takie kwestie widać JAK NA PATELNI.
    Żeby się czasem zmitygować, zarumienić, zażenować to trzeba mieć do tego odpowiedni zmysł sprawny?

Leave a Reply