Przyszła

Oficjalnie odgwizdałam zimę dziś o poranku.
Migrena, czyli pulsujące, lewostronne grzmocenie po czaszce plus mdłości wymuszające pozycję klęczną, potwierdzają radykalną zmianę aury.
Wiosnę witam na klęczkach, zatem z uwielbieniem.

Dla tych, którzy twierdzili, że trwa wiosna mam wiadomość: nareszcie stało się prawdą to, co do tej pory było  pustym słowem.
Oczywiście pustych słów i tak zostało całe mnóstwo, ale chociaż to jedno wyrównało do pionu i stało się ciałem.

Prawdą.

Prawda tego wiosennego poranka (jedenastego kwietnia 2013) objawiła się pod postacią liczby mnogiej.
Bardzo mnogiej.

Na oko ze dwieście ich było, oblepiły wszystkie drzewa w ogrodzie i odśpiewały multidziobny hymn na cześć wiosny.

Zgadnijcie, kto mnie tak licznie nawiedził, dla ułatwienia załączam nagranie.
Moja łapa, stercząca z okna z dyktafonem, wcale ich nie wystraszyła, tak były zajęte wychwalaniem poranka.
Ten szum, brzmiący jak morska fala to szum skrzydeł, kiedy przelatywały z wierzby na olszę.

Pod nimi kicał zając, bo moje podwórko jest jednym z nielicznych miejsc w okolicy, gdzie odsłoniło się nieco trawy spod zwałów śniegu.

Ponieważ sprawa jest poważna, śpieszę Wam o tym donieść.
To już się dzieje – ona tu jest.

Ta wiosna.
Na którą tak rozpaczliwie czekałam.

Jak mówi mój sąsiad: Czekajcie, a znajdziecie.

19 komentarzy

  1. Jak to tam było?
    „Nie rozmawiam o pogodzie”, czy jakoś tak 😉

    No, fajnie to się mieszka na łonie natury: komputer, internet, dyktafon.
    W stodole pewnie jakaś wyrzutnia rakiet na wypadek, gdyby krowa czekającego sąsiada nieopatrznie przekroczyła miedzę 😉

    Ania i Krzysztof – tacy współcześni, unijni jaskiniowcy 🙂

    PS A u mnie jesień.
    Mam nadzieję, że po niej nie będzie znowu zimy 🙁

  2. Dopiero teraz wysłuchałam tego jazgotu i wiem od czego ta migrena 🙂
    U mnie takiego koncertu nie ma , za to zielono.

  3. Cudne dziobki, śliczne trele. Oj może to być sporo ptaszków :> Strzelam. Czy to może wróblaski?

  4. Rollins, o pogodzie nie rozmawiałam z powodu wielkiej ponurości zimowej. Teraz już można, śmiało.
    Nie martw się, to nie jest jesień, możesz ściągać kalesony, idzie piękny, wiosenny łikend.

    I to w stodole to nie jest wyrzutnia rakiet, tylko Rafał, a jęczy tak przenikliwie, ponieważ pragnie się rozmnożyć.

    Roma, jazgotniki poleciały dalej, a do mnie zawitały gile. Takie ptaszki znaczy, nie katar. Ptaszki mają czerwone brzuszki i na śniegu wyglądają jak parada cudaków.

    I – Dżoanno – to były odwiedziny ogromnego stada kosów:)

  5. Oto moja relacja pogodowa i z pogodą pokrewna:
    Słońce zaświeciło mocno, nocą zniknęła większość śniegu, chociaż w lesie sobie leży i jest całkiem biało.
    Świat zrobił się pachnący i bardzo hałaśliwy. Wszystko dookoła śpiewa, gęga, ćwierka, gwiżdże, kląska, syczy (bocian), odsłoniły się kwitnące przebiśniegi.

    Widziałam też pierwszą muchę. Zaznaczyłam, że nie chcę jej widzieć w domu, a tak, to niech sobie robi co chce.

    Tyle miałam do powiedzenia w sprawach najwyższej wagi. Reszta to tylko zakłócenia:)))

  6. I kolejny apdejt:
    Widziałam pierwszego żółtego motylka i komary. Widziałam burzę z piorunami i tęczę. Widziałam, jak śnieg znika z pól z minuty na minutę i widziałam zieloną aurę nad wierzbami.
    A Wy? Też coś widzieliście?

    Jeśli kogoś absolutnie nie interesuje moja relacja przyrodnicza, to niech nie czyta:)

  7. Widziałam motylka, też żółtego. I bąka. Burzę przespałam, ale kątem ucha słyszałam przez sen.
    Leon wczoraj wziął pierwszą kapiel w stawku i cuchnie nader wiosennie.
    Przebiegłam kilometr, z odpoczynkiem dla wyrównania oddechu w połowie (sprawdziłam trasę na Google Earth po powrocie, to wiem, że kilometr). Niby nic, ale to moje pierwsze bieganie od lat.
    Kosy widziałam (no, nie taką chmarę, ale jednak). Oraz słyszałam, różne śpiewające.
    Pozdrawiam 🙂

  8. A, i może nie wiosennie – zorzę polarną widzisz? Bo właśnie teraz ma być widoczna nad północnym horyzontem 🙂

  9. Zorzy nie było, bo nadeszły chmury, a szkoda, bo ostrzyłam oczy na ten wdok. Ale za to widziałam, jak bociany w gnieździe robiły teges. Znaczy: dziecko sobie robiły.

  10. O, to Leon jest szczęśliwy nareszcie pełnią szczęścia. Ja też kąpałam gumofilce w wielkich jeziorach polodowcowych na łące, aż mi się wody nalało i musiałam wracać do domu:) Ale co się nachlapałam, to moje!

  11. Bekasa słyszę, ale nie widzę. Nie wiem, jak mam go zobaczyć, bo skubaniutki bardzo szybko się przemieszcza. Miało być ciepło, ale nie jest:(

  12. A cóż to? O czym tak milczycie zawzięcie? Macie w dupie moje ptaszki? Co?
    No nie szkodzi, nie szkodzi, i tak będę referować postępy wiosny.
    Dziś ujrzałam pliszkę i rudzika.
    Oczywiście piszę tylko o tych, których widzę po raz pierwszy w tym roku. Bo takie – dajmy na to – sikorki, to skaczą tu po mnie jak pchły:)

    Pozdrawiam was, milcząca mniejszości.

  13. No przecież nie milczę 🙂
    Słońce i zdecydowanie cieplej, niż wczoraj. Kwitną stokrotki w parku. Widziałam dzięcioła.

  14. Dorota, o Ty masz takie samo łakome podejście do przyrody. Reszta woli iść do marketu:)
    U mnie też był dzięcioł, bujał się na winobluszczu. Pierwszy krokus!!!

  15. Jak ja lubię tu zaglądać po nowinki natury! Dowiedzieć się, że już coś się dzieje, coś się budzi do życia.

    W Krakowie cieszę się jak zobaczę stadko wróbli, na jakiejś na wpół opuszczonej działce rosną kępki przebiśniegów i patrzę łapczywie, chciwie, z nazbyt dużą ciekawością na magnolie – czy już? czy już wyskoczyły pierwsze pąki? Niestety, tu przyrody trzeba wypatrywać, z wielkim szkłem powiększającym łazić i szukać wśród wszystkiego, co aglomeracyjne piękna.
    A przyroda mnie zachwyca 🙂 Chcę jej. Chcę jej więcej.

  16. To zapraszam:)

    Widziałam ropuchę! Prawdziwą, to nie było moje odbicie, tylko osobna ropucha.

  17. Jednakowoż powiem uczciwie, że gdy piszecie co naocznie widzicie dopada mnie wespół w zespół zawiść z kleinowską zazdrością.

    Ropucha? Prawdziwa ropucha? Takie duże ciemne żabisko, z dwoma pompującymi się balonikami przy gębie? Jakbym dorwała to bym normalnie pocałowała 😉
    Wszystkie by chodziły wycałowane ropuszyska. No przecież nie tak od razu się trafia, ta co się zmieni
    w Księcia.
    Inna sprawa, że on mógłby już potem nie chcieć ust tak żabimi pocałunkami splugawionych 😉
    W Białusze pływają kaczory z koczkami i gardzą burżujazyjne ptaszory kromkami chleba. Tak się rozpuściły.

  18. Kukułka, kukała mi z samego ranka jak biegłam do autobusu. Pyzolek dostał pierwszą trawę tej wiosny.
    Wielkie sprzątanie w mojej mieścinie.

  19. Piszecie pieknie kochani.Czytam, czytam i to cieszy. Jezeli nie pisze, to dlatego, ze brak mi „jezyka” w gebie , tego ladnego do opisu.
    Westfalia zaliczyla dzisiaj ponad 20 stopni a ja odpoczynek na tarasie. Ale to jeszcze jakby rzeczywistosc czarno-biala a tesknie za 3D. Obudzi sie razem z wiosna, napewno i wtedy zaspiewam sobie i zatancze – i nie poddam sie bialo-czarnym kolorom.

Leave a Reply