A gdyby tak…
O tym będę myśleć dzisiaj, w dniu Zdrady, Męki i Śmierci.
I jutro, w dniu Wielkiej Ciszy i Czuwania.
A gdyby tak umarło razem z Chrystusem wszelkie kłamstwo… to co by z nas zostało?
Co zostałoby z nas, gdyby śmiertelnie zranić miłość własną?
Czy jakakolwiek miłość w ogóle by przetrwała?
A gdyby uśmiercić i pogrzebać wizerunek, złudzenie, rywalizację, grę?
Pozostawiając nagą prawdę.
Czy cokolwiek poza brzydotą i smutkiem zostałoby w nas samych?
A gdyby tak sprawdzić?
Gdyby zabić w sobie ciemność, czy w pustce pojawiłoby się światło?
To moje gdybające życzenia Wielkanocne dla tych, którzy wierzą w Zmartwychwstanie.
Niech umrze to, co karmi się cudzym bólem.
Niech wstanie do życia to, co dla nas dobre.
Świętujmy, świętujmy, świętujmy.
Bo nie znamy dnia, ani godziny.
Zbliża się piętnasta. Oj, tak żeby nasz cień nie przysłaniał dobra w nas samych.
Żebyśmy zbyt uparcie nie dążyli do bycia dobrym. To nie do końca prawda, że ten jest dobry, kto chce byc dobry. Ten jest zdrowy, kto chce być zdrowy – tu się akurat zgodzę.
Życzę poszanowania u większej ilości ludzi prostych wartości jak szczerość i dobro. Przytomnego refleksu, który zatrzyma niepotrzebne szarpaniny, krzywdy, zbrodnie. Bo każde okrucieństwo wyrządzane zwierzęciu czy człowiekowi, jest krzywdą wyrządzaną sobie samemu. Zbrodniarz, nawet nie samobójczy, popełnia przecież zbrodnię na sobie samym i zostaje w swoim sumieniu z niedającym się odwrócić biegu historii i piętnem na całe człecze jestestwo.
W ten sposób rozumiem też gesty Papieża Franciszka. I biorę czasem nazbyt dosłownie słowa św. Rafała Kalinowskiego, że mojej Ojczyźnie potrzeba bardziej potu, niż krwi. Nazbyt ten pot, bo przecież pospiech poniża. Więc łapmy oddech, uspakajajmy gonitwy myśli, przeganiajmy czarne dziury osamotnień i uśmiechajmy się do siebie. Łatwiej się nie uśmiechać i nie ufać, więc nie chodźmy w tym względzie na łatwiznę :>
Pokój Nam Wszystkim!
Pokój i wewnętrzna cisza…