Felietony

Kampania Małpy

No to spoko.
Widzę, że mam poparcie, choć nie mam na władzę parcia.

Nie chcę, lecz muszę, bo ktoś musi wreszcie posprzątać.

Ja – w odróżnieniu od znakomitej większości dla której jest to dopust boski – lubię sprzątać i to daje mi fantastyczne kompetencje.
Sprzątanie mnie wręcz relaksuje.

Dlatego przedstawiam Wam niewielką część mojego programu.
Mój czas nadejdzie wtedy, kiedy zawali się światowy system zarządzania wirtualnym pieniądzem, czyli całkiem niedługo.

Kiedy pracowałam w zamrażalni Wincanton miałam taką ogromną szczotę, gigantyczną wprost. To jest narzędzie sprawowania władzy sprzątającej. Skoro potrafiłam jej użyć w temperaturze – 29 stopni Celsjusza, to tym bardziej poradzę sobie w warunkach cieplarnianych.

Najpierw wymiotę demokrację.
Ponieważ jest to system, który głupca i mędrca stawia na równi, wymiotę starannie każdy przejaw demokracji.

Jeśli mam zarządzać Szanownym Państwem skutecznie, to nikt mi nie może pchać patyków w szprychy czy szczać do farby.
Won z mojego podwórka, ja tu rządzę.

Zapanuje oświecona annarchia.

Następnie wymiotę każdego, kto pcha się do władzy.
Władzę cząstkową (nad tym, na czym się nie znam i nie mam ochoty się znać) oddam tym, którzy zdecydowanie jej nie chcą, wręcz uciekają z wrzaskiem, ale za godziwą opłatą zgodzą się mi pomagać.

Wprowadzę zasadę coś za coś.
Na przykład: nauka nie jest przymusowa, ale żeby o czymś decydować, trzeba mieć maturę. Mam na myśli jakieś referenda na tematy lokalne, bo w sprawach wagi państwowej żadnych referendów nie będzie.

W moim otoczeniu zakazane będzie posiadanie poglądów.
Nie, poprawka, posiadać wolno, ale nie wolno ich używać w podejmowaniu decyzji merytorycznych.

To samo dotyczy wierzeń.
Wiarę wolno praktykować (jeśli ktoś musi) w specjalnych miejscach zwanych kościołami i tylko tam.
W czasie wolnym i za własne pieniądze.

Poglądy, przekonania i systemy wierzeń zostaną zastąpione przez kontakt z rzeczywistością, która jest dynamiczna i wymaga elastycznego podejścia.
W tym wypadku słowo relatywizm zostaje użyte w znaczeniu pozytywnym: jako wynik świadomości i wyboru najmniejszego zła.

Obywatel będzie wolny w zakresie podejmowania decyzji o własnym życiu, ale będzie zmuszony do ponoszenia konsekwencji swoich wyborów.
Na przykład: jeśli ktoś mimo ostrzeżeń o niebezpieczeństwie wdrapie się na stromą skałę, to sam z niej zlezie, albo tam zostanie. Żadne publiczne środki nie będą wydawane na ratowanie tych, którzy sami się pchają w gówno.

Pojęcie nieświadomość konsekwencji zostanie zastąpione słowem głupota.
Głupota zaś będzie nagradzana Nagrodą Darwina.

Dalej będzie reforma szkolnictwa i przedszkolnictwa: zamiast religii i etyki w szkole (pardon, już od przedszkola) będą prowadzone zajęcia z życia w społeczności ludzkiej.
Za kilka pokoleń będzie można je wycofać, bo rodzice zyskają kompetencje, aby przygotować dziecko w domu.

Zajęcia te obejmą naukę praktyczną zasady: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe.
Będą realizowane metodą warsztatów, czyli podstawowym czynnikiem uczącym będzie doświadczanie.

W ten sposób kolejne pokolenia nauczą się, ile przestrzeni wolno zająć jednemu człowiekowi. Powiadam przestrzeni, a zatem nie tylko gruntu, na którym sterczy delikwent, ale też powietrza dookoła. Limitowanie wydawania z siebie dźwięków i zapachów jest ważnym elementem tych zajęć.

Każdy chętny do szeroko pojętej pracy z ludźmi będzie przechodził trening  pozycjonowania empatii.
Chwilowo nie zdradzę szczegółów, ponieważ są drastyczne.
W ten sposób znacząco wzrośnie liczba chętnych do wykonywania prostych, a pożytecznych prac na rzecz społeczności – tyle mogę zdradzić.

Pomoc społeczna, tu też mam propozycję reformy.
Oczywiście jestem za opiekowaniem się słabszymi członkami naszego stada, ale także na zasadzie coś za coś.
Dla przykładu: można będzie otrzymać czasową pomoc, ale tylko w zamian za jakieś prace na rzecz społeczności.

Jeśli ktoś jest zbyt słaby i chory, to odpracuje później ten dług wobec innych.
Ponieważ jestem miłą osobą, pozwolę ludziom wybrać sobie formę wyrażenia wdzięczności.

Ci, którzy będą uporczywie twierdzić, że coś im się należy za samo istnienie, zostaną zostawieni na pastwę losu i będą musieli znaleźć sobie sponsora, który podzieli i wesprze finansowo ich samozachwyt.

Nie wiem jeszcze, co zrobię z mediami, ale chcę zakończyć erę gapienia się i zajmowania pierdołami.
Zamiast podglądać cudze życia, będziecie mieli dość czasu na porządkowanie własnego.
Z korzyścią dla społeczności.

Ogólnie rzecz ujmując – wiele problemów rozwiąże się bez żadnej interwencji.
To zaś co zostanie będzie znacznie uproszczone.

To tylko część mojego programu, ale mam wiele pomysłów na bycie oświeconą dyktatorką, a nawet annarchistyczną szamanką.
Niektóre czerpię wprost z serialu Lost.
Inne mi się po prostu śnią.

Głosujcie na Małpę, Ludziska.

6 komentarzy

  1. Aniula zostań moją Szamanką , ja zatańczyć przy Twoja ogniska 😉

  2. Ja należę do tej znakomitej większości, która sprzątać nie tylko nie lubi, ale w dodatku nie umie. Nie będę Ci więc w kompetencje włazić. Ale może do czegoś się przydam? Mogę zostać Twoim Konsultantem Kulinarnym–wiesz, działania mające na celu całkowitą likwidację gównianego żarcia. Obowiązkowe lekcje gotowania. Odbieranie praw rodzicielskim rodzicom, którzy karmią dzieci chipsami. Tylko przez kilka pokoleń, później rodzice zyskają odpowiednie kompetencje, żeby wychowywać smakoszy, a nie grubasów. Co Ty na to?

  3. Ta nagroda Darwina to pośmiertnie, czy też na wysięgniku dla tego co na skałę wlazł?
    Poza tym mam pytanie czy jeżeli w ramach rekompensaty za opiekę w chorobie zamierzam przez tyle dni ile chorowałam uśmiechać się do wszystkich to będzie uznane za pracę na rzecz społeczności? Wszak robienie dobrej atmosfery ma duży wpływ na jakość pracy innych członków społeczności:)
    Poza tym budzi mój niepokój możliwość zachorowania na koniec życia i niemożność spłacenia długu. Czy wtedy dług przechodzi na dzieci, jeśli tak to do którego pokolenia, problem w przypadku braku dzieci, podlega kasacji a może umorzeniu, częściowej zniżce czy wręcz przeciwnie będzie oprocentowany? I jeszcze co będzie jak dłużnik wręcz odmówi spłaty, czy przewidziane są środki przymusu? Nie mówiąc już o gremialnej odmowie?
    Natomiast jako nauczycielkę interesuje mnie nabór kadr do nauczania przedmiotu „życie w społeczności ludzkiej” nie wspominając, że na początku będzie wyraźny niedobór wykwalifikowanych pracowników. Jakieś przyspieszone kursy z metodami o których lepiej nie pisać?:)))
    Zaś nauczanie zasady nie czyń drugiemu… To taka spiralka, którą często trudno zatrzymać, patrz hasło vendetta. Nie wspomnę już o jednostkach ułomnych czyli masochistach, które mogą sabotować naukę.
    Oj, ludzie potrafią zepsuć najlepszą dyktaturę:))))

  4. No no! Ledwie dwa dni temu luźny pomysł, a ilu już chętnych na stołki. 🙂
    W programie brakuje mi tylko- Odbiorę bogatym i dam biednym. 🙂
    Już kiedyś mieliśmy piękne ideały, a co z tego wynikło?
    Podobno punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. A tam na górze strasznie słabo widać co dzieje się na dole. 🙂
    Przeraża mnie zdanie „Won z mojego podwórka, ja tu rządzę”. Trochę to zaleciało Koreą Północną. A te jakieś prace na rzecz społeczności. Czy będą jakieś obozy dla uchylających się. 🙂

  5. No proszę 🙂 masz mój głos 🙂
    Na kogo będę głosowała hm…. sama nie wiem, wiem za to na pewno na kogo nie będę głosowała 🙂 pozostaje mi w takim razie dylemat, kogo wybrać 🙂

  6. program w dechę. Mój głos masz zapewniony. Pozdrawiam

Leave a Reply