Wsobny chów myśli

Opowiem wam – w koniecznym skrócie – o niebezpiecznym zjawisku.
Ze szkodą dla rozwoju ludzkiego intelektu i ducha, bardzo rzadko się o nim wspomina.
Dlaczego? Ponieważ to by było prawdziwie wywrotowe; ten fenomen, paradoksalnie, uchodzi za normę! Powszechność zjawiska czyni je (pozornie) prawidłowym.
Wyobraźcie sobie izolowane od świata miasto, w którym wszyscy utykają na jedną nogę*. Dla mieszkańców ten sposób chodzenia będzie normą dopóty, dopóki nie urodzi się choć jeden osobnik z nogami o równej długości.

Istnienie pewnych przeźroczystych, pozornie normalnych zjawisk pozostaje ukryte, chyba, że odważymy się popatrzeć uważniej, zwłaszcza na skutki. A są one opłakane dla umysłów i dla świata.

Incestuous amplification, o którym traktuje niniejsza humoreska (ponura) jest seryjnym zabójcą wolnej i dojrzałej myśli ludzkiej. Trudno znaleźć zgrabny polski odpowiednik** dla tej obco brzmiącej przypadłości, zatem musimy zadowolić się tłumaczeniem dosłownym.
Oto ono: kazirodcze wzmocnienie.
Brzmi jak patologia i wzbudza dreszcz obrzydzenia?
I słusznie.

Zaraza kazirodczego wzmocnienia obejmuje wszystkich od prawa do lewa, nie oszczędzając nikogo pośrodku. A skutki możemy obserwować wszędzie tam, gdzie akurat zechcemy rzucić okiem: we wszystkich obszarach rzeczywistości kontrolowanych przez grupy – partie, korporacje, związki religijne, etc.

Myślowe kazirodztwo wydaje się być wszechobecne i dominujące w naturze, ale to nie może być prawda. Gdyby tak było, nie mogłaby zaistnieć ewolucja oparta na różnorodności. Ergo z perspektywy ewolucyjnej wolno mi uznać kazirodcze wzmocnienie myśli za patologię, bez względu na rosnącą powszechność.

Przypadłość polega na tym, że – zarówno nieświadomie jak i z premedytacją – poświęcamy uwagę wyłącznie tym treściom, które potwierdzają nasze własne przekonania o życiu.
Słuchamy i identyfikujemy się jedynie z tą grupą, która podziela nasze poglądy (i wzajemnie).
W ten sposób nasze postawy ulegają dalszemu wzmocnieniu. Mówimy z autentyczną wiarą: przecież wszyscy tak myślą/robią! Większość nie może się mylić! (Oj, może, może, nawiasem mówiąc!)
Tymczasem do głowy nikomu nie przyjdzie, że owi wszyscy, to jedynie wąska grupa ludzi, których zdanie poznaliśmy czytając właściwe gazety, oglądając nasze programy w TV.

Uleganie kazirodczemu wzmocnieniu jest doraźnie opłacalne, bo dostarcza swego rodzaju komfortu psychicznego. Słodka choroba.

Weźmy wszelkie możliwe szczeble władzy:
Słuchanie peanów na swój temat z ust ludzi, którzy tworzą rdzeń frakcji – czy może być bardziej kuszące (i niszczące dla rozumu) zajęcie?
Człowiek kazirodczo wzmocniony nie jest niepokojony przez nowe idee.
Nasi są nasi, obcy są obcy.
Nic nie zakłóca kulawego, lecz swojskiego obrazu rzeczywistości.
A że jest on zupełnie fałszywy lub w najlepszym razie niepełny?
No to co! Ważne, że zgodny z tym co twierdzi pan prezes/pan sekretarz/pan burmistrz/pan marszałek. Dowolnej maści lider tego stada, w którym ogłupiały człowiek tkwi, mamiony naiwną nadzieją na jakieś lepsze jutro, plując jednocześnie na to, co jest dobre już dzisiaj.

Kazirodcze wzmocnienie prowadzi do wsobnego chowu myśli.
Cóż dobrego może zrodzić takie wspólne taplanie się w myślowej jednorodności? Jedynie wsobną depresję myślową, czyli uwiąd i degenerację. Zwłaszcza poprzez powielanie błędów i bezkrytyczne potakiwanie swoim – co możemy oglądać na własne oczy przy okazji każdej kolejnej zmiany politycznej.

Największą wylęgarnią myślowego incestu są – w rzeczy samej – partie polityczne i inne ugrupowania związane wspólną ideologią wrogą wobec wszelkiej inności (sekciarskie).
Ale nie tylko.
Zarazić się można wszędzie: w szkole, na uczelni, w pracy oraz – jak najbardziej – w internecie.
Przy okazji warto wspomnieć o pewnym algorytmie, który, być może w dobrej wierze, został zastosowany w sieci przez wielkie firmy (Google, Facebook). Algorytm ten najpierw bada nasze preferencje i analizuje system przekonań, by w konsekwencji karmić nas treściami, które on (ON!) uzna za właściwe dla nas.

Wiecie, co jest naprawdę niebezpieczne?
Ten wygodnie spersonalizowany przekaz jest w stanie utwierdzić mnie w przeświadczeniu, że to mój obraz świata jest tym prawdziwym, a inni się mylą!

Czy zdarza się wam zastanawiać jak NAPRAWDĘ wygląda świat? Prawdziwy świat, który nie został przez kogoś przeżuty, wypluty i opakowany specjalnie dla was? Jeśli tak, to jesteście bezpieczni.
Podawanie w wątpliwość jest jedyną szczepionką przeciw wsobnej depresji myśli.

* Dziękuję Renacie Ochocińskiej za inspirację dla tej metafory

**Niestety, niemal cała dostępna literatura na ten temat jest w języku (cóż za niespodzianka!) angielskim i dotyczy błędów myślowych w ekonomii.

Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim nr 26/2017

2 komentarze

  1. Od niechcenia. Tarzając się od rana w błogim lenistwie. Podsycanym pięknie przez siąpiący deszcz (który rozcieńczył ambitny plan o szóstej z rana wyruszenia na wycieczkę rowerową). Zerknęłam do sieci. O! Jest! Nowy felieton Anny Marii Nowakowskiej! Ciekawe, ciekawe. O czym. Rzucam się! No i. Zamurowało mnie. To najtrafniejsze określenie mojego stanu. Nigdy nie spotkało mnie coś takiego. Że ja. Że mogłam być…inspi… No nie. Śnię chyba. Ale to piękny sen. Dziękuję ADMIN.:):):):)
    Drugi powód, przeszywających mnie ciar. To. Że. Właśnie o „kazirodczym wzmocnieniu” i wszystkich aspektach tego zjawiska knuliśmy z Janetem przy porannej kawie. Po raz już kolejny, dochodząc do wniosku i odpowiedzi na pytanie „skąd to się bierze?”. Że. Banał. Z wygodnictwa. Z niechęci do brania odpowiedzialności za swoje myśli, czyny. Dużo prościej jest poddać się ustalonym już regułom. Na każdej płaszczyźnie. Ale cena takiej postawy jest wysoka. To Wolność. I to też zdumiewa. Jak Ludzie. Od wieków, walcząc o Wolność. Popadając w schematy, dają się zniewalać. „…Dopóki nie odrzucisz wszelkich ideologii, filozofii, religii, systemów myślowych i nie wejdziesz do wnętrza pusty, z pustymi rękami, bez wyobrażeń, będziesz się błąkał po wsze czasy…” z OSHO. (polecam, jako przykład literatury po polsku w temacie „kazirodczego wzmocnienia” i nie tylko). Dziękuję za możliwość wypowiedzenia się:)

  2. To ja dziękuję, że się odezwałaś i raz jeszcze za „utykające miasteczko”, które jest bardzo nośną metaforą.
    Pozdrawiam

Leave a Reply