Humoreski ponure, Tygodnik Ciechanowski

Sezon cuchnącego moru

Oderwijcie, dobrzy ludzie, uwagę od absorbujących mydlanych oper, którymi tej jesieni pasą was dyżurne szczekaczki. Od serialu o dzieciobójczyni-celebrytce, pod tytułem MatkaMadziNaKoniuwBikini.
Zapomnijcie na chwilę o tym, jak podły jest świat i ludzie na nim, wszyscy, z wyjątkiem was samych.

Spójrzcie dziś w lustro i zadajcie sobie pytanie:
Czy jestem dzieciobójcą?
Wnukobójcą?
Prawnukobójcą?

Obawiam się, że tak. Mogę to udowodnić, a zrobię to z premedytacją i bez litości. Większość z was ma teraz ochotę wybuchnąć słusznym gniewem i napluć na ten felieton i jego skromną autorkę. Ale to za chwilę.
Teraz jeszcze przez moment się skupcie na moim pytaniu.
Zapewne jesteście przekonani, że jeśli nie czynicie dziecku bezpośredniej krzywdy dusząc je, ciskając nim o podłogę, karmiąc potrawką ze sromotnika lub topiąc jak koci miot w brudnym bajorze, to jesteście dobrzy, mądrzy i sprawiedliwi. Wspaniali rodzice rodzice, kochający dziadkowie. Przepełnieni czułością i dumą, zachwyceni sami sobą i sobą nawzajem.

Chcę wam trochę popsuć humor, bo robi się zimno.
Wam, mieszkańcy małych, zapyziałych (ale z ambicjami) miasteczek i wsi.
Wam, z pięknych domów, nowoczesnych i dobrze wyposażonych, żółtych, zielonych i sraczkowatych, aż zęby bolą od tej palety barw i pokracznych figurek w waszych ogródkach od ulicy.
I wam, ze zwykłych chałup, z kupą gnoju i kupą złomu jako ozdobą.
Widzę was i znam was, chociaż nie z imienia.

Znam ten typ krótkowzrocznej zaradności, która  rozwiązuje bieżące problemy bez jednej myśli we łbie. Bez żadnej refleksji na temat mniej lub bardziej odległych skutków, bo kiedy czegoś nie widać od razu, to tego nie ma.
Logika durnia, za którą podziękują wam wasze dzieci i wnuki, o ile dożyją wieku, w którym będą mogły sformułować sensowną myśl. O ile będą miały na tyle sprawne mózgi, żeby nimi myśleć. O ile w ogóle się urodzą.
Biedne dzieci.
Biedne wnuki.
Biedne prawnuki.
Skazane na mutacje, nowotwory, krótkie, pełne cierpienia życia i straszną, powolną śmierć.

Wy im to robicie, dobrzy, kochający ludzie.
Każdego lodowatego poranka, każdego mroźnego wieczoru, kiedy z zimną krwią i bez wahania wtykacie butelki z plastiku PET, kłęby reklamówek, gumę ze starych opon i inne gówno do pieców centralnego ogrzewania w waszych pięknych domach. I do kuchni kaflowych w waszych starych chałupach.
Tak, te butelki po łorynżadzie, zbierane przez całe lato, bo tak dobrze się palą. I przecież stulitrowa torba na odpady plastikowe kosztuje aż dwa złote, cóż za zdzierstwo, taniej wziąć i spalić. Kłęby cuchnącego, czarnego dymu spowijają od października do kwietnia polskie miasteczka z ambicjami, z burmistrzami, z radnymi i różnymi Kołami Przyjaciół.

Smrodliwa mgiełka wciska się w gardła i oczy, osiada na twarzach i w ogródkach. W tych ogródkach troskliwe mamy wyhodują latem ekologiczną marchewkę i pyszne pomidorki dla swoich kochanych dzieci. Skład tej marchewki uprzejmie podaję do wiadomości, bo może, drogie mamy nie wiecie, że karmicie własne dzieci czymś, przy czym cyjanek i strychnina, to niewinne przekąski. A zatem smacznego i na zdrowie:
Dioksyny, furany, kadm, ołów, arsen.
Mało? Wiedzę na ten temat można uzupełnić, wystarczy wyguglać plastik+spalanie w niskich temperaturach.

Już niedługo zacznie się wielkie śmierdzące palenie. Miasteczka i wsie okryje trujący opar. Kolejna warstwa toksycznych i trwałych dioksyn osadzi się w glebach, na których wiosną wyrośnie trawa. Trawę przeżują krowy, produkując z niej mleko, które wypiją wasze dzieci.

Dlatego pytam bardzo niepoprawnie, bardzo niepolitycznie:
Czy wiesz, że jesteś zabójcą, dobry człowieku, palący dziś o poranku butelkę po coli?

Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim 23 października 2012 / nr43

5 komentarzy

  1. święta racja i jestem Tobie Aniu wdzięczna, że to opisujesz – jak często jesteśmy bezsilni wobec tego wstrętnego bezmózgowia.

  2. Niby racja, ale jak ktoś ma do wyboru marznąć zimą, to wybierze trucie środowiska.

    Spalanie plastiku ogólnie jest bardzo szkodliwe, ale mamy sporo więcej trucicieli w postaci różnego rodzaju zakładów przemysłowych.

    Ja się tam ludziom nie dziwie.
    Takie to jest życie i dobrobyt na tej „zielonej wyspie”.

    PS „Spójrzcie dziś w lustro i zadajcie sobie pytanie:
    Czy jestem dzieciobójcą?
    Wnukobójcą?
    Prawnukobójcą? ”
    Mieszkam w bloku, ogrzewają mi gazem.
    Jestem co najwyżej koniobijcą. To tak 🙂

  3. No cóż, Rollins, Twoje hobby przynajmniej nie zatruwa środowiska.

    Odpowiem Ci jednak słowami poety:
    Zamiast trzepać prącie w kącie stań na przodowników froncie!

    Robienie czegoś z biedy i/albo dlatego, że inni czynią jeszcze większe zło jest… hmm… tak samo złe:)
    Bo hmm… za przeproszeniem, motywacje są hmm… mało istotne, jeśli chodzi o skutki:)

  4. To nie jest moje hobby.
    Czasami to jest mus 🙂

    Jakiś debilny ten poeta, bo… co jedno z drugim ma wspólnego?
    Jedno drugiemu w ogóle nie przeszkadza.

    Co do drugiego akapitu, to jeżeli ktoś ma zamarznąć, to na pewno nie w głowie mu ochrona środowiska.
    Tak samo jeżeli ktoś jest głodny, to nie będzie myślał o tym, że parówki z „Biedronki” to syf i psują mu żołądek.

  5. Cywilizacja samobójców…do wyboru palenie butelek albo utonięcie w ich odpadach , recyglingować tego badziewia i tak się już nie uda, do tego należy dodać plastykowe torby, puszki, gumy, zużyte oleje, ścieki wylewane do okolicznych rowów, odpady po produkcyjne zakopywane albo co gorsza wysypywane gdzie popadnie, zużyty sprzęt elektroniczno-komputerowy trafiający do krajów trzeciego świata…pestycydy , genialne pomysły pseudo naukowców promujące coraz to większe wykorzystywanie chemicznych trucizn, katastrofy ekologiczne,
    …lista nie ma końca 🙁

Leave a Reply