Złe intencje
Zbudowano urządzenie, które ma wykrywać przestępstwa na etapie intencji. Pamiętacie Raport mniejszości? Czy to nie zabawne, że jakieś science fiction okazuje się wizją trafniejszą, niż brednie futurologów?
Urządzenie zostanie przetestowane na lotniskach, gdzie, jak wiadomo, roi się od potencjalnych złoczyńców. Moment jest całkiem dobry, przyznać trzeba. Kłębią się tam przecież tłumy turystów, którzy w odwecie za zmarnowane wakacje planują krwawy mord na personelu zbankrutowanych biur podróży. Urządzenie to będzie mierzyć puls, liczyć krople potu spływające potencjalnemu złoczyńcy z czoła i pach, będzie też analizować wredne gęby na okoliczność nerwowych tików, poprzedzających zły uczynek. W ten prosty sposób będzie można wyłapać i osadzić w kazamatach prewencyjnych wszystkich dobrych ludzi.
Zostaną sami psychopaci, bo oni się nie pocą, nie mają nerwowych tików i nie galopuje im puls, kiedy planują jakiś przekręt.
Czy widzieliście, żeby pociła się rzeczniczka Sky Club, które nabiło w butelkę kilka tysięcy leniwych miłośników all inclusive? Nie, ona była spokojna, uśmiechnięta i zrelaksowana. Każdy wykrywacz złych intencji przepuściłby ją przez bramkę z niskim ukłonem. A tych spoconych nie. Tak to działa.
Już wkrótce będzie można montować wykrywacze złych intencji na latarniach ulicznych i drzewach w lesie. W drzwiach urzędów i w publicznych szaletach. Skończą się wreszcie akty przemocy, akty nierządne i wszelkie nieprawości. Te małe grzeszki, od których dobrzy ludzie się pocą. A pocą się i skacze im puls, ponieważ mają sumienie, które – w ramach buntu – funduje im sensacje żołądkowe i palpitacje serca.
Wielkie zbrodnie są popełniane na chłodno, więc żadna prewencja im nie zagrozi. Wielkie zbrodnie mają solidną nadbudowę ideologiczną i uwodzicielski czar. Mają miliony wyznawców, piewców i sług. Tak to działa.
Rzecz jasna, to tylko początek wielkich porządków. Uczeni już pracują nad czipem, który będzie można wszczepić bezboleśnie pod skórę, żeby wysyłał sygnał alarmowy do najbliższego oddziału prewencji psychospołecznej, gdy tylko jakaś podła myśl wykiełkuje ci w głowie i zmieni odczyt parametrów fizjologicznych na monitorze twojego osobistego anioła stróża. Pomyślisz sobie, że dałbyś komuś w mordę, a twoje ciało w ślad za tą myślą podpompuje nieco więcej adrenaliny, niż pozwalają normy współżycia społecznego. To nic, że w rzeczywistości nie skrzywdziłbyś nawet komara, który ciebie krzywdzi. Karę odbędziesz zgodnie z Kodeksem Dozwolonych Myślokształtów.
Jeśli uważacie, że grubo przesadzam, to chętnie przyznam wam rację, o ile ją macie. Ileż to razy w historii ludzie pukali się w czoło, twierdząc, że coś jest niemożliwe, absurdalne i po prostu nie może się wydarzyć?
Inwigilacja totalna jest marzeniem każdej władzy. Także takiej, która obraca w gębie piękne słowa o demokracji, wolności i szacunku dla człowieka. Zwłaszcza takiej, dobrzy ludzie.
W dobie wielkiej rewolucji technologicznej, której nie towarzyszy skok ewolucyjny (a nie towarzyszy, moim zdaniem) marzenia o permanentnej kontroli mogą się spełnić łatwo, szybko i bez hałasu. Bo kto ośmieli się protestować wobec argumentów o bezpieczeństwie publicznym? Tymczasem pod tym właśnie hasełkiem MSW występuje z projektem, który pozwoliłby policji na nieograniczone użycie broni, według uznania funkcjonariusza. Wobec każdego, włączając w to kobiety w widocznej ciąży i dzieci. Bez konieczności oddania strzału ostrzegawczego. Argument MSW: Coraz bardziej wyrafinowane i przemyślane metody grup przestępczych i terrorystycznych – koniec cytatu.
Nie wiem, jak wyrafinowane są grupy przestępcze ciężarnych, że trzeba do nich strzelać bez ostrzeżenia. Niepokoi mnie śmiertelna cisza wokół tego tematu.
Śmiertelna.
Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim 17 lipca 2012 / nr29
Już dość dawno słyszałem o tych urządzeniach.
Oczywiście pionierami w montowaniu są Amerykanie, bo to w tę krainę mlekiem i miodem płynącą uderzają z reguły terroryści, chcący zakłócić im spokój i wolność.
Tak się zastanawiam co debile Amerykanie zrobią, kiedy ich linie lotnicze zaczną bankrutować.
Nie ma się co łudzić, że podróż samolotem będzie szybsza, kiedy państwo dociekliwi zaczną wypytywać obywatela co knuje, bo się spocił jak szczur.
PS Najlepiej niech jeszcze pozbędą się klimy z lotnisk, wtedy będzie można prześwietlić wszystkich.
Pozdrawiam
Odpozdrawiam:)
A wiesz, a może to jest… hmm… spisek producentów antyperspirantów:)