Krótki poradnik radzenia sobie ze wszystkim

Byłam kiedyś terapeutką.

Byłam tak sobie, byłam, aż mi zbrzydło i zostałam wiedźmą.

Miałam serdecznie dosyć tłumaczenia dorosłym ludziom, że nie da się wciąż rzeźbić w tym samym gównie i oczekiwać, że za którymś razem rzeźba będzie ze złota.

I takie tam.

Kiedy to się stało?
Kiedy terapia stała się hybrydą pampersa z upiększającym lustereczkiem?

Czemu, do jasnej cholery, wszyscy uważają, że mają prawo się dobrze czuć?

Teraz zdradzę Wam największy sekret: jak sobie radzić z życiem w ogóle, a ze swoim własnym w szczególności.
Podkreślam: swoim.
Bo na cudze to każdy jakiś patent ma, prawda?

Odkrycia dokonałam stosunkowo niedawno, włócząc się po Alpach.

Sekret brzmi:
Nie mam pojęcia.

Ale wydaje mi się, że krowy wiedzą.
Spędziłam z nimi trochę czasu, ucząc się.
Czy czegoś się nauczyłam?
Może tak.
Może nie.

Popatrzcie zatem w skupieniu, jak one sobie radzą z życiem.
Swoim.

I te góry.
Takie oczywiste, górzyste, no nie?

zdjęcia: Krzysztof Nowakowski

10 komentarzy

  1. Tak, racja, na cudze życie wszyscy mają patent. Może dlatego Leszek Kołakowski mówił „nie pouczaj”? Czy ja sama mogę powiedzieć, że jestem czysta pod tym względem. No nie, chyba jednak nie.

  2. Super fotki jak zwykle Kosmiczne Wrota ;).
    A ja byłam pewna, że Ty sama byłaś w tej podróży. Jak zwykle czegoś nie skumałam :).
    Krowy radzą sobie super z życiem po prostu je przeżuwając równo i w spokoju. I pewnie zadowolone jak to po trawce ;).

  3. Tak więc ich życie to żucie, a żucie to życie. I one swoje wiedzą bo jak im dzwoni to wiadomo, gdzie i nie mają dylematu w którym kościele.
    A ja mam kilka sprawdzonych patentów na życie własne. Pierwszy z nich to pokonać to czego się boję, bo nie lubię się bać. Drugi – starać się odróżnić odwagę od głupoty. Trzeci – nie sprzątać cudzych podwórek. Czwarty – nie dać się sprowokować osobom, których mi najzwyczajniej żal, a które aby podbudować swoje chore ego prowokują pozwalając sobie na bezczelne i protekcjonalne oceny. Piąty – nie bić głową w mur. I jeszcze kilka innych, ale już sobie daruję. Trzymanie się tych patentów bywa czasami prawie niewykonalne, a przez to bywa ogromną męką, ale później zawsze jest nagroda. No to przeżułam i wyplułam tu swoje mądrości, a co.

  4. Ja bym jeszcze tu mojego kota widziała. On też ma dobry patent na życie i …chrapie na kanapie. A nas straszą, że przesypiamy połowę życia, mój kot przesypia więcej i ma to w poważaniu:)

  5. Ja co prawda się po Alpach nie włóczyłem (jeszcze), ale też zakumałem jak sobie radzić z życiem. Tak się jakos poukładało, różne "swoje Alpy" zwiedziłem, że poznałem ten "życiowy" sekret. Stałem się swoim własnym terapeutą. Ale muszę oddać sprawiedliwość,musiałem kiedyś spotkac terapeutę, a nawet paru, żeby "powiedzieć dziękuję" i opracować "lepszą". Bez tego byłbym z ręką w… Póki co, działa i jest "O.K" jakkoklwiek to rozumieć. Dla mnie to wynalazek mojego życia.. Pozdrawiam 🙂

  6. Wymiękam w kolanach oglądając zdjęcia twego 🙂 Męża 🙂 Muuuu 🙂 i życie staje się prostsze z dwoma żołądkami 🙂 uwielbiam wołowe flaczki 😉

  7. No ludzie, litości, taką terapię to o kant ptaka potłuc. A od czego jest gość z kozetką (lub gościowa), czy (cicho tam) ksiądz w konfesjonale?
    Otóż wszyscy mają prawo się dobrze czuć skoro mają taką potrzebę nawet nie posiadając krów do gapienia się na nie. Zresztą ci posiadający krowy nie wiedzą, że są z tego powodu szczęśliwi, no bo niby skąd?
    Dlatego tak mają prawo (ode mnie) nadużywania alkoholu z przywilejem ponoszenia tego konsekwencji, jak i ćpania, chędożenia, a wszystkiego tego w ramach prawa (bo ktoś rozumny przestrzegać go powinien nawet jak waaadza ma je w …).
    To że góry sobie z tym problemem radzą to marny wykręt, one mają dziś trochę więcej czasu, choć o życiu wiecznym mogą tylko pomarzyć. Póki co są jednak obsrywane przez krowy w czym poezji niewiele, choć pożytku wykluczyć nie sposób. 🙂
    Zdjęcia jak zwykle robią wrażenie (naprawdę robią), to jednak na mój gust człowieków tam mało, a mimo wszystko a może właśnie dlatego… lubię te stworki. 🙂

  8. Życie jest jak papier toaletowy z czasów komuny.
    Szare, długie i do dupy.
    Sposób na życie, zalać pałę i mieć wszystko tam gdzie słońce nie dochodzi.

  9. Szkoda, że życie nie nadąża za rozwojem papieru toaletowego 🙂

Leave a Reply