Humoreski ponure, Tygodnik Ciechanowski

Radaroza

Dziesiątego stycznia, Anno Domini 2013 ogłoszony został narodowy program walki z fotoradarami.
W samym Przasnyszu walka ta rozpoczęła się miesiąc wcześniej. Urządzenie, pilnujące prędkości na wylotówce w kierunku Warszawy, zostało upaprane czarną farbą. Tym samym zwolennicy jazdy niepodległej z miasta Przasnysz znaleźli się w awangardzie, inspirując nowy, wandalistyczny nurt o zasięgu krajowym.

Sam Tomasz Lis wziął na siebie ciężar przywództwa moralnego, stając się tym samym arbitrem dla wszystkich wsiowych głupków, którym się wydaje, że grają w filmie akcji, gdy tylko dotkną stopą pedału gazu.

Bez urazy, ukochani mieszkańcy wsi. W pojęciu wsiowy głupek mieszczą się całe zastępy tubylcze wielkich metropolii, bo kategoria ta dotyczy stanu umysłu, a nie miejsca zamieszkania.

Wspomniany stan umysłu charakteryzuje się wrodzoną lub nabytą niezdolnością do autorefleksji i boleśnie natrętnym samouwielbieniem. Watahy wsiowych głupków poruszają się po drogach krajowych, lokalnych i polnych.
Mniej lub bardziej do ludzi podobni, jedni w chomątach z krawata, inni w dresach, bliźniaczo podobni w swoim umiłowaniu nieskrępowanego prawa do zabijania wszystkiego, co im wejdzie w drogę. Od drobnych zwierząt poczynając, na kulawych staruszkach samowolnie snujących się poboczem kończąc.

Akt erekcyjny niepodległościowego zrywu dokonał się i uwiądł, jak to z erekcjami bywa. Przez media przetoczyła się jałowa dyskusja, w której nikt nikogo nie przekonał.
Tymczasem wszelkie dyskusje są doskonale zbędne, ponieważ po obu stronach zasiadają ignoranci, którzy swoje argumenty opierają na wrażeniach, impulsach emocjonalnych i ułudzie własnej nieomylności. Oraz na  przekonaniu, że zasady są po to, żeby je olewać, a przepisy po to, żeby je łamać.
Zabawnie brzmią słowa dorosłej i na pozór rozumnej istoty, upierającej się, że liczba i skutki wypadków nie mają nic wspólnego z rozwijanymi na drogach prędkościami.
Ta istota w dalszej części swojego wywodu twierdzi, że nie istnieje związek między dolegliwą i nieuchronną karą a liczbą popełnianych wykroczeń. Inne istoty, zamiast roześmiać się w głos lub udzielić rozmówcy pomocy psychiatrycznej, wsłuchują się z atencją w te pierdoły, nadając wydawanym dźwiękom rangę dyskusji jentelektułalnej.
Równie dobrze można stanąć w oborze i zmierzyć się na argumenty z krową.
Tak samo ekscytujące, płodne i twórcze zajęcie.

Występowanie związków między zjawiskami jest przedmiotem żmudnych badań wielu nauk, których nazwy kończą się na -logia i -yka. Nauki te, posługując się metodami nieco bardziej wyrafinowanymi niż sonda a co pan/pani myśli o radarach są w stanie opisać w miarę obiektywnie wpływ tego na tamto i owego na owamto. Uwzględniając takie, śmakie i owakie zmienne.

Wydawałoby się, że te dane mogłyby czemuś służyć.
Na przykład planowaniu działań naprawczych, profilaktycznych i interwencyjnych w skali lokalnej, a nawet globalnej. Bo mamy dziesiątki tysięcy empirycznych danych na wszelkie możliwe bolesne tematy.
Udowodnione zostały ścisłe związki między:
Piciem alkoholu a alkoholizmem.
Alkoholizmem a przemocą.
Płcią a agresją.
Dostępem do broni a zbrodniami z użyciem broni.
Przemocą w mediach a przemocą na ulicach.
Prędkością a skutkami wypadków drogowych.

Długo mogłabym wyliczać, ale czy to kogoś obejdzie? Czy kogoś obchodzi, że ludzkość na tym etapie swojego rozwoju ma dostęp do rzetelnej wiedzy, z której w ogóle nie korzysta?
Zamiast tego oddajemy głos głupcom, ucharakteryzowanym na mędrców.

Litości!
Postawcie już te cholerne radary.
Takim piczkom-zasadniczkom jak ja one w żaden sposób nie utrudnią życia.
Ja się nigdzie nie spieszę, bo jestem dorosła i umiem zaplanować własny czas. Pośpiech jest domeną osobników niezorganizowanych, niezdolnych do wnioskowania.

A ci nie powinni mieć istotnego wpływu na decyzje w skali społeczeństwa.

Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim 22 stycznia 2013 / nr4

1 Komentarz

  1. Ty się Aniu nie spieszysz, ale zauważ, że w tym zubożałym społeczeństwie spora ilość kierowców zawodowych, jeśli chce mieć za co wyżywić dzieci do pierwszego, to musi jednak się „sprężać”. Na drogach również.
    Inna sprawa, że ograniczenia prędkości na drogach są często tak kretyńskie, że trudno się dziwić, iż kierowcy, widząc prosty, równy, szeroki kawałek drogi, tę dozwoloną prędkość przekraczają.
    Mają się za to niby wziąć, ale ile to razy już słyszeliśmy tego typu slogany?
    O stanie dróg, jako głównej przyczynie wypadków, nawet nie chcę się rozpisywać, bo to każdy wie.

    Dziwi mnie natomiast ta opieszałość (i w ogóle milczenie) w kwestii drzew przy drodze.
    Przecież te też są zabójcami.
    Ileż mniej groźnych, śmiertelnych wypadków byłoby, gdyby drzewa zastąpić krzewami.
    Kiedy rozpędzony samochód uderza o drzewo, to wiadomo co się dzieje.
    Krzewy dużo bardziej siłę uderzenia amortyzowałyby.
    Tak jest chociażby w Anglii.

    Szkoda gadać. Wszystko można by zrobić i ulepszyć, ale trzeba do tego odrobiny rozsądku i chęci, a tego w polskim rządzie nie uraczysz.

Leave a Reply