Ja nie wiem, o czym Wy ględzicie, Kochane Ludziska.
Nadświadomość?
Ledwo starcza mi świadomości, żeby ogarnąć sprawy dookoła.
I też nie zawsze, bo zazwyczaj śpię i śnię mniej lub bardziej idiotyczny sen o życiu.
Kiedy się wybudzam, okazuje się, że rzeczy mają się znacznie gorzej: tak czy siak tracimy wszystko i wszystkich, sami też w końcu umieramy, ale zanim to nastąpi zostajemy rozczłonkowani, rozerwani na strzępy, przeżuci i wypluci. Kupieni, sprzedani, zdradzeni, oszukani.
Błogosławieni ubodzy duchem, którzy nigdy się nie budzą.
A przecież żyję w cudownych czasach.
Nie ma w pobliżu żadnej wojny, mam co żreć i dach nad głową.
Posiadam wszelkie zabawki, których leniwa, stara prukwa potrzebuje: pralkę, klawiaturę, cztery kółka. W promieniu tysięcy kilometrów nie ma żadnego najeźdźcy, ani gwałciciela, który znakuje parszywą spermą swoje podboje.
Co za wspaniały świat!,
Jeśli tylko patrzeć na czubek własnego nosa i nie chcieć wiedzieć zbyt wiele.

Gdyby nie chwilowe przebudzenia, mogłabym uznać się za szczęściarę.
Ale nie mogę.
Bo wciąż mam za niski poziom serotoniny, żeby znieść rzeczywisty obraz świata z jego banalnym, globalnym, codziennym, uśmiechniętym głupawo złem.
Mam też zupełnie odwrotny kłopot, bo czasem czuję się szczęśliwa, a nie powinnam.
To potworne, że mogę czuć się szczęśliwa, mimo że dookoła jest tyle bólu. Denerwują mnie tak małe sprawy, że wstyd o nich wspominać. Moje cierpienia są nieistotne w porównaniu z cierpieniem innych.
Dlatego nie chcę nic wiedzieć i nic rozumieć.
Ponieważ kiedy wiem i rozumiem, nie potrafię cieszyć się życiem, a to też jest niegodziwe.
Tak źle.
I tak niedobrze.
Niektórzy twierdzą, że ja po prostu jestem nadwrażliwa.
Inni, że nieprzystosowana.
Ja twierdzę, że zbyt często wybudzam się ze śpiączki.
Czy naprawdę musi mnie obchodzić, że gdzieś tam zginęły tysiące ludzi w kilka minut a miliony innych umierają powoli?
A co to, jacyś moi krewni, czy co?
Czy nie mogę spokojnie czytać plotek, dłubać w nosie i mamlać czekoladowego batonika?
Czy ja jestem głupia?
Czy ja jestem mądra?
Czy ja kiedyś przestanę czuć się obco na tej planecie?
Jestem zmęczona.
Niekompatybilnością.
Nie martwcie się o mnie.
Wkrótce się przeprowadzam.
Na zdjęciu widzicie mój nowy dom (fot. Agnieszka M. z Bełchatowa).
Tam może uda mi się znaleźć wewnętrzną ciszę.
Czy będziecie za mną tęsknić?
PS Ten akurat rzut depresji wywołała próba obejrzenia filmu „Rewers”. Wystarczyło szesnaście pierwszych minut.
Litości!
A przecież wiedziałam, że nie wolno się do nikogo i do niczego przyzwyczajać, bo ten ktoś, albo to coś może zniknąć. Głupia jestem czy jak? Bo mądra to chyba jednak nie. Przecież nie raz mnie bolało i co? Na nic ten ostrzegawczy ból się zdał.
Tęsknić? Nie, nie. Nic z tych rzeczy !!!! To zdjęcie wydaje mi się znajome, wygląda na Międzyrzecki Rejon Umocnień,a to niedaleko ode mnie. Pojadę tam i ……i zobaczymy wtedy co dalej ;). Wyciągnę Ciebie z tego bunkra, a później z Ciebie tę depresję i zarażę Cię swoją radochą wiejskiego głupka. Zobaczysz, że ulży ;).
Czasami staram się nie myśleć, aby zachować zdrowe podejście do życia (co to właściwie zdrowe podejście ;] ) oglądam same głupie komedie, pod warunkiem, że mnie rozśmieszają. Omijam szerokim łukiem wszystkie złe wiadomości, jednak są takie dni, gdy płaczę nad tym co się dzieje. Nadwrażliwość, a może zbyt duża Empatia… Hm… Czy sądzisz Aniu, że w tym bunkrze będziesz sama 🙂 dałaś nam namiary do siebie 🙂 w końcu trzeba będzie tam posprzątać, jakąś broń zainstalować ;] zrobimy ognicho i kiełbachy na kijkach 🙂
Zrobimy Sabat Czarownic 😉
To ja wezmę gitarę i będę Wam przygrywała przy tych kiełbachach i ognichu. Co Wy na to? A zapewniam, mogę i ogniskowe kawałki przygrywać, mogę i Bacha, albo hiszpańskich mistrzów. Zgodnie z życzeniem. Od czasu do czasu może byc biesiada, innym razem coś dla melomanów. To jak będzie?
No i proszę–najwyraźniej jednak samotność Ci nie jest pisana, w każdym razie nie pod podanym (pochopnie? a może celowo? a może dla zmyły?) adresem 🙂
Gdzieś tam zatrzęsła się ziemia.
Gdzieś tam uderzyło tsunami.
Gdzieś tam przeszło tornado.
Tak to nie moi krewni, ale to ludzie. W większości to ludzie biedni,którzy mieli niewiele, a teraz nie mają nic.Kto im pomoże jeśli nie inni ludzie. To tak niewiele włożyć kilka produktów do wystawionego koszyka w sklepie, lub wysłać esemesa. I tylko szlak mnie tafia, że od takich esemesów państwo pobiera swój haracz. Jakiś tłusty urzędnik przyzna sobie z tych pieniędzy dodatkową premię. Nawet mu we łbie nie zaświta, że właśnie wyrwał kromkę chleba z ręki głodnego dziecka. Bo to są takie stworzenia, które sumienie trzymają w beczce z acze.
O popatrzcie jakie ładne i czyściutkie, ani raz nie używane.
A teraz kilka słów o twoim nowym domku.
Z tego co widać na zdjęciu, to porażające w swej prostocie arcydzieło stuki budowlanej z pierwszej połowy lat czterdziestych ubiegłego stulecia.Jak na mój gust, troszkę zbyt surowa forma, ale odrobina farby może zdziałać cuda. I już będzie można sobie nucić „Dom w malwy malowany” 🙂
Pozdrawiam D
P.S. Całe szczęście, że nie oglądasz filmów typu „Teksańska masakra piłą motorową” 🙂
Ja jeszcze na momencik, bo zapomniałem zapytać.
To kiedy parapetówka?
Zawsze można sobie takie porównanie w swietle którego to co robię, myslę, czuję lub z czego osmielam się być szczęsliwa, jest niczym.
Poza tym co oznacza „czasem czuję się szczęsliwa a nie powinnam” ? Czyżbys podstawiała komus nogę i miała radochę? Wątpię.
Człowiek szczęsliwy nawet z powodu różowych landrynek w garsci da swiatu i ludziom więcej. Więc nie bój się być szczęsliwa i posyłaj w eter dobre fluidy:)))
A, a, a bęcki dwa
Nie będą nic robiły
tylko Anię smieszyły:)))
Ene due rabe
bęcnął bocian żabę
z błotka się urwała
całą nockę smiała:))))
Idzie Grzes przez wies
worek bęcków niesie
a przez dziurkę
bęcki ciurkiem
sypią się za Grzesiem:))))
To były wierszyki z książeczki pt: „Rymowanki dla Anki”
A no i to jest właśnie przyczyna wielu „poczuć nieszczęść”.. nie ma oddechu wojny na karku, nie trzeba walczyć o chleb, to się wolne moce przerobowe mózgu, których i tak jest za dużo nawet gdy te czynności trzeba wykonywać w niesprzyjających warunkach, nudzą, tarzają i szukają powodów do istnienia.. no i produkują depresje, poczucie misji, nawet cierpienie za milijony im się marzy. No bo co, kurczę blade, tak za nic?
Czy ja jestem głupia? Mądra? A taka sobie, normalna:)
Jestem częścią świata, jaki jest. Nie buntuję się na siły natury globalnie, a lokalnie ich unikam:)
Nie zbawiam świata globalnie, a lokalnie zgadzam się z Darkiem. Nic nikomu nie przyjdzie z permanentnego poczucia mojego nieszczęścia z powodów powoli umierających milionów (boć umierają permanentnie). Co, chcesz się dzielić boleścią?
Przy czym nie chodzi mi o permanentne odczuwanie szczęścia:).. jak zawsze tylko o złoty środek. Wrócę sobie do nadludzi:) myślę, że dobrze być człowiekiem w takim zwykłym ludzkim wymiarze.
A szukałaś w Google sklepu z tą, jak jej tam… serotoniną? Podobno w necie jest wszystko!!!
Anula
Ty lepiej zostań tam gdzie jesteś , bo jeszcze do Ciebie nie trafimy ! 😉