Napisałam już swój pierwszy komentarz do sprawy tajemniczego szefa -molestanta, robiącego zawrotną karierę w bliżej nieokreślonej stacji telewizyjnej. Tekst się ukazał w Tygodniku Ciechanowskim. Tymczasem mam poczucie, że powinnam pociągnąć ten wątek z powodów, które na końcu wyjaśnię.
Wszyscy zgodnie i ponad podziałami uznali, że tajemniczą stacją TV, przytulną ostoją molestantów, jest TVN. W myśl starej, brodatej prawdy, że na kłamcy płoną gacie, jak sądzę. Bo skoro to właśnie w TVN powołano Komisję Śledczą d/s od Pasa w Dół, to coś tam się chyba musi bździć.
Chyba – jest na razie kluczowym słowem całej tej historii i historyjek pokrewnych.
Chybanie jest stanem zaburzenia równowagi, o czym łatwo się przekonać, wypijając duszkiem zgrzewkę piwa.
Problem w tym, że chybanie powinno być lokowane w sferze bardzo prywatnej, tam, gdzie zwykle lądują plotki, domysły, insynuacje i inne wydzieliny i wydaliny ludzkiej przemiany materii.
Mam nadzieję, że wymiar sprawiedliwości otrzyma od komisji coś więcej niż chybanie i szczucie. A wtedy – nadzieja mnie nie opuszcza – winny zostanie ukarany jak należy, czyli srodze.
Lub przeproszony za potwarz i pokrocze.
Jeśli atmosfera zaszczuwania wokół "sprawy pewnego Pana z TVN" przypomina kibolską ustawkę, to nie da się utrzymać twierdzenia, że chodzi o sprawiedliwość.
Człowiek to okrutne i głupie zwierzę, dlatego wymyślono system, w którym należy udowodnić komuś winę.
Mam nadzieję, że wciąż nie ma od tego wyjątków.
Przy okazji doszły mnie potwierdzone wieści, że w inkryminowanej stacji telewizyjnej pracownicy dostali instrukcję, coś w rodzaju wskazówek, Jak Się Obchodzić w Robocie z Tym, Co Macie w Gaciach. Wiecie, żeby się brzydko nie bawić z kolegami/koleżankami, zwłaszcza w kontekście hierarchii dziobania. Żeby nie drapać się wzajemnie po plecach, bo pewnego dnia jedna strona może uznać, że była molestowana. I tak dalej.
Nie przychodzi mi do głowy żaden powód, by dorośli ludzie musieli czytać takie bzdety. Uwaga, teraz będzie chybnięcie: Chyba, że są bezgranicznie głupi, zdemoralizowani i na dokładkę naprani jak ruski cybant.
Albo takie sprawiają wrażenie.
Dlaczego w ogóle o tym piszę? Bo brakuje mi pewnej istotnej dla sprawy perspektywy: gdzie jest pokrzywdzona?
Lub pokrzywdzone.
Dlaczego nie występują otwarcie z oskarżeniem, trzymając się za ręce w geście kobiecej solidarności?
Czy w ogóle możemy oczekiwać rozwiązania i ukarania/oczyszczenia Mistera Molestowania, jeśli ofiara nie złoży oficjalnych zeznań? Przecież ja nie pragnę poznać jej historii, nie chcę wiedzieć kim jest, ani czy nosiła majtki. Chcę, żeby prawdę poznał prokurator, ale to chyba powinno być oczywiste?
Po tej stronie równania panuje martwa cisza, wszak ofiara zawsze ma coś do stracenia.
Kto choćby otarł się o system „pomocowy” ten wie, z jaką pogardą traktuje się ofiary przemocy.
Zwłaszcza ich strach przed ujawnieniem budzi politowanie i złość.
Ileż pouczeń słyszy żona, która boi się złożyć zeznania, bo później musi wrócić do domu! Głupia baba to najłagodniejsze określenie, jakie słyszałam, pracując w tych kręgach. Tak, ofiary mają wiele do stracenia.
Ale nie po równo.
Dla jednej to będzie kwestia kariery, dla innej – życia.
Czego boi się ta dziennikarka, kobieta raczej niebiedna, robiąca karierę, mająca wsparcie wielkiego tygodnika opinii? Czemu nie odważa się wystąpić jawnie, żeby przerwać kryminalny proceder, którego ofiarą padła?
Czego boi się żona faceta z siekierą, gwałcona co noc na oczach swoich dzieci?
Czy boją się tego samego i tak samo?
Chybanie: Chyba nie.
Wyszedł paskudny ferment, jak zwykle, paskudnie wypływa w niebotycznej, statystycznej ilości paskudna postawa: jestem świetnym ekspertem cudzego życia, bo we własnym mam dla pozorów wszystko cacy.
Zawsze mnie zastanawia, w takich okolicznościach przyrody, łatwość oceny czyjegoś życia. Chętnie weszło by się w cudze buty, po jego samochód, wczasy, dobre zarobki, jakąś przyjemną łatwiznę, którą widać zawsze kusząco z zewnątrz, „beznadziejstwa” życiowego już się nikt nie tyka. Tak, jak każdy ma poczucie wydawania się sobie artystą, tak i wszędzie pełno, na podobnej zasadzie lekarzy.
Zaskoczyłaś mnie Aniu z W.Reichem. Mega. Bardzoooo przykuł kiedyś moją uwagę, ale mam wrażenie, że mało go jest ogólnie. Że trzeba go doszukiwać się, jest zawsze między innymi. Ludzie często żyją swoje życia bez życia. Niezależnie od pieniędzy, bo te potrafią równie dobrze unieszczęśliwić.
Ha.
Cześć Dżonann. Ha.