Będzie tak, jak na arktycznym westernie

Dziś nie wyjechałam z parkingu, ponieważ pryzma mokrego śniegu i brak ciężkiego sprzętu do odśnieżania skutecznie wybiły mi z głowy sobotnie wizyty u przyjaciół.

Tak czy inaczej wyjazd do Jukej odbędzie się. Raczej inaczej niż tak.
W zestawie wyjazdowym znajdą się: saperka, worek piachu, worek soli, zapałki, pęczek drewna, żelazna racja suszonej kiełbasy, kostki cukru i chleb.

Gdzie i kiedy dojedziemy – Prezes raczy wiedzieć.

Mam zawsze na szyi medalik ze Świętym Krzysztofem, i on  do tej pory mnie nie zawiódł.
Tyle, że ja przez ostatnie pięć lat jeździłam po tych motorłejach, gdzie z nudów można zasnąć za kierownicą. Wjeżdżasz na swój pas i jedziesz, izi-pizi dżapanizi.

Przypomniały mi się czasy, kiedy Tikiem przedzierałam się przez przełęcz Krowiarki w środku zamieci, a jeszcze po drodze robiliśmy grilla w dziurze wydłubanej w śniegu.
Albo jak pomyliłam drogę gdzieś za Wałbrzychem,  wjechałam w przecinkę na zalesionej górze i musiałam zjechać tyłem, celując w koleiny. Pół metra od urwiska.
Szalone lata dziewięćdziesiąte, heja- hej.

Teraz jestem leniwą i wygodnicką pańcią, której nie w smak jakieś czelendże i inne heja-hej wyzwania.

W tę stronę jechałam w dość równym tempie, jak widzicie na zdjęciu zrobionym przez mojego podręcznego męża.

Z powrotem może być całkiem inaczej, dlatego na wszelki wypadek zapewniłam sobie westernowego rumaka.
Nazywa się Pyzol i rozwija całkiem sensowną prędkość, tylko pasów bezpieczeństwa nie posiada wbudowanych.

Obojętnie co się wydarzy w pogodzie, w poniedziałek muszę wsiąść do samochodu, a jeśli go nie odkopią, to osiodłać Pyzola.
Obojętnie, co sie wydarzy po drodze, w piątek muszę być w domu (w tym angielskim domu), bo jak nie, to…

To będzie duuuży kłopot.

Trzymajcie więc kciuki, Ludziska, odczyniajcie uroki, ślijcie mi dobre myśli, bo jak nie, to…

To kto Wam będzie te felietony pisać, jeśli mnie gdzieś zniesie, przysypie albo zamrozi?
No, kto?

PS. Okropnie mi żal, że nie wszystkich udało mi się poznać, nawiedzić i nacieszyć się. Ale co tu łkać, skoro latem będzie następna okazja! Ludziska – spotkani i nie – serdeczności dla Was!

4 komentarze

  1. Ciekawe czy Pyzolem da się kierować, jak po drodze spotka jakąś ładną Pyzolinę.
    Pozdrawiam Ania.

  2. No, to Aniu, trzymamy kciuki i odczyniamy uroki. Zgodnie z życzeniem. A gdybyś nie prosiła to i tak byśmy trzymali. Te kciuki. I uroki też byśmy odczyniali:)))
    Bo Was lubimy:)))
    Ciepłe pozdrowienia!

  3. Aniula !
    Dasz radę , bo gdzie diabeł nie może tam Anię pośle 😉
    Kciuki zaciśnięte , tfuuu tfuuu na psa urok odczynione 😉
    A teraz wracajcie do Nas !!!!!!!!
    :*

  4. Jak machniesz Pyzolowi marchewką na wędce to zaleci do jukej pierwszą kosmiczną;)
    Wierzę, że dojedziesz bezpiecznie:)

Leave a Reply