Pojechałam, dojechałam, byłam i wróciłam.
W Filii nr 9 czułam się jak w gronie przyjaciół. Zadomowiona i spokojna.
Taka tam właśnie atmosfera, życzliwa.
Reszta jest na zdjęciach, po co fotografować, jeśli miałabym teraz ględzić?
Najważniejsze: Nikt nie pytał mnie o targety, nikt nie nazwał tego co piszę literaturą kobiecą, nikt też nie pytał mnie o późny debiut. Pełna kultura. Przyszli czytelnicy, podarowali mi bez targowania się swój cenny czas. Mam nadzieję, że nikt nie wyszedł z poczuciem straty (czasu).
🙂 ciekawa jestem kiedy Pani za wita w moje Strony te Śląskie Katowickie lub Zagłębiowskie Sosnowieckie 🙂 pozwolę sobie wtedy na więcej niż jeden wpis w książce 🙂 jedna dla mnie bardzo ważna 🙂 wspaniałe trampki 🙂