Ludzie z piłami
Nie, to nie będzie felieton o rabunkowym wycinaniu lasów. Ani też o teksańskiej masakrze piłą mechaniczną, bynajmniej. No, może trochę o masakrze będzie.
Ciut, ciut.
Ludzie z piłami – to moje prywatne, specjalne określenie na pewien podgatunek bliźniego mego. Zawartością tego pojęcia dziś się z wami podzielę. Cały problem w tym, że ludzie z piłami wyglądają dokładnie tak samo, jak człowiek rozumny, ponieważ doskonale się maskują i dbają o image. Miły uśmiech, uprzedzająca grzeczność, elokwencja oraz życzliwy wyraz podbródka to przebranie, w którym występują, kiedy na nich patrzymy.
Ale gdy tylko odwracamy wzrok, spadają maski i wyłania się to, czym w swej istocie są. A są Ludźmi z Piłami. Ludźmizpiłami. Ludźmi-z-piłami. Możliwości zapisu jest wiele, więc będę pisać, jak mi się spodoba. Liczba pojedyncza – to moja propozycja – mogłaby brzmieć ludziespił, żeby nie używać słowa człowiek tam, gdzie lepiej tego uniknąć.
Tyle wstępu, a teraz do meritum.
Domyślam się, że większość z was zna całe zastępy ludzizpiłami, że nie raz i nie dwa coś wam upiłowano lub usiłowano upiłować. Z przykrością zauważę też, że co któryś czytający to ludziespił, niestety. Statystycznie niestety. I dobrze, niech sobie czyta, może zastanowi się czy…, eee, wątpię. Tu trzeba środków bezpośredniego przymusu, żeby takiego oświecić i uprzytomnić mu, co z siebie wydziela, gdy tak piłuje i piłuje. Tu nie wystarczy jakiś tam felietonik, jakiejś tam baby ze wsi.
Przymus piłowania rodzi się w wilgotnych zakamarkach zwojów mózgowych takiego osobnika, w ciemności. W neuroaktywnym sosie złożonym z kompleksów, megalomanii, szczurzego sprytu, bezinteresownej nienawiści i płomiennej miłości własnej. Z tego koktajlu bulgotliwie powstaje (i wydostaje się na zewnątrz w postaci toksycznego oparu) przymus piłowania.
Wystarczy, że troszeczkę wystawisz głowę ponad szarość i przeciętność.
Napiszesz wiersz.
Wyjdziesz na scenę i zaśpiewasz.
Wpadniesz na genialny pomysł i podzielisz się nim.
Ubierzesz się po swojemu.
Uśmiechniesz się po swojemu.
Nie trzeba wiele, żeby ściągnąć na siebie uwagę ludzi-z-piłami. I już się zaczyna obcinanie wystających poza dozwoloną przeciętność części: talentu, spontaniczności, radości.
Chychu, chychu, tniemy, piłujemy, jak morderczy team pilarzy z Teksasu.
Szeptem jadowitym.
Plotką śmierdzącą.
Komentarzem w Internecie, wycelowanym w krocze.
Szlamem obmowy tuż po mszy niedzielnej.
Lekceważącym prychnięciem w odpowiednim momencie.
Uwagą, rzuconą niby to mimochodem.
Nie ma większej frajdy dla ludzi z piłami, niż widok więdnącej bezradnie ludzkiej radości.
Nic ich tak nie rozwesela, jak nagła śmierć ledwie rozwiniętego talentu.
Aktywność ludzi z piłami nasila się wtedy, kiedy inni wspólnie świetnie się bawią. Nie spoczną, póki nie położą tej zabawie kresu, wydając z siebie niezadowolone pierdnięcia mentalne.
Insynuacje.
Pogardliwe półsłówka, półprawdy, półkłamstwa.
Rzekomo zatroskane obywatelskie donosy.
Nie ma większego znaczenia, czy jesteś szarym człowieczkiem, który właśnie przeżywa swoje pięć minut, czy osobą publiczną.
Czy twoje pięć minut jest wynikiem ciężkiej pracy, czy łutu szczęścia.
Czy zarządzasz własnym blogiem jedynie, czy miastem całym.
Jeśli tylko coś ci się uda, cokolwiek dobrego, twórczego, oryginalnego, już patrzą na ciebie Ludzie z Piłami.
Planują nieprawość i obmyślają zło na swoich łożach, a rankiem je wykonują, bo mogą.
Szczęść Boże, jak się piłuje?
Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim 14 sierpnia 2012 / nr33
Cholera! Ja piszę komentarze w Internecie, wycelowane w krocze, oczywiście nie dziewczynkom 😉
Z tym, że ja nie staram się „piłować” czyjejś radości, a raczej czyjąś głupotę (przynajmniej w moim mniemaniu)
Zgadzam się z Panią, jeśli chodzi o pilarzy i piłowanie.
Jednak bardziej mnie drażni (nie będę przebierał w słowach) jawne złodziejstwo squrvysynów zdrajców w tym kraju.
Pozdrawiam
PS A tu chyba literówka cyt. „Możliwości zapisu jest od wiele, więc będę pisać, jak mi się spodoba.”
Jeśli tak, to proszę poprawić, a ten fragment wyciąć, że niby nigdy żadnego błędu nie było 😉
Oj, tak, okropny jest ten błąd. I potwierdzam, że jest on zrobiony przeze mnie. I sama poprawiam:)
Rollins, nie piłuj, doradzaj:)