Ruch parcia
Napisz coś o wyborach – zachęca mnie przyjaciółka. – Chcę się pośmiać.
No to śmiejmy się razem, ha-ha-ha, chociaż nie ma się z czego śmiać, bo idzie nowe.
Będzie wyglądało tak samo, jak stare.
Wyborcze bla bla bla osiąga crescendo.
Fałszywa, histeryczna nuta, nuda bezmiaru hipokryzji, nihil novi sub sole.
Że co?
Że Palikot?
Zajaśniał jak supernova, a lud prosty się dziwuje.
No i co się dziwisz?
Stana Tymińskiego pamiętasz?
To taki fiko-fago, jakiś samozwańczy guru, o włosach w odcieniu peruwiański blond, który tylko o malutki włosek skusił w wyborach na prezydenta.
Prezydenta!
Kto na niego głosował?
Ja nie, więc pewnie ty.
Ruch Poparcia Palikota brzmi mi strasznie.
Nawet w czasach oficjalnego kultu jednostki żadna partia nie śmiała nazwać się imieniem swojego przywódcy.
Toż to niemal jak Kościół Palikotowy.
Jeszcze straszniejsze jest zachęcanie do głosowania na tak zwanych zwykłych ludzi.
Ratunku!
Zwykli ludzie mają stanowić prawa służące zarządzaniu nowoczesnym państwem?
Ja bym zwykłym ludziom nie powierzyła zarządzania dworcowym szaletem, bo nie umieliby przetkać rury w czasie wielkiego smrodu.
Problem w tym, że innych kandydatów nie ma.
Ludzie niezwykli albo już nie żyją, albo schowali się głęboko, żeby spokojnie dożyć swoich dni.
Ci, którzy nie żyją, zginęli (ukrzyżowani, spaleni na stosach, zamęczeni przez zwykłych ludzi) na ogół bezpotomnie, więc ich niesamolubne geny nie przedarły się w przyszłość.
Idąc głosować na dowolny ruch parcia pamiętaj, że oddajesz głos w następującej sprawie:
Kto ma żyć dostatnio na koszt społeczeństwa przez kolejne cztery lata.
I tyle.
Kto ma tyć, odchudzać się, brylować na salonach, łamać przepisy drogowe, spuszczać po brzytwie petentów, lansować się, kupować nieruchomości za bezcen, korumpować, zwiedzać świat, wydawać z siebie dźwięki bez znaczenia, którym potem zastępy asystentów znaczenie nadawać będą, sądzić się o obrazę majestatu, a wszystko to za twoje pieniądze.
Ty decydujesz, komu na to pozwolisz.
I ty decydujesz, kogo odeślesz z powrotem w jego – wrodzoną przecież – zwykłość.
Kiedy już dokonasz tego niesamowicie, nie do opisania wręcz ważnego – hahahaha – wyboru, zajmij się swoim życiem, bo nikt za ciebie tego nie zrobi.
Nikogo nie obchodzisz i nikt niczego ci nie ułatwi.
Utrudnić, to nawet chętnie. Bo zwykli ludzie u władzy chętnie zabraniają innym tego, co sami czynią po kryjomu i po ciemku.
Więc ciesz się tym, co jeszcze masz, bo nic innego ci nie pozostało.
Chyba, że zostaniesz – wybaczcie brzydkie słowo – politykiem.
A ja idę głosować, jak najbardziej. W obietnice wyborcze i tak nie wierzę, ale bardzo, ale to bardzo nie mam ochoty na rząd, w którym premierem będzie Jarosław Kaczyński, a ministrami–Anna Fotyga, Antoni Macierewicz i Zbigniew Ziobro, bo mam alergię na tych państwa.
Cyt. „Idąc głosować na dowolny ruch parcia pamiętaj, że oddajesz głos w następującej sprawie:
Kto ma żyć dostatnio na koszt społeczeństwa przez kolejne cztery lata.
I tyle.”
Samo sedno
Dlatego ja, jak już mówiłem, nie będę z siebie robił durnia i udawał, że mam jakikolwiek wpływa na losy tego kraju.
Niech naiwni debile biorą udział w tej szopce (zwanej „demokratyczną” o zgrozo!)
Poza tym, skoro w TV tak nachalnie do tego głosowania namawiają (Ty Aniu nie wiesz, bo nie masz TV ;)), to zdrowy rozsądek nakazuje myśleć, że wybory tym bardziej należy olać.
Pozdrawiam (i proszę o polityce jednak nie pisać – za dużo tego wszędzie)
A jaką mamy alternatywę? Ktoś podrzuci jakiś pomysł, co zamiast? Z góry mówię, anarchia też mi się nie podoba. 🙂
A ja jak Dorota.
Wczoraj dowiedziałam się, że z ramienia jakiejś tam partii startuje ojciec Dody 😀
Hahahaha 😉
Każdy może !
http://www.youtube.com/watch?v=ENvAmLuj5ko
Politykiem każdy być może. 🙂
Nie iść, nie głosować, bo za nasze pieniądze… To co, anarchię proponujesz Aniu?
A czy w jakimś kraju, muszę spytać, politycy płacą za to, ze są w parlamencie, czy to społeczeństwa tych krajów im płacą. O tym jakie im płacą pieniądze, nawe nie będę pisał. Wystarczy wspomnieć, ze nasi „politycy” to żebracy (w stosunku do wszystkich innych nie, nie wiem, może w Albanii mają mniej).
Pozdrawiam 🙂
Zupełnie nie tak Andy. „Nasi” politycy opłacani są znakomicie podobnie jak futboliści. Analogie do porażek absolutnie uprawnione. Tam gdzie piłkę kopią lepiej, zarabiają więcej.
I właśnie to co się aktualnie dzieje to się nazywa anarchia; w dodatku anarchia sprawowana przez miernoty intelektualne. O moralnych nie piszę bo to tej dyscypliny sportu nie dotyczy w najmniejszym stopniu.
Dwóch sportowców walczących w metalowej klatce bije się na serio, czasem do utraty przytomności jednego z nich. Tuż po walce ściskają sobie ręce, pokonany gratuluje zwycięzcy, a ten życzy mu szybkiego „wylizania ran”.
W żadnym wypadku zwycięzca nie umniejsza klasy pokonanego, bo to pomniejsza jego sukces i świadczy o małości. No ale to są faceci z klatki, których zajęcie może się podobać lub też nie ale jedno mają na pewno – jaja.
Politycy ich nie mają toteż gadanie o parytetach zakompleksionych bździągw jest nieuprawnione. Szanse są co najmniej równe. 😉
To tyle.
Aha, w Biedronce rzucili piwo zacnej marki za 2,19 zł. Radzę się nie ociągać i kupić słuszny zapas nim dotrze do nas 300 dużych baniek z Chujni i cena nie będzie już miała żadnego znaczenia. 😉