Humoreski ponure, Tygodnik Ciechanowski

Psitul źwieziątko

Pewien portal zachęca do znęcania się nad zwierzętami. Okazją jest ni mniej, ni więcej, tylko… Dzień Przytulania. Od słodkich fotografii i ckliwych zdrobnień dostałam mdłości, wyobrażając sobie zastępy przepełnionych żrącą słodyczą paniuś, czyhających na małe kociątka, piesiątka, sarniątka, a nawet prosięta, żeby „dać im przytulaska” lub, co gorsza, „wyściskać”. Stanęła mi przed oczami pani Wandzia z Mokotowa i jej bibelot rasy pudel. Miniaturka. Biały.
– Ziobać, ziobać! – jęczała w ekstazie – jaki jeśtem ślićny ksiązie!
Aż niosło się echem po klatce schodowej, daleko, hen. Mogła tak piotolić całymi godzinami, po czym wyrzucała książęcą kupkę z balkonu, nie chcąc wyprowadzać go na skwerek, gdzie zwyczajowo srał psi motłoch. Żeby mu się rasa nie zwichnęła, zapewne. Ślićny ksiązie miał brać udział w wystawach, był więc poddawany rozmaitym zabiegom.
Pani Wandzia kąpała go w swoim kokosowym szamponie, za ucho wcierała księciu wodę perfumowaną Anais-Anais, a puszyste, lokalnie wystrzyżone kłaki zakręcała lokówką. Psie kłaki, żeby to było jasne. Do tego wstążeczki, dobierane pod kolor tej, którą akurat nosiła na kapeluszu. Doprowadzone do stanu wystawowego ksiąziątko, wyglądało jak słodki sen zoofila.
Po pewnym czasie pies wyłysiał plackowato, ocipiał na umyśle i ugryzł Wandzię w palec przy próbie maskowania łysiny za pomocą tapiracji. Wyrzuciła go z balkonu, gdy już całkiem przestał być ślićny.
Tak, zdecydowanie nie lubię durnych, słodkich paniuś, ćmokających nad małymi, ślicznymi zwierzątkami. Nie lubię przytulasków, wyściskiwań i temu podobnych objawów demencji. Jeśli już jakaś paniusia chce koniecznie coś przytulić, to lepiej coś nieżywego, albo coś, co może się bronić, na przykład aligatora, albo kibola.

Na drugim biegunie tej wielkiej miłości do zwierząt jest całkowity jej brak. Nikomu nie przyjdzie do łba, żeby przytulić stado krów, które ryczy z rozpaczy i tęsknoty za świeżą trawą. Stoją w oborze, bo ich dobry pan do dziś nie zdążył naprawić ogrodzenia na pastwisku. Raz udało im się uciec i nie było ich dwa dni. Pojmane i ponownie uwięzione, czekają, czekają, czekają. Rycząc. Ale kogo to obchodzi, co? Czy ktoś da cholernego przytulaska podwórkowemu psu, który nie ma już siły szczekać? Kości łopatek prawie przebiły mu skórę, na ranach i otarciach pasą się stada much. Łańcuch ma metr długości, buda dawno się rozpadła. Jeszcze miesiąc temu były tu dwa psy. Pewnego dnia jeden się położył i już nie wstał. Leżał tak, wciąż na metrowej długości łańcuchu, nikt go nie przytulił, nie wyściskał na do widzenia, kiedy odchodził z ludzkiego piekła do psiego raju. Gdy zaczął śmierdzieć na całą wieś, sąsiedzi wezwali policję.
 – Nawet żem nie zauważył, że łun zdech – tłumaczył właściciel.
Ten drugi też zdechnie w ciszy i bez przytulania, ale kogo w ogóle obchodzi taki brzydki, brudny, cuchnący pies?
Małym, ślicznym szczeniaczkom też bywa ciężko, jeśli przyjdą na świat w złym miejscu. Pewien pan, nie jakiś prosty kmiot, ale prawdziwy pan nauczyciel, zrobił córeczkom w ogródku piknik, połączony z zakopaniem psiego miotu. Suka rasy jamnik rodowodowy puściła się z jakimś oberwańcem, powstał więc drobny problem. Szczenięta, owinięte gazetą i jak najbardziej żywe, zostały wrzucone do dołu i przysypane ziemią. Problem rozwiązany, tylko smarkule, nie wiedzieć czemu, zaczęły moczyć się w nocy.
Już wakacje, zapełniają się schroniska dla zwierząt. To humanitarny odruch, oddać pupila do przytułku. Przytulaska nie dostanie, ale nie zdechnie z głodu.
W odróżnieniu od tych – nawykłych do pitolenia i wyściskiwań ślićnych pieściośków – wyrzucanych z samochodu na leśnych parkingach, w drodze na zasłużony wypoczynek.

Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim 26 czerwca 2012 / nr26

12 komentarzy

  1. Pani Ania, jako doskonały znawca ludzkiej psychiki, wie, że chwytliwy, przykuwający uwagę tytuł, to połowa sukcesu 🙂

    Co tu dużo komentować? Masz rację oczywiście.
    Zawsze strasznie żal mi było zwierzątek, kiedy oglądałem w telewizji jakieś konkursy piękności dla nich.
    Durnota totalna, tym bardziej, że widać, że te zwierzęta są wymęczone i znużone.

    Czy jakiś debil dojdzie w końcu do tego, że np psy nie są od tego, żeby konkurować o miano najpiękniejszego.

    Podobną żenadę wzbudzają we mnie konkursy „Kto najwięcej zje”.
    Tylu ludzi na świecie głoduje (i to nie gdzieś tam hen, tylko u nas, pod naszym „oknem”) a debile wpierdalają (bo trudno to nazwać jedzeniem) na siłę, mało się nie porzygając i niszcząc sobie żołądki.
    No durnota totalna

  2. Kiego znowu sukcesu???????
    Nikt mnie nawet nie psituli…

  3. Ten (ta) Rollins, to kto to w ogóle jest – pytam się? Tak „popierduje” tymi „durnotami”, „debilami” i „wpierdalaniem”, że aż strach. „Debilne” jest to, że nic z tego nie wynika… Ale co tam, każdy ma prawo popierdywać, zwłaszcze niepublicznie, a może i publicznie… Pozdrawiam wszystkich… PS Mam nadzieję, że Rollins się nie „zaobrazi”? – a może jednak?

  4. Konkursy małych ( 0-13 lat) Miss Piękności też wzbudzają wiele kontrowersji. Biznes i kasa tylko się liczy a nie dziecko.
    A co do piesków to znam takiego co był porzucony i przywiązany do drzewa w lesie. Odratowany dwa lata temu ledwo się wylizał, a teraz pieścioch lubi potowarzyszyć mi w pracy.
    PS A mnie też nikt nie psituli

  5. To jest kolejny temat, w którym kiedyś wyjadę z ryjem (jak Rollinsa nasza kochana, co się chyba nie zaobrazi). Konkursy i ich pedofilskie klimaty, oooo, taaaak.

  6. Kto to jest Rollins… długa historia, może kiedyś ją opowiem, jeśli mi pozwoli. A póki co niech się sam tłumaczy z popierdywania:)

  7. Do Ani
    Nikt Pani nie psituli z sympatii. Czyli, jednym słowem, wiadomo, że Pani Ania raczej nie jest amatorką przytulania. 🙂 Szczególnie na siłę.

    Rollins z reguły pozwala wszystkim na wszystko (oby tylko bez szkody dla innych, albo bez większej szkody)

    Do Kefiro01

    Rollins to on. Z wrodzonej skromności napisałem przez małe „o”.
    I Rollins nie popierduje, tylko wypowiada się w temacie. A jaki temat, takie komentarze.

    Rollins z reguły (wiem, że się powtarzam) się nie obraża, ale każda wypowiedź danego komentatora pozwala mu stwierdzić z kim ma do czynienia, i wyrobić sobie o nim odpowiednią opinię.

    Takie wtrącenie: przesadna grzeczność, nie wtedy co trzeba, jest dla mnie nietaktem.

    Do Romy
    Ty też mi nie wyglądasz na taką, która lubi jakieś przytulańska. Tym bardziej kiedy zabiera się do tego jakiś cham 😉

    Pozdrawiam wszystkich

  8. Jako że jestem dość ciekawski, to czy Pan Kefiro01 może mi wytłumaczyć jakich wyników oczekuje od komentarzy?

    Bo chyba nie, że od razu świat stanie się lepszy…?

  9. Pomyliłem nick. Ma być Kefir01, ale chyba się nie zaobrazi…

  10. Witam wszystkich. Napisałem ze dwa razy, ale sie nie ukazuje… Może jakiś problem jest? Nie piszę więcej, bo nie wiem, czy sie ukaże.

  11. No teraz może i coś z tego będzie. Chciałem przecież odpowiedzieć Rollinsowi, który pyta: jakich to ja wyników oczekuję od komentarzy. Otóż odpowiadam drogi Rollinsie (dobrze, że się nie obraziłeś za to moje „popierdywanie”), że nie oczekuję jakichś specjalnych wyników po komentarzach, ale mam wielki szacunek dla ludzi którzy piszą, coś publikują. Wiem, że z reguły są to ludzie wrażliwi, inteligentni ponad przeciętność (siebie wyłączam) i stąd moje oczekiwania sprowadzają sie do poznania myśli innych, ich pogladów czy „sposobów” na życie. Zawsze można czegoś się nauczyć, coś podpatrzeć, a ja – już wiem – dużo sie nauczyłem buszując po kurpiowskich blogach… Pozdrawiam serdecznie.

  12. Czasem nas nie ma on-line i wtedy komentarz wisi na serwerze, czekając. Stąd bywa opóźnienie, ale zawsze witam komentarze z radością:)

Leave a Reply