Hobby

Jesień maluje krajobrazy złotym światłem.
W przerwach między deszczami.

Ponure, ciężki chmury rozstępują się.
Ściana wody ustępuje, pokazują się tęcze.

Mamy takie hobby, żeby chwytać światła i barwy. Żeby je uwieczniać, opisywać, rozdawać tym, którzy nie mogą doświadczać ich osobiście.

Moi sąsiedzi mają inne hobby:
Umilają sobie czas pisaniem donosów.

To jest popularna rozrywka w Anglii, mam na to liczne dowody.
Zresztą to nie tylko hobby, to cały przemysł. Dzięki temu mają dużą wykrywalność.
Sikających na chodnikach.
Śmiecących w parkach.
Tych, co nie zbierają psich kup.
Dających klapsa dziecku.
Żyjących ponad stan z benefitów.
A także takich, którzy zmieniają się w kogoś innego.

Angielskie prawo wymaga, aby o każdym anonimowym liście/telefonie powiadomić szerokie spektrum zainteresowanych.
Urzędy.
Policję.
Ostrzec mieszkańców poprzez anons w lokalnej prasie.

Zanim udowodnisz niewinność, jesteś winny.

Ja tej formułki nie wyssałam z palca. Usłyszałam to w od urzędnika państwowego i w całości przytaczam.

Moje przewinienie polega na tym, że stałam się kimś innym.
Jakimś kimś, kto zajął moje miejsce.

Co do Krzyśka są pewne wątpliwości:
Może on, to on, ale ja to – z całą pewnością – nie ja.

– Czy masz jakieś zdjęcie żony?
  – zapytała osoba żeńskiej płci stając w progu naszego domu (naszej twierdzy).

(Po cholereś ją w ogóle wpuścił – zapytałam męża, czule zgrzytając zębami, kiedy już wróciłam do domu. Bo miała identyfikator – odrzęził. Poczucie winy i wstydu zabarwiło jego lico na purpurowo. Ja też byłam purpurowa – ze złości)

Identyfikator był urzędowy i zawierał imię Lisa.
Łysy pognał do komputera i odpalił zdjęcia z wakacji.
– I am not sure… – westchnęła  Lisa. – Is this Anamarija?
– This is my wife! – zaperzył się Krzysiek.

I tak sobie pogwarzyli, kiedy ja, niczego nieświadoma błąkałam się po sklepach.

Czego dotyczył donos – nie wiem.
To jest tajne.

Chwilowo zajmuję udowadnianiem, że ja to ja.
Zresztą już sama nie wiem…
Może to nie ja?

Kiedy się dowiem, to Wam powiem.

A Szkocja teraz wygląda tak, jak poniżej.

zdjęcia: Krzysztof Nowakowski

9 komentarzy

  1. Wiesz czytam i oczy ma szeroko otwarte ze zdumienia. To jakiś matrix chyba. Byle łachudra napisze, że uważa Ciebie za kogoś innego i ma rację.
    To mi się w głowie po prostu nie mieści. Jednak nauka pisania i czytania powinna być reglamentowana.

  2. No cóż każdy kraj ma jakieś zboczenie i obyczaj, najwidoczniej Ludziskom się nudzi 🙂 za to żyją życiem innych, tak samo jak w naszej kochanej Polsce :))))) Szkocja :))))))) zakochałam się na zabój :))))) Pozdrawiam Gorąco :))))

  3. Niby wszystko wiadomo who is who jednakowoż… onegdaj rzuciła mi się w ramiona pewna dziewczyna z okrzykiem uwielbienia, twierdząc że się znamy. Kumple łypali z zawiścią bo też i było na co łypać. Po chwili (ale jednak nie natychmiast) zrozumiała omyłkę i wycofała na odległość nie pozwalającą mieć złudzeń. Od tego czasu potrafię z łatwością zrozumieć gwiazdy estrady czy kina. No kurde niektóre pomyłki bywają wyborne. 🙂

    Urzędnika państwowego chcecie pouczać co i jak ma robić? Poszaleliście? A może sugerujesz że jego praca niepotrzebna jest. Też coś. 😉

    No, niegłupia ta Szkocja – a Bieszczady widzieli, hę? 🙂

  4. Sąsiedzi sykofanci i serwiliści? Zupełnie jak większość moich kolegów w pracy. Szczególnym przypadkiem jest pewien Anglik pracujący u mnie w firmie. Czyżby przypadek? Nazywamy go „śliski” bo bez mydła….
    A Ty się dobrze zastanów czy Ty to Ty. Czy Ty Anna czy Maria? Bo przecież widać nie można być jedną i drugą a przy tym Małpą od czasu do czasu. Samaś sobie winna. Raz byś się określiła a konkretnie. A tak za mało jesteś „programowa”. Dlatego teraz wszystko zależy od empiriokrytycyzmu urzędniczego. Teraz trzeba dowieść, że Małpa jest tylko jedna 🙂 i że jest człowiekiem. Ja pierdolę nie będzie to łatwe. Może gdybyś miała dobry portret? A tak wszystko teraz opiera się na portrecie pamięciowym sąsiadów.

  5. A co, to nie wystarcza pokazanie dowodu z aktualnym zdjęciem? Będą Ci robić badania DNA?

  6. Jak się chce kogoś udawać, to trzeba się lepiej przygotować. Prawdziwa Ania wybierała się na Gliese 581g, a nie do Szkocji. Ktoś z sąsiadów też to zauważył więc napisał liścik „Uprzejmie donoszę”
    Ale że Krzysiek się nie zorientował? Chyba że on też należy do spisku. 🙂

  7. No wiesz…a Ja myślałam że z Ciebie taki oryginał iż trudno było by się pomylić 😉
    A urzędnikom uprzejmie donoszę że Anamarija jest tylko jedna !
    O !

  8. A bo to tylko w UK tak? Uprzejme donosy (jacy ci obywatele nagle milutcy wobec władzy, prawda?) są wszędzie. A to ze złośliwości, a to bo ma się lepiej albo komuś wydaje się się, że lepiej.
    U nas tego nie ma?
    No… my tu nie mamy takiego farta, żeby się donosom dziwić 🙁
    Swoje trzeba udowodnić i po sprawie.

Leave a Reply