Entropia
Cieszę się, że odkryto planetę nadającą się do zamieszkania.
Jest szansa, że kiedyś powstanie tam jakaś niewielka kolonia karna dla tych, którzy nie bardzo umieją odnaleźć się na Ziemi.
Dla anarchistów, którzy twierdzą, że aparat represyjno-opresyjny (zwany państwem) nie jest im do życia potrzebny.
Prawdziwy anarchista jest samodzielny, nie potrzebuje wsparcia od instytucji, potrafi upiec chleb i wyhodować kartofle, a jak trzeba, to i wiewióra upoluje i zeżre.
A z futerka zrobi sobie onuce.
Prawdziwy anarchista nikomu nie oddaje władzy nad sobą.
Ani za judaszowe srebrniki, bo ich nie potrzebuje.
Ani pod wpływem szantażu, bo ma w dupie tzw. opinię publiczną, jak i całą publiczność.
Nie daje się nabrać na złudzenie poczucia bezpieczeństwa w zamian za wolność osobistą.
Kiedy jest zagrożony – broni się.
Jeśli ginie, to trudno, bo taki jest kierunek zdarzeń: najpierw się rodzi, później umiera albo ginie.
Anarchista żyje, ponieważ się urodził.
I to jest wystarczający powód, nie trzeba nadpisywać ideologii do tego faktu.
Anarchista patrzy ze zrozumieniem na współbraci miotających się w zdobywaniu kolejnych doczesnych dóbr, które po krótkiej chwili euforii lądują na śmietniku.
Lub w kanalizacji.
Rozumie, ale nie podziela.
Nie widzi sprzeczności między być a mieć, bo skoro jest, to ma.
Tyle, ile potrzebuje i tego, czego potrzebuje.
Gdyby nie miał, to by nie żył.
Bo by umarł.
Więc nie zawraca sobie głowy szukaniem dziury w całym.
Gapi się anarchista na niepojęte starania systemu, żeby uniemożliwić ludziom samodzielne życie.
A nawet samodzielną śmierć.
Patrzę sobie.
Nie mam wiele do powiedzenia, bo wszystko jest takie, jaki powinno być.
Biorąc pod uwagę okoliczności.
Okoliczności – jak już milion razy pisałam – nie pojawiają się ot, tak.
Okoliczności budują się wokół nas zgodnie z drugą zasadą termodynamiki.
Nie istnieją wypadki, tylko skutki.
Dlatego nie istnieje wina, tylko przyczyny.
Wszyscy czegoś chcą, a ich chcenia są wzajemnie sprzeczne.
Dlatego zło i dobro są relatywne jak cholera.
Jest dobro moje i dobro Twoje, które dla mojego dobra jest zagrożeniem, więc jest złem.
Więc o co kaman?
Tak samo mądrość i głupota.
Prawda i kłamstwo.
Dobra, jestem spakowana.
Nowa planeta znajduje się w odległości 20 lat świetlnych.
Jeśli będę poruszać się z prędkością światła, to za 40 lat dostaniecie ode mnie pocztówkę.
Bo wyślę zaraz po przybyciu.
Obiecuję.
Mam wrażenie, że czas płynie szybciej…
Czy zauważyliście, że czas płynie szybciej?
poczekaj,lecę z Tobą!!!!!
Ś Anka namąciła, musiałem dwa razy przeczytać żeby się pozbierać z myślami. Do wysiłku mnie zmusiłaś, czego nie lubię jakniewiemco. Bo ja leń jestem, pracowity z konieczności.
Jak już się tam rozejrzysz to daj cynk jakby co, póki politycy się o tym miejscu nie zwiedzą bo spieprzą i to. 😉 Pożył bym sobie wreszcie na własny koszt nie obciążając nikogo nawet niespecjalnie wykwintnie.
Tylko jeśli piwa tam jeszcze nie wymyślili – zapomnij o sprawie. 🙂
To jak zawsze niecierpliwie czekamy na fotki z podróży.
A jak ładnie poprosisz autko, to wykona skok nad świetlny i może już w następnym felietonie będą, bo 40 lat to nie wiem czy dożyję.
Dobro i zło, mądrość i głupota, prawda i kłamstwo. Wszystko jest względne oczywiście a mi kojarzy się z teorią Kaluzy-Kleina, która mówi, że wymiar może być zarówno duży i bezpośrednio obserwowalny ale może również być mały i niewidoczny.Zależnie od dokładności wizualnej obserwatora coś może ukazywać się jako jedno- lub dwuwymiarowe. Czyli raz będzie takie innym razem inne. Teoria Kaluzy-Kleina zakłada, że każda sytuacja we wszechświecie może być prawdziwa. To znaczy, że coś może być (a raczej jawić się) zarówno jedno- jak i dwuwymiarowe. Analogia – prawda może być fałszem a fałsz prawdą :). Dobro może być złem a zło dobrem itd.
A czy czas płynie szybciej? Teoria strun modyfikuje sposób rozumienia czasoprzestrzeni i oddziaływania grawitacyjnego :).Czasoprzestrzeń może w szczególny sposób zmieniać swoją budowę :):):):):) Może się rozdzielać a następnie na nowo łączyć swoją strukturę, może i czasami się spieszy :):):):).
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dylatacja_czasu
🙂
Formic, czas nie zawsze płynie tak samo.
Godzina spędzona z piękną dziewczyną jest o wiele krótsza od godziny obierania ziemniaków. 🙂
W fizyce istnieje pojęcie supersymetrii. No wiesz bozony i fermiony.
A w przypadku facetów to na widok pięknych dziewczyn buzują im feromony i nie tylko. Takie spontaniczne załamanie symetrii :). A wszystko przez te siły jądrowe i czarną dziurę, która nagle potrafi powstać w waszych głowach.
Jeśli chodzi o ziemniaki to jakoś kojarzą mi się z teorią pola :). Trudna sprawa. Połączenie supersymetrii z ogólną teorią względności. Cóż może czas to pojecie względne? 🙂
Zdecydowanie, mój czas płynie szybciej, z każdym rokiem szybciej a co do lotu , pleaseee – zabierz Mnie ze Sobą! 😉
Ja miałem na myśli tylko miłą konwersację pomiędzy dwojgiem ludzi płci przeciwnych np: o kinie lub teatrze, na pewno nie o fizyce na poziomie cząstek fundamentalnych. A tu widzę, siły jądrowe, czarne dziury, komuś głodnemu zawsze chleb na myśli. 🙂 Czy u pań to nic nie buzuje na widok pięknego maczo i jego sił jądrowych.
A co do czarnych dziur, to prędzej nożna mnie skusić na coś gotowanego niż na …… 🙂
P.S. Aniu czy twoje prawo jazdy ma ważność w przestrzeni kosmicznej, bo na Gliese 581g jeszcze żaden prom nie kursuje, więc będziesz musiała dostać się tam własnym środkiem transportu. 🙂
Ależ Darku, konwersacje jak najbardziej. Takie zderzenie hadronów intelektualnych :):):):) celem odkrycia Bożej cząstki 🙂 Można i o kinie. Od czegoś trzeba zacząć :). A swoją drogą siły jądrowe mają charakter dwuciałowy, są siłami przyciągającymi, ale krótkozasięgowymi :). Warto pamiętać :).
A jeśli chodzi o maczo to z doświadczenia wiem, że ich siły jądrowe są odwrotnie proporcjonalne do ich „maczostwa”. Za to czarna dziura we łbie takiego maczo jest wprost proporcjonalna do jego próżności 🙂
Na pytanie czy u pań nic nie buzuje odpowiem uczciwie, ale tylko za siebie. Owszem buzuje, ale nie na widok maczo 🙂 i śmiem uważać, że moje odruchy są w normie 🙂 Maczo mnie rozśmieszają, więc nie ma mowy traktować takiego gościa na poważnie ;), a jeśli nie traktuję takiego na poważnie to nie ma mowy o zderzeniu hadronów i Bożej cząstce :), że nie wspomnę o kinie czy teatrze.
Co do reszty pań nie wiem, bo nie wnikałam nigdy 🙂
A co do sił jądrowych to powiem Ci, że nie robią na mnie większego wrażenia, czego nie mogę powiedzieć o wyobraźni, fantazji i artystycznej inwencji twórczej :). Tak więc wyposażony maczo nie ma szans, żeby u mnie coś buzowało :):):):):):)
Czas odczuwalny płynie szybciej w efekcie zmniejszania się stosunku ocenianego odcinka czasu do długości życia.
Dziesięciolatek na kolejny prezent na Wigilię musi czekać aż 1/10 swego życia.. gdy pięćdziesięciolatek, zaledwie 1/50 – rok stanowi więc odpowiednio o,1 i o,o2.
Jeszcze gorzej to wygląda przy ocenie dnia – odpowiednio o,ooo2 i o,oooo5.
:*
Kambuzelo jesteś genialna. Matematyka rządzi!
Rany, ułamki coraz bardziej wymownie grają na moją niekorzyść…
A tak genialne…odpowiednia interpretacja prawa Webera-Fechnera.
„Dla dziecka, które ma 10 lat, następne 10 oznacza drugą połowę życia. W tym czasie postarzeje się dwukrotnie. Dlatego będąc dziećmi, tak wolno stajemy się dorośli! Dla 50-latka, 10 lat to zaledwie jedna piąta tego, co przeżył, a dla stulatka to już tylko jedna dziesiąta. Widać stąd, że od wieku 10 lat do 100 ten sam okres czasu był przeżywany w różnym tempie. Ostatecznie subiektywnie uległ aż dziesięciokrotnemu skróceniu”.
źródło: gazetawyborcza.pl