Zapach dojrzałego zboża wieczorem po upalnym dniu.
Upragniony chłód nocy na świeżo opalonej skórze.
I smagnięcie powietrza, kiedy nietoperz o milimetry mija moją szyję.
Czekanie na „spadającą gwiazdę”, żeby zdążyć wypowiedzieć najszczersze życzenie.
Dla kogoś bardzo kochanego…
Klangor żurawi o świcie.
Cykady, cykady, cykady.
Brzęczenie pszczół w ziołowym gąszczu.
Motyyyyyyle, tyle ich!
Zawartość szczęścia we krwi: 100%
Resztę można obejrzeć na zdjęciach.
I sobie.
Dośpiewać.
zdjęcia: Krzysztof Nowakowski
O Boże! Jak TAM pięknie! Wiesz, o czym teraz myślę 🙂
Zawsze kiedy widzę fajne obrazy słyszę też muzykę.ZAWSZE.
magia
Fantastyczne …..
O żesz! Jakież rozgadane towarzystwo. Grupa z Lakonii:)
A czego oczekiwałaś–wrzuciłaś obrazki, które mowę odbierają 🙂
A żebyś Aniu wiedziała ,mowę odbierają .
Od 6 godzin mam je przed oczami i mam nadzieję że mi się przyśnią.!!! 🙂
Aniula co tu pisać jak kontemplować w ciszy mus…
A jak już mam coś dodać to tylko to że ZAZDROSZCZĘ WAM TEGO RAJU NA ZIEMI !
A niech tam – z pająkami , jaskółkami , zbożem i czym tam jeszcze Was natura obdarowała w swej łaskawości – zazdroszczę i już 😉
Piękne Miejsce 🙂
Ładnie tam macie 🙂
Jeśli ktoś ma odrobinę fantazji. Jeśli ktoś ma odrobinę szaleństwa,geniuszu i dziecięcej naiwności. Jeśli ktoś potrafi zamknąć oczy i widzieć. Ten poczuje zapach zboża. Ten usłyszy szum wiatru. Ten uniesie się pod niebo. Ten zapomni się na chwilę. Ten poczuje tę odrobinę szczęścia i tęsknoty, które uchwycone są w tych obrazach.
Byłem-Widziałem-Przeżyłem.
Dziwne, oglądam zdjęcia a w uszach mi brzmi „Lelo,lelo,lelo”. Miejsce piękne dla mieszczucha takiego jak ja, ale jakieś tajne. Nawet GPS oszalał i nie wiedział gdzie jest. Powiem wam czego na zdjęciach nie ma. Tam za jedną z tych chałup jest wielka żółta tablica z napisem „KONIEC ŚWIATA” a ptaki zawracają bo nie mają gdzie dalej lecieć. I choć nie działają tam telefony komórkowe, a o internecie można tylko pomarzyć, to gdyby była możliwość zamieszkania tam, nawet w tej chałupce w której szafa podtrzymuje sufit, mógłbym spakować się choćby zaraz.
Ja w takiej chałupce pomieszkałam czas jakiś. I nawet limit półtora litra wody na kąpiele, pranie i mycie długich włosów mnie nie zniechęcił. I takie chałupki ratować trzeba, wbrew tak zwanemu zdrowemu rozsądkowi, ze zdrowym pomyślunkiem jednakowoż. A GPS szaleje w takich miejscach 🙂 I może dlatego takie piękne są 🙂