Zupa z myśli cz.5

Bob May / CC BY-NC-SA 2.0

#5 Błądząc w poszukiwaniu wzoru na nieśmiertelność uprzejmie proszę o pomoc

Przypomniałam sobie! Wprawdzie nie to, co usiłowałam wywołać z pamięci, ale zawsze coś.

Miałam przecież podrzucić wam kilka pytań. Od uzyskania wiarygodnych odpowiedzi zależeć będzie długość mego życia.

Na większość z nich, tych pytań, mój pracowity mózg znajdzie prędzej czy później odpowiedź, ale chodzi o to, żeby znaleźć ją prędzej. W tym sensie, że zanim umrę.

Bo gdy umrę, to odpowiedzi w kwestii długości życia będą mi doskonale zbędne.

A myślicie wy czasem o własnej swej śmierci? Bo ja tę logiczną niespójność, ten odpychający absurd obracam w umyśle odkąd pamiętam.

I nadal nie rozumiem, i nijak pojąć nie jestem w stanie jak to w ogóle możliwe, że się jest, a następnie już się nie jest.

Owszem, na płaszczyźnie biologicznej mam pełną jasność co i jak działa, gdy już nic nie działa. Po prostu nie wierzę, że to też i mnie dotyczy.

Bo cała ta śmiertelność jest kompletnie pozbawiona sensu. Już bardziej przemawia do mnie dwuznaczny status kota, uwięzionego w pudle przez kotofoba Schrodingera (tak, Erwin, mogłeś skwantowić dowolne stworzenie, a wybrałeś kota!).

Ale śmierć jednoznacznie martwa wywołuje we mnie nieprzyjemne poczucie braku sensu i czuję się niezręcznie, gdy o niej, o tej śmierci myślę. Jakby mnie swędziało tam, gdzie za nic nie można się podrapać.

Czuję, że jest w tym jakiś fałsz, dlatego kwestia śmierci nie daje się skatalogować w umyśle i wisi nade mną jak kat nad dobrą duszą.

Próbowałam – za pomocą różnych niebezpiecznych zachowań – upewnić się, że jestem śmiertelna, ale wygląda na to, że jednak nie, albo że próby moje były nie dość odważne tudzież zaangażowane. Bo nadal tu jestem i myślę 10 x 10 x 10 x n+1 myśli na sekundę.

To mi się podoba: żyć.

Chociaż czasem i męczy, i ten łeb mi rozwala, i muszę uciekać do lasu, gdzie wprawdzie też dostaję masę danych do przetworzenia, ale mają one łagodną i stonowaną postać; nie szarpią mi włókien nerwowych. (W lesie też mogą się zdarzać straszne rzeczy, ale mniej.)

No to niech padnie wreszcie kluczowe pytanie:

Założywszy, że śmierć jest realnym, także i mnie dotyczącym zjawiskiem, a jednocześnie przyjmując, że ludzie, którzy spożywają zupy żyją dłużej, potrzebuję konkretnych wartości liczbowych, żeby opracować algorytm nieumierania.

Zatem: O jaki odcinek czasu przedłuża życie zjedzenie jednej porcji zupy?

(Nadmieniam, że jestem gotowa zjeść tyle zupy, ile potrzeba dla uzyskania nieśmiertelności.)

Posługując się definicją z Wikipedii ugotowałam dziś wywar z różnorodnych składników i zamierzam to zjeść. Zamierzam to zjeść, chociaż nie posiadając jeszcze wzoru na zależność między zupą a długością życia nie czuję większego entuzjazmu. Głodna też specjanie nie jestem.

Trzeba zauważyć, że sama wieloskładnikowość jest słabo zdefiniowana; dałam wodę, sól, marchew całą, marchew krojoną i marchew rozdrobnioną za pomocą tarki o grubych okach. Czy to wystarczy żeby spełnić warunek wieloskładnikowości?

Przejrzałam zapasy, szacując możliwość gotowania zupy codziennie, lecz brakuje mi rozeznania w wielu ważnych obszarach zupologii zarówno teoretycznej jak i stosowanej.

Czy woda + kasza + sól =  życiodajna zupa?

Czy popieprzony wywar z kartofla można uznać za bulion długowieczności?

Czy jeśli ktoś uporczywie wypluwa jeden ze składników zupy to będzie żył krócej w ramach życia dłużej?

Pokazałam wam trzy pierwsze z brzegu przykłady deficytu danych wejściowych. Odkąd zaczęłam zgłębiać zagadnienia zupologii, tysiące pytań kłębią się w mej głowie i boje się, że zabraknie mi energii na samo gotowanie zup.

Co jest zupą i jak odróżnić gęstą zupę od rzadkiego drugiego dania.

Ile zup należy zjadać na jedno posiedzenie.

Jak często w skali dobowej.

Jaka jest (jeżeli w ogóle) zależność między gęstością zupy a wymaganą częstością spożywania.

Jaka jest (jeżeli  w ogóle) zależność między liczbą składników a liczbą dni/tygodni/lat o którą wydłuży się życie.

Gdybyście mieli dla mnie jakieś podpowiedzi, to ja później z radością podzielę się z wami wzorem na długowieczność/nieśmiertelność zupozależną.

Do…

Leave a Reply