Ę?
– Dzień dobry panu, panie Zwykły Człowiek i Prawdziwy Polak – jeśli nic nie pomyliłam w pana artystycznym pseudonimie.
– No, to ja jestem, a bo co?
– Czy spędzi Pan ze mną kwadransik, potrzebny na przeprowadzenie wywiadu?
– Ze mną? Że jak?
– Wywiadu. Z Panem, Panie Człowiek, jeśli mogę tak Pana krócej nazywać…
– A na co ten wywiad?
– Nasi czytelnicy, Panie Człowiek, pragną dowiedzieć się czegoś więcej o autorze, którego teksty wstrząsnęły naszym portalem.
– Czyli co?
– Chodzi mi o to, że Pańskie prowokacje pobudzają do myślenia i wywołują kontrowersje, a co za tym idzie, gorące dyskusje.
– Moje co?
– Pańskie teksty. Pisane w tak prowokacyjny, niecodzienny sposób.
– A, jasne, że tak. Ja lubię pisać. Piszę, co uważam. A jak się komu nie podoba…
– Ależ podoba się, podoba, Panie Człowiek. Dlatego pragnę z Panem porozmawiać i zaspokoić ciekawość naszych czytelników.
– No, jak się podoba, to dobrze. Po to piszę. Żeby się podobało.
– Chcę się dowiedzieć czegoś więcej o człowieku, przepraszam – Człowieku, który w przewrotny i genialnie prosty sposób zmusza innych do myślenia.
– Ja tam nikogo nie zmuszam, każdego sprawa, co robi. Chcą, to czytają.
– Chcę porozmawiać o Pańskim nowym felietonie „Wszystko to gówno, prócz moczu”.
– No a nie jest?
– Nasi czytelnicy zrozumieli metaforę i głębię Pańskiego przesłania. Skąd czerpie Pan pomysły do swoich tekstów?
– Jak skąd biorę? No z głowy, a skąd?
– W Pańskich tekstach ludzie odnajdują świat i siebie samych widzianych w krzywym zwierciadle, jak Panu się to udaje?
– Co udaje? Przecież mówię, że piszę to, co myślę.
– Czy jest coś, czym chciałby się Pan podzielić z naszymi czytelnikami? Jakieś przesłanie?
– Proszem paniom, ja się śpieszę, siatkę mam ciężką i wcale mi się nie podoba ta rozmowa.
– Jeszcze momencik, przepraszam za zajmowanie cennego czasu, ale jest Pan fascynującą postacią. A co Pan niesie w tej siatce, jeśli mogę spytać? Tak, z ciekawości, co niezwykłe osoby noszą w swoich siatkach?
– Karpia niosę.
– Ach, to nadzwyczajne! Zapewne chce go Pan wypuścić do wody?
– No, jak nie zdechł, to go potrzymam w wannie.
– Ostatnie pytanie, zadawane jakże często przez Pańskich fanów: czy nie myślał Pan, żeby wkroczyć w świat polityki i zatrząść nim tak, jak zatrząsł Pan światem dziennikarstwa?
– A wie pani co? Chyba mi pani podrzuciła myśl. Będę musiał się jeszcze zastanowić.
Wcale nie uważam, że to jakaś forma cenzury, przecież nie jestem paranoiczką. Jestem?