Felieton

Myślę o pingwinach

Cesarskich.

Słyszę, że Was, Ludziska Dobrzy, zasypało śniegiem.
Kartofle na polach, jabłka na drzewach, owce na halach…
Zimno mi, trzęsawicę mam, kiedy patrzę na zdjęcia z Polski.

Nienawidzę zimy, bo mam długi nos. I on mi zawsze marznie pierwszy, a potem cała reszta. Nie lubię mieć czerwonego nochala, nie lubię zgrabiałych rąk i braku czucia w stopach.

O nadchodzącej zimie myślę ze wstrętem.

Dzisiejszej nocy będzie jeden stopień, ale dzionek ma być jeszcze słoneczny i ciepły. Trzeba ruszyć tyłki i przodki w teren, bo to już ostatnie podrygi złotej jesieni.
Jeśli przyjdzie do nas pogoda z Polski, to mamy przerąbane.

Czy ja znowu narzekam?
Narzekam, ponieważ zapomniałam pomyśleć o pingwinach.

Jakie one mają życie?
Wyobraźcie sobie te biedne pingwinie samce, które stoją stłoczone w kupie wśród nocy polarnej. Te w środku grzeją się ciałami współbraci, ale te na zewnątrz…biedaki.
Minus sześćdziesiąt stopni, one nie jadły od kilku miesięcy, na stopach trzymają jajo, które nie może zamarznąć.
Czy ktoś chciałby być pingwinem cesarskim?
Ja dziękuję, ale nie.

Jeśli będę grzesznicą, kłamczuchą, fleją i suką, to za karę w następnym wcieleniu zostanę samcem pingwina.
Jeśli będę wiecznie narzekać, jęczeć i obrażać się na pory roku, to z całą pewnością będę pingwinim samcem stojącym na zewnętrznej pozycji wśród polarnej nocy.

Albo samicą: będę wędrować setki kilometrów przez noc, z brzuchem pełnym ryb, żeby nakarmić swojego faceta. Oczywiście najpierw będę musiała te ryby upolować.
Czy to jest życie?

Myślę o pingwinach cesarskich. Co one czują, kiedy tak stoją – dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem – czekając.
Moje życie w porównaniu z ich życiem…wypada nieźle, prawda?

Czy umiem to docenić?
Umiem?

6 komentarzy

  1. Taka zima

    A oni

    Oni nic nie wiedzą

    Ile ja płaczę

    Kiedy myślę

    Jaka jestem mądra.

  2. Podziałało na wyobrażnię , dzięki Ci Panie za to że nie jestem samcem pingwina cesarskiego…ani samicą 😉

  3. Oj powiało chłodem brr.. Na myśl o tych pingwinach wciągnęłam na siebie polar.
    To w drugim wcieleniu jeszcze gorzej?
    Ja z moim szczęściem, jestem samcem i samicą pingwina cesarskiego w jednym ciele.
    Może nie będzie tak źle.
    Mój ojciec hazardzista mawia ,że karta nie świnia odwraca się po północy, tylko czy zawsze na tą dobrą stronę?
    A to jesienne drzewo takie piękne , aż chce się żyć i bądź tu człowieku mądry.

  4. Wiesz zawsze się zastanawiałam, dlaczego ludzie narzekają? Co powoduje ten stan, gdzie tkwi błąd czy w naszej naturze, przecież tak ciężko nam się cieszyć tym co mamy, a może właśnie brakuje ludziom tej zwykłej prostej walki o przetrwanie o jedzenie…

  5. Mi tam nic nie brakuje. Mam całkiem spora dawkę zwykłej prostej walki o przetrwanie i jedzenie–kaloryfery nie grzeją i do poniedziałku raczej nie będą. Roma–przebijam! Mam na sobie dwa polary, dresy pod spodniami, czapkę, ciepłe skarpety buty i rękawiczki bez palców (bo piszę na komputerze, inaczej miałabym z palcami). Daruję sobie wymienianie spodnich części garderoby–wszystko najwyższej jakości, zapewniające najwyższy komfort cieplny. Zupełnie jak pingwinie pierze. Fakt, przy minus dwadzieścia parę w Karkonoszach też się sprawdzało. To tyle w kwestii walki o przetrwanie. W temacie zdobywania jedzenia–w jakimś amoku kończę tłumaczenie, które muszę wysłać przed północą ( a po północy karta się obróci?).
    Jednym słowem jestem radosna jak pingwin cesarski, gdyż klimaty survivalowe odpędzają skutecznie moje wrodzone ponuractwo i melancholię 🙂

  6. A jednak pingwiny cesarskie mają jedną przewagę – nie myślą, jak źle mają i jak je Matka Natura urządziła. Akurat to zostało im oszczędzone.

Leave a Reply