A nie mówiłam?
Kot Schrodingera jest żywy!
Niestety, mój flash forward spełnia się.
Jest żywy, jak nie wiem co!
Gorzej, on jest waleczny!
Ma poczucie misji i solidne oparcie w marmurowych płytach nagrobnych.
Moralną siłę czerpie ze zwłok.
Obiecuje kontynuować misję pod kryptonimem Międzynarodowa Rozpierducha.
Pięć lat pogardy dla żywych ?
Pięć lat jęków pod krzyżem?
Pięć lat programu: pomnik Lecha na każdym skwerku?
Pięć lat przymusowych wycieczek do Katynia z obowiązkowym lądowaniem w Smoleńsku?
Dziękuję, nie.
Powiedz to: dziękuję, NIE.
Say: No, thanks.
Gawari: niet, spasibo.
Małpa jest bardzo zaangażowana w sprawy żywych, dlatego filmowi grozy Noc Żywych Trupów mówi NIE.
A psik!
amen 🙂
I TO jest dopiero chichot historii.
TO jest chichot Z historii.
Pozdrowienia z Krainy Chichotów.
Z Krainy kosmicznych jaj, kosmicznych zbuków.
Z Krainy Zbuka Walecznego.
Cholera… zmienię obywatelstwo…
Wolę tego martwego kota – bo martwy.
Żywemu mówię NIE, NIE i jeszcze raz NIE!!!
Jest jeszcze jeden Tupolew, czy w nim ostatnia deska ratunku? 🙂
Chwilowo jestem przerażona i tym razem wcale mi nie do śmiechu.Na wszelki wypadek spakuję walizki.
Niech Ci będzie:) „NIE!” (zapraszam na bloga, też o tym napisalem).
A „Noc żywych trupów”…, „fajny” film. Aż w krzesła wbija, prawie jak te przyszłe pomniki:)
Ja jeszcze nie pakuję walizek–przecież nie będę mieszkać tyle czasu na walizkach 🙂 Mam ciągle nadzieję (żywą), że nie wszystkim na mózg walnęło–a w każdym razie, że wystarczająca liczba Polaków zachowała trzeźwość umysłu.
Myślę tak – gdyby tak wszyscy razem zaczęli głośno szczekać, to może dało by się tego kota jakoś wypłoszyć, albo na drzewo pogonić? W przeciwnym razie przyjdzie nam niedługo wyć do księżyca, bo noc nastanie upiorna. A przecież nie po to oni
P olecieli
I
S padli !!!
Och, wystarczyło popatrzeć na tę jego twarz, kiedy lądowała trumna z ciałem brata. Mówcie, co chcecie, ale ja tam wyraźnie widziałam, że Jarosław będzie kandydował. Cały ten pic z błagającym go PiSem etc. od początku był żałosnym widowiskiem.
NIE!
Małgoś, nie będzie do czego wyć bo księżyc już dawno dwóch takich ukradło… 😉
Żanet a Ty wiesz, że mi to całkiem z głowy wypadło? Z tego co ludzi mi opowaidali, to „dwóch takich” nie tylko ksieżyc sobie zagarnęło. Ponoć jak tak szli z tym ukradzionym księżycem w worku to na ich drodze stanęła czarownica z kotem na ramieniu. Dwóch się zastanowiło, naradziło i jeden wziął sobie czarownicę, drugi kota. W ten sposób jedyni świadkowie nic nikomu nie powiedzieli nigdy o tej kradzieży. Na niebie ponoć atrapa wisi. Trzeba by to zbadać. To może być jakiś znak.
Ależ macie używanie. Niektóre komentarze bardzo, bardzo zabawne. Ciekaw jestem gdyby w tym samolocie był wasz brat, lub siostra, czy też byłoby wam tak zabawnie? Był prezydentem wybranym w demokratycznych wyborach, więc należy to uszanować. Sami tego chcieliśmy. Tylko sąsiad i żona od Boga naznaczona. Ja też na niego nie głosowałem, ale mam trochę szacunku dla zmarłych i nie mówię o nich źle, albo nie mówię wcale.
Pozdrawiam, D.
Darek w tym samolocie mojego brata ani siostry nie mogło być . To byli ludzie wybrani tzw. elita . Wybrani przez swojego boga,i na pewno dumni z tego zaszczytu. Zwłaszcza przed wyborami bo mogli się pokazać. Pomijając załogę i BOR którzy nie mieli wyboru bo wykonywali taka pracę. "Sąsiad i żona od Boga" itd. No to też nie tak, bo możesz się wyprowadzić i sąsiada zmienić , żonę zresztą też. Do grobowej deski nie ma nic oprócz dzieci.
No to Darku, witamy pierwszego wyborce nowego kandydata.
Mój brat stracił żonę w zeszłym roku. A jest wicestarosta w pewnym powiacie. I ciągle się zastanawia, czy kandydować, bo nie wie czy wygra. Spróbuję Cię posłuchac Darku i powiem mu, że ponieważ stracił żonę, to oczywiste, że zostanie starostą. To mu sie należy, przeciez żonę stracił.
Darek, co Ty bredzisz? Szacunek to ja miałem do urzędu i do pani Marii, a nie do kłótliwego samolociarza, który najbardziej na świecie uwielbiał podkreślać swoją „pierwszośc” w państwie i wymuszac podległośc żołnierzy.
Gdyby żył, „zarobiłby” może jakies dwadzieścia procent. Z biedą! Tak go ludzie „uważali”.
A ja zapytam jak ten głąb wołający na puszczy – kto? No bo ktoś przecie być musi, więc kto nie narobi obciachu?
Czy musi być to gość lubiący pokopać piłeczkę w godzinach pracy, w imieniu którego ciężar rządzenia biorą na swe utrudzone barki Rysiu, Misiu, zapłakana foczka i gość z plastikowym fiutem w garści?
Wszak dziki kraj jest jak dziki koń. Wędzidło ostre założyć ostrogą spiąć a nie przekarmiać, póki nie spokornieje.
Wybrać co należy, to i owca będzie cała i wilk da sobie założyć kaganiec, co niechybnie uraduje Chujnie całą przed oszołomami. Jest inna możliwość? Pewnie że nie ma.
Aha, ja głosuję jak zwykle na JKM i jak zwykle dam ciała. Wolno gejom, wolno i mnie.
Darku
Polityk godząc się na urząd godzi się na głosy opinii publicznej a one są podsumowaniem całej kadencji.
Nie jestem hipokrytką i nie zacznę bić się w piersi tylko dla tego że kadencja zakończyła się tragedią.
Nawiązując do felietonu – podpisuję się pod tym co napisała Ania, moje zdanie na ten temat jest takie samo!
Pozwolę sobie wyjaśnić Panie Darku, że my nie „używamy” sobie, ale ironizujemy. Ironia jest jednym z podstawowych kierunków w estetyce i bynajmniej nie jest kpiną. Jest rozważnym podsumowaniem i służy do urozmaicenia wywodu. Słyszał Pan o dialogach Sokratejskich? To taki sposób dochodzenia prawdy. Dość błyskotliwy, ale pewnie o tym Pan wie. To, że ktoś się śmieje nie koniecznie musi oznaczać, że wyśmiewa. Poza tym ironizując nie zawsze też się śmiejemy, najczęściej wcale. Komentarze nie są zabawne, są ironiczne. To taki sposób zdystansowania się do bezsensu.
Andy na kogo zagłosuję jeszcze nie wiem na pewno nie na niego. A jeśli nawet to nikomu nic do tego. Na tym polega demokracja, cz się to komuś podoba czy nie. Wybiera większość, przynajmniej ta która chodzi na głosowania. A tym co chcą pakować walizki przypomnę, że jesteśmy w UE, wiele krajów otworzyło nam swoje rynki pracy i nożna sobie wybrać. Nikt nikogo tu na siłę nie trzyma. Ja tu zostaje choć bym miał siedzieć na zgliszczach. Tu są groby moich Przodków i Rodziców. Tu jest moje miejsce na ziemi w tym zafajdanym życiu.
A wiec ironizujemy. Cy mam prawo nazwać kogoś czarownicą tylko dla tego, ze nie miała urody supermodelki. Nie znałem jej osobiście. może nią była, a może była bardzo miłą Panią. Tego nie wiem i nigdy się nie dowiem. Ale nie oceniam kogoś po wyglądzie.
Demokracja? A co to takiego. Współczesne systemy polityczne nie mają nic wspólnego z demokracją.
Trudne do zaakceptowania, ale prawdziwe. Wolna wola nie jest demokracją. A wola większości posiadająca ogromną siłę w systemach demokratycznych byłaby zwykłym zagrożeniem dla praw mniejszości i prawa własności. To oznacza, że też dla władzy i jej przywilejów. Dlatego nie ma i nie będzie demokracji.Są prawa ludzi i są prawa własności. Są cele rządów i ewentualnie bardziej lub mniej popuszczone cugle. Udawanie demokracji to tylko demagogia.
Roma to nie byli ludzie wybrani przez Boga.
To my ich wybraliśmy, i jakich wybraliśmy takich mieliśmy.
Oceniając wygląd nie oceniam tego jaka była – miła czy nie. Z opinii kilku osób (min. znajomej palamentarzystki) wiem, że była kobietą lubianą i sympatyczną. Też jej osobiście nie znałam, wiec opieram się na opiniach, ale sama tej opinii nie wydaję. Faktem jest jednak to, że nie miała urody supermodelki. Stwierdzenie faktu nie jest oceną człowieka.
Roma masz rację – to byli ludzie wybrani przez „swojego boga”. To oznacza, że ani Bóg ich nie wybrał ani my Darku.
Każda władza i w każdym ustroju ma przywileje. Tak było w czasach jaskiniowców, tak jest teraz i tak będzie za kilka tysięcy lat. Niema grabi które grabią od siebie. Możemy tylko próbować wybrać mniejsze zło. A na to możemy mieć wpływ.
Masz rację. To nie my ich wybraliśmy. Wybrali ich ci któży nie poszli na głosowanie.
NIE,NIE,NIE !!!
złożenie dwóch negacji, daje w wyniku przekształcenie identycznościowe, gdzie neg,neg,p = p. Dlatego, aby otrzymać prawdziwe zaprzeczenie trzeba takiego oto schematu: neg,neg,neg,p!!!
Dlatego Aniu powtórzę 3xNIE. I dziękuję :).
A się porobiło:) Niezła dyskusyjka i tak beze mnie?
To ja na koniec swoje trzy grosze.
Mam nadzieję, że Polacy jednak mają trochę rozsądku w głowach:)
A ja tę czarownicę zrozumiałam jako odwołanie się do słów Rydzyka, który tak właśnie nazwał Marię Kaczyńską.
Nie ma zależności między głosowaniem na kogoś i siedzeniem cicho. Jeżeli wybieram daną osobę to ze względu na jej program i obietnice, które publicznie składa. Dlatego mam później prawo a nawet obowiązek patrzeć na ręce, weryfikować i się czepiać jak nie podoba mi się to co ów człowiek robi. Dla mnie stwierdzenie, sami ich wybraliśmy to nie narzekajmy jest absurdalne. Właśnie dlatego, że ich wybraliśmy mamy prawo krytykować.
Ale dyskusja:)
Zapytam tylko o coś – co ma do rzeczy to, kto kogo wybierał?
Czy wybór polityka zwalnia go z odpowiedzialności za to, co on czynił? Gdyby tak było, nie byłoby rozliczania kadencji, a jest – rozczarowani krytykują i wybierają innego (równie złego, bo tak naprawdę niewielki mamy wybór).
Czy śmierć nadaje człowiekowi nowy wymiar? Uszlachetnia go może? To może skazanych na karę śmierci morderców rehabilitujmy? Nie chcecie?
Czy zwykła śmierć, pospolita, mimo że w tłumie.. ale przecież to tylko wypadek, jak inne wypadki komunikacyjne – czy nadaje znamiona bohaterstwa i męczeństwa? Jak to się ostatnio nam wmawia na potęgę..
Czy ktoś naprawdę sądzi, że kampania zaczęła się od tej deklaracji, a nie od samego początku? Czy ktoś naprawdę sądzi, że Jarosław choć przez chwilę się wahał? Taka okazja, przecież.. pojechać w kampanii po emocjach, po polskim ukochaniu martyrologii i po bezdennie głupim „o umarłych albo dobrze, albo wcale”. Bo co, ja się zapytam? Jak ktoś był za życia kanalią, to po śmierci smaży się w piekle.. Pan Bóg jakoś nie ma obiekcji. I sorry, nie staram się obrażać żadnych uczuć, szczególnie religijnych.
A dodatkowo cała rzecz jest nie w tym, kim był lub nie był Lech Kaczyński. Cała rzecz i nasze poruszone dziś uczucia dotyczą JAROSŁAWA – który żeruje na śmierci brata i uczuciach, jakie ta śmierć wzbudziła w ludziach. i dobrze mu to wychodzi.. nie ma to jak propaganda.
I jeszcze jedno mnie zastanowiło – czarownica.
Otóż słowo to nie jest używane w celu wykazania braku urody – wizerunek czarownicy jest wynikiem prostej konotacji zło = brzydota, dobro = piękno. Przez szpetny wygląd uzewnętrzniamy zło wewnętrzne – stąd właśnie chyba ton komentarzy – mimo powszechnej zgody na brak urody Marii Kaczyńskiej, jest protest i bezwiedne odniesienia do osobowości postaci, która w żadnym razie nie miała cech Baby Jagi.
Ja w pierwszym czytaniu byłam pewna, że Małgosia nawiązała w swej wizji owej bezksiężycowej nocy do słów Ojca Dyrektora – a ten jak najbardziej nie dotykał kwestii urody, tylko poglądów, wielce niewygodnych i dla PiS-u, i dla kościoła.
A tu się okazuje, że to o urodę Formic chodziło…cóż, nie mogę się w żadnym razie zgodzić na to, że użycie słowa „czarownica” jest jakimś podaniem faktu. Jest opinią, jak najbardziej. Faktem są tylko mankamenty urody. Fakty trzeba nazywać precyzyjnie – każda metafora niesie ze sobą możliwość interpretacji i nadinterpretacji. A już szczególnie metafora odwołująca się do osobowości, jak symbol czarownicy.
@mantyko
jeśli mam juz wybierać mniejsze zło (jak to mniej więcej nazwała Kambuzela), wolę oddac władzę Rysiowi, Misiowi i facetowi z penisem, którzy chociaz wybudują boiska dla dzieci (potrzebna, a nie jak dworzec w Włoszczowej, ni w kij, ni w oko), niz rydzykopodobnym zbieraczom cegiełek po to, aby w końcu je ukraśc do budowy własnych „pałaców”. Albo ludziom, którzy zaganiac nas będa do kościoła, i na cmentarze hołd oddawać, bo inaczej niepatriotami jesteśmy
Pierwszy Kot IV (???) RP.
Ależ…to ja jestem Czarownicą!!! Teraz i tu. No i cóż, spalcie mnie na stosie, bo co też autorka miała na myśli? SZOK ESTETYCZNY ? Bunt? Kpinę? Bezczelną opinię? A może to taki kretyński popis? Przepraszam a to ostatnie słowo, ale naprawdę nie ma w nim aluzji do żadnej partii. Ani brzydkiej. Ani ładnej. Ani dobrej. Ani złej
Powtórzę jak tani naśladowca za Grochowiakiem „nie rekwizyty się liczą a postawy”. To, że Bóg przy okazji też potrafi być turpistą, to tylko ułatwia mi sprawę i przyznaję ze skruchą, że uwielbiam brzydotę, bo przyciąga moja uwagę. Kręci mnie. Pozwala dopatrywać się szczegółów i odkryć kilka ciekawych doznań. Brzydota ≠ zło, tego nauczyłam się już oglądając w dzieciństwie bajki. Potocznie takie skojarzenia są pewnym uproszczeniem. Takie też uproszczone myślenie było powodem uproszczonej odpowiedzi. W końcu niech to, co Jasne będzie „Jasne” a nawet „Jaśniejsze”. Bezsensowne uwagi – bezsensowne odpowiedzi. Dlatego przyznaję się oficjalnie – to JA jestem Czarownicą !!! Nie polujcie, bo nie ma potrzeby. Oddaję się do samo ukaraniu. Czy jednak przestanę być bezczelna, prymitywna, wredna i zarozumiała – NIE WIEM!!! Wybaczcie!! Albo nie, nie, nie musicie w sumie mi wybaczać. To tyle mogę o sobie. Całej prawdy nie powiem, bo jest zbyt szokująca. Zawiera sceny drastyczne itd. I tylko proszę nie traktujcie mnie zbyt dosłownie J. Nie jestem poważnym człowiekiem, a już tym bardziej poważną kobietą J.
No i o co ten krzyk, można zapytać, Małgosiu? Po co to samobiczowanie? Nie zgadzasz się z moim zdaniem, wolno. Jak i mi z Twoim wolno się nie zgodzić.
Ależ oczywiście, że symbole są uproszczeniem, taka jest ich rola. I każdy, kto zmienia ich potocznie odbierane (wpojone, kulturowe, automatyczne) znaczenie, musi liczyć się z protestem, jeśli nie wyraził swojej myśli wystarczająco jasno dla „zwykłych” ludzi.
Jakie ma znaczenie, czy Cię kręci brzydota?
A Bóg potrafi być wszystkim. Tyle tylko, że nie mamy o tym żadnego pojęcia, czym bywa. Co jest oczywiście bardzo wygodne we wszelkich odniesieniach. Nie wiem jednak, co szkodzi przyznać się do turpizmu bez powołania się na przykład z góry.
Nie krzyczę SŁOWO :):):)!!!!!! Uuuu już piszę ciszej ;).
Uwielbiam zwykle dyskusje z kimś kto sie nie zgadza ze mną, bo to zmusza mnie do myślenia. Nawet jak trzeba się szamotać ze sobą. Nie mogę jednak teraz za bardzo dyskusji podjąć, a mam ochotę!!! Dlatego „wyzywam Cię” na później :). To jak? Poczekasz? :):):)
Nie rozumiem Twojego wpisu Andy, ale spróbuję coś z tym zrobić.
Rydzyk nie zgłosił swojej kandydatury w biegu do prezydentury, podobnie jak powiedzmy Michnik, więc może zostawmy te poboczne wątki. No chyba że PO ma zniszczyć Radio Maryja, ale póki co, zapał do tego wiekopomnego czynu widzę niewielki.
Jacy ludzie i gdzie zaganiać nas myślą do kościoła zaiste nie wiem. Ja tak do kościoła jak i na cmentarz chodzę dlatego że czuję taką potrzebę. Naprawdę.
Co do wyborów to wybieraj co zechcesz Andy, nawet większe zło możesz wybrać. Nie daję sobie przywileju oceniania czyichś wyborów, choć bez entuzjazmu godzę się z ich rezultatem.
Pisałem komu kibicuję, dla jasności jednak napiszę, iż jeśli w finale rozgrywki znajdzie się Komorowski oraz Kaczyński, zagłosuję na tego drugiego. Dla mnie kluczem do sprawy jest lustracja. Ja chcę lustracji, bo zwyczajnie ciekaw jestem, a ciekaw jestem tym bardziej im bardziej gromko woła się liberum veto. Są w tym kraju służby „tajne, widne i dwupłciowe”, niemało nas kosztują i ja chcę wiedzieć, czy nie przepłacam. Rezultaty chcę znać i nie tylko o polityków mi chodzi, ale również o ludzi mediów, tzw. autorytety moralne (z kościelnymi włącznie), tudzież inne kosztowne dodatki (czy tam podatki).
Fakt flirtu z różnymi służbami ogłosili swego czasu p. Olechowski, podobnie Boni. Nie zauważyłem by któremuś z nich stała się jakakolwiek krzywda, więc krwawą rzeź zbłąkanych niewiniątek, jako argument przeciw, stawiany przez niektóre media, odrzucam.
Mam w tym również cel osobisty. Kiedyś zrobiono mi kipisz w mieszkaniu. Jeden z sąsiadów postanowił nauczyć moją rodzinę demokracji socjalistycznej.
A ja bym chciał wiedzieć, że ten sąsiad wie że ja wiem. Niech się może zawstydzi, bym znów mógł go szanować.
Kambuzelo na to jak ktoś odbierze moje wypowiedzi nie do końca mogę mieć wpływ, choć wypowiadając się nastawiona bywam na wywołanie pewnego efektu. To co dla mnie może wydać się zwyczajne i jasne dla kogoś może być czymś innym. Trochę to jak z kolorami. Jednym dany kolor kojarzy się ze spokojem, kogoś innego może drażnić. Trudno to przewidzieć. Nasze prawa (Twoje i moje) do nie zgadzania się ze sobą są tak oczywiste, że chyba nie muszę tego komentować. Dlaczego podejmuję dyskusję? Może dlatego, że uważam za cenne spojrzeć na siebie z innej perspektywy. Zawsze było dla mnie interesujące to, że w wielu przypadkach kiedy mówię o czymś to osoba po drugiej stronie widzie zupełnie „inny film”. Nie zawsze ten, który usiłuję pokazać. Naprawdę mam w sobie pewien dystans, który zawsze każe mi się zastanawiać, nad swoja formą przekazywania treści. Nigdy nie twierdziłam, że robię to w sposób doskonały, ale nie mogę też wykluczyć faktu, że czasami i odbiorcy doskonali nie są. Nigdy też nie jest tak, że upieram się zawzięcie przy swoim. Zaskakuje mnie po prostu czasami to, że mój przekaz –jak to określiłaś – inni „zwyczajni” ludzie odbierają inaczej, a być może nie powinno mnie to zaskakiwać. Tu chcę się z Tobą zgodzić. Powinnam być może przemyśleć to, czy wystarczająco jasno się wyrażam. Przyznam, że często przychodzi mi to z trudnością. Dlatego chyba nie dziwi mnie reakcja i nie obrażam się na nikogo. Wypowiedzi jednak zostały skomentowane właśnie tak jak odebrano to co piszę. Czyli jest „sprawiedliwie”. Każdy opowiedział jaki „film” widzi a ja to przyjmuję do wiadomości i do przemyślenia.
Twoje pytanie
„Jakie ma znaczenie, czy Cię kręci brzydota? „
Dlaczego o to pytasz? Jakie znaczenie ma dla Ciebie odpowiedź? Czy w ogóle chciałaś ją usłyszeć?
Mogę rozwinąć oczywiście wtrąconą miedzy zdaniami informację. Brzydotę traktuję jako „estetyczne plus,” czyli swego rodzaju odmianę pozytywnej wartości. Wydawało mi się, że to kilka spraw wyjaśnia, ale oczywiście może mi się tak tylko wydawać (być może znowu brak jasności w wypowiedzi?). Poza tym nie wiem czy cała dyskusja jest na tyle ważna, aby wyjaśniać wszystko szczegółowo? Często jeśli piszę, to staram się podtrzymywać pewien ironiczny ton, staram się nie kpić tylko ironizować. Lubię czarny humor, dlatego pozwalam sobie na pewien rodzaj manipulacji, z którą być może posuwam się za daleko i to może budzić sprzeciw i protest. Był sprzeciw, był protest. Nie traktuję tego jako wartość negatywną. Naprawdę nie potrafię jaśniej tego wytłumaczyć.
Tyle, że Mantyko, Kaczyński nie chce lustracji. Nie chce otworzyć wszystkich teczek, bo wtedy nie będzie mógł nimi grać. A to jest ulubiona jego gra (zamiast kopać piłkę, to gra w teczki – też sportowiec).
A co do Twojego sąsiada: napluj na niego. Po co masz go szanować. Potrzebne Ci to do czegoś, czy co?
Jeśli Kaczyński blefuje z tymi teczkami to nic prostszego jak je ujawnić i… po ptoku. 🙂 Widać to nie jest taka prosta gra, ale też dlatego tak intrygująca.
Widzisz, sąsiad to sąsiad w jednej sprawie świnia w innych głowa rodziny, ojciec dzieciom. W sumie nie widzę go tylko w czarnym kolorze.
Kurczę, ależ tu Gorąco :))) Postawa Kota jest dla mnie nie etyczna…. to kariera na plecach swojego zmarłego Brata! Nie uczciwa wobec innych kandydatów, którzy nie będą mogli normalnie atakować swojego przeciwnika, bo przecież wszyscy będą się użalać teraz nad Kotem.
Nazwę to tak: chwyt poniżej Pasa!
@ formic
Wyzwałaś mnie na dyskusję.. ale o czym? Mam wrażenie, że post wprowadzający w życie Twoje wyzwanie nie jest żadną odpowiedzią na mój poprzedni. Owszem, jest Twoim głosem, ale nie na temat. Oczywiście, można temat rozszerzyć, ale trzeba by o tym poinformować.
Naświetlę Ci pokrótce sytuację, tak jak ja ją rozumiem.
Napisałaś „bajkę” o dwóch takich, co ukradli księżyc, a w zasadzie nadałaś jej zakończenie, i niefortunnie, zdaniem większości komentujących, nazwałaś czarownicą Marię Kaczyńską. Oberwałaś, i słusznie, bo to przegięcie.
Broniąc się napisałaś, że nie jest to opinia, tylko fakt. I do tego z kolei ja się odniosłam, wyjaśniając, że faktem jest co najwyżej to, że M.K. nie miała klasycznej urody:).. natomiast nie jest faktem, że była czarownicą. I że należy być precyzyjnym, jak się używa symboli i metafor.
Zareagowałaś krzykiem i męczeństwem – spalcie mnie. I to mnie sprowokowało do następnego postu, w którym użyłam pewnego skrótu myślowego:).. pytając, co ma za znaczenie, czy kręci Cię brzydota. Nie po to, by uzyskać jakąś odpowiedź, ale po to, by pokazać Ci, że Twoje umiłowanie brzydoty nie ma znaczenia dla oceny faktu nazwania Kaczyńskiej czarownicą. Dlatego następujące w kolejnych postach oświadczenia o Twoich umiłowaniach niczego nie usprawiedliwiają (są więc całkiem niepotrzebne, chyba że ogłaszasz manifest upodobań) – a wiesz, dlaczego? Bo w tej „bajce” nie da się odczytać hołdu dla Kaczyńskiej, przeciwnie, to ktoś zły – dał się przekupić i nie uratował księżyca dla wszystkich ludzi. Bo umiłowanie brzydoty usprawiedliwiłoby Cię za użycie takiego słowa odnośnie tej kobiety, gdyby to słowo było rodzajem hołdu dla niej. Nie wyjaśniłam tego szczegółowo, licząc na Twoją inteligencję, skoro nią epatujesz:)
Zaciekawiło mnie natomiast co innego. Otóż w „bajce” słowo czarownica określające M.K. użyte jest z małej litery, ale w poście, gdzie przyznajesz się do tego, że to Ty jesteś czarownicą, piszesz je już konsekwentnie wielką literą. To znamienne.. bo wielka litera ma określoną wymowę. Przyjrzyj się temu faktowi, skoro uważasz za cenne spojrzeć na siebie z innej perspektywy.
A odnośnie tego, że człowiek, z którym rozmawiasz, widzi całkiem inny film, to jest naprawdę bardzo proste. Człowiek odwołuje się zawsze do swoich osobistych doświadczeń, do książek, które przeczytał, filmów, które obejrzał, środowiska, w którym wyrósł. Rolą nakreślającego dany problem czy obraz jest dostosować przekaz do poziomu odbiorcy. Oczywiście, jeśli zależy mu na zrozumieniu przez odbiorcę, a nie np. wykazaniu swojej wyższości – wtedy używa się zupełnie innego języka, właśnie po to, by wykazać rozmówcy, o ile niżej stoi. Jest bez liku narzędzi, by pokazać to, co się chce. Jedni czynią to celowo, inni się tylko zdradzają.. ale to oczywiście tylko dygresja. Chodzi o to, że jak się przypadkiem trafi na człowieka z tego samego kręgu kulturowego, porozumiewa się z nim w pół słowa, jak z innego, a nie bierze tego pod uwagę, to wyświetlają się im dwa różne filmy.. Zwracając się do niezdefiniowanego kręgu odbiorców, jak w internecie na ogólnych forach, trzeba się liczyć z tym, że nie wszyscy rozumieją coś tak, jak się przedstawia. Jak piszesz, rozumiesz to, więc wszystko gra.
Pozdrawiam
Oczywiście wszystko.Gra :).