Pif-paf
Ze wzruszeniem przeczytałam, że każde municipium w niedalekiej przyszłości będzie miało swoją policję. Nareszcie! Nareszcie pod względem służb, mogących nas ścigać, przeszukiwać, podsłuchiwać, nagrywać i rzucać na glebę z małpim jodłowaniem przegonimy Stany Zjednoczone. Skoro już jesteśmy drugą Japonią i drugą Irlandią, przyszedł czas na drugi Honduras. Zacząć należy od początku, a na początku było słowo. Zatem pilnie trzeba zmienić nazwę formacji na groźniej brzmiącą, bo co to za określenie „strażnik miejski”. Zaledwie oczko wyżej od ciecia, czy innego parkingowego. Lepiej brzmiały nawet średniowieczne „miejskie draby” i jakże adekwatnie. Sytuacja dzisiejszej Straży Miejskiej jest po prostu dramatyczna. -"Jeśli samochód jedzie ulicą pod prąd, strażnik nie reaguje, bo nie ma prawa zatrzymać pojazdu w ruchu – mówi Janusz Wiaterek, komendant Straży Miejskiej w Krakowie”. To nie do pomyślenia w wolnym, demokratycznym i przyjaznym państwie, żeby strażnik ograniczał swoją ambicję do pojazdów stojących w bezruchu, ale nie martwmy się. Już wkrótce ten sam drab miejski, policjantem municypalnym nazwany, będzie mógł nie tylko zatrzymać samochód w ruchu, ale nawet zastrzelić jego kierowcę. „Według komendanta strażnicy, żeby działać skutecznie potrzebują odpowiednich narzędzi”. Zgadnijcie, jakich narzędzi oni tak pilnie potrzebują? Zgadliście.
Chłopcom z czarno-żółtą szachownicą na pokrywkach zamarzyły się giwery. To narzędzie ma znacznie poprawić ich skuteczność w rozpędzaniu nielegalnych zgromadzeń babin i dziadków oferujących pumeks, sznurówki i rzodkiewkę po cenach dumpingowych. Gnat u pasa pomoże wreszcie uporać się z problemem drobnych pijaczków, lejących toksycznym moczem na nasze wypielęgnowane trawniki, a także psów, które robią jeszcze gorsze rzeczy. Munipolicjant nie będzie tracił czasu na tłumaczenia, perswazje, czy szamotanie się z bloczkiem mandatowym. Warknie, przystawi lufę do łba, a porządek zapanuje taki, jak na placu Wolnej Rosji. Chłopcy już są gotowi i przebierają niecierpliwie nogami. Przymierzają przed lustrem kamizelki kuloodporne i ciemne okulary, ćwicząc uśmiechy a la Bogusław Linda w Psach. Zbrojne ramię samorządu musi wyglądać profesjonalnie, co najmniej jak Rutkowski Patrol, albo i groźniej. W ślad za uzbrojeniem pójdą, to logiczne, większe uprawnienia. (Choć czytając, jakie są aktualne, aż się zdziwiłam, że takie rozległe.) Żółto-czarni są ambitni, chcą dostępu do baz danych, chcą prowadzić działania operacyjne, podglądać, podsłuchiwać, podwójnych agentów umieszczać na targowiskach. Może z czasem upomną się o własnego satelitę szpiegowskiego, kolumnę wozów opancerzonych, wyrzutnię rakiet ziemia-ziemia, dostęp do baz danych CIA i – żeby zdjąć z nas etykietkę rasistów – także Mossadu. Nie wiem, czy strażnicy miejscy, przemienieni ukazem w policjantów municypalnych otrzymają nowe mundurki, ale mam sugestię co do służbowej bielizny. Na targu w Płońsku widziałam gacie męskie z nadrukiem „chodzą pogłoski, że jestem boski”, umieszczonym w okolicach prącia. Pod kaburę z wielkim gnatem w sam raz. Państwo policyjne dość trudno zdefiniować, bo każdy kacyk może powołać się na wyższe racje, których my, ciemny lud, nie jesteśmy w stanie objąć ciasnymi umysłami. Ale jeżeli o świcie do twojego domu wpadnie szwadron w kominiarkach i celnym kopem wybije ci zęby, zanim zdążysz wyjaśnić, że to ziele w doniczce to pomidor ozdobny, a nie indyjskie konopie, jeśli tak się zdarzy, to będziesz wiedział, że żyjesz w państwie policyjnym. A ta lufa przy twojej skroni, to pozdrowienia od Wielkiego Brata cierpiącego na ostrą paranoję. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego ograniczać się do uzbrojenia miejskich drabów. Przecież policja lavatoryjna, dawniej znana jako babcie klozetowe, też powinna mieć narzędzia do stosowania środków przymusu bezpośredniego wobec złoczyńców uporczywie sikających na deskę klozetową. Pif-paf. I już.
Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim 5 czerwca 2012 / nr23
Co tu komentować…?
Ręce tylko załamać, co się w tym kraju wyprawia.
„Straż Miejska” jak sama nazwa wskazuje w mieście. Zbędna oczywiście.
Wara im od wsi, bo koń by się uśmiał jakby założyli blokadę kół na traktorze w polu 🙂
No to rząd ma dylemat.
Z jednej strony domagają się dostępu do broni, z drugiej strony zwiększy się fala „samobójstw” jak np Sekuła, czy Petelicki, którzy w przypływie depresji? Zdenerwowania?
Pakują sobie po kilka strzałów, jeden w brzuch, drugi w głowę.
A jeszcze pani Blida jakoś nienaturalnie wykręciła sobie rękę i strzeliła w klatę…
Było tego trochę.