Siedzę w zaspie (chciała to ma) i tak sobie myślę.
Co by tu postanowić na następny roczek?
Wypada uczynić ten wysiłek, udać przynajmniej, że się jest zainteresowaną.
Co by tu zatem zmienić?
Byle tylko nie przesadzić i nie wywołać wilka z lasu.
Na pozór drobne postanowienie wprowadzone w czyn może wywrócić życie podszewką do góry.
Uruchamiając pożądane ciągi zdarzeń należy brać pod uwagę (rozwagę?) możliwe skutki.
Wszystkie możliwe skutki – byłaby to rozwaga idealna.*
W przypadku człowieka trudno oczekiwać zdolności przewidywania, chociaż posiadają ją wrony, delfiny, a nawet kleszcze.
Człowiek, z racji tego, że przygląda się głównie sobie samemu (ze szczerym zachwytem), nie jest w stanie objąć umysłem sekwencji przyczynowo-skutkowych.
Myli się co do przyczyn i nie ogarnia skutków.
Stąd taki medialny refren:
Analitycy są zaskoczeni.
Nie szkodzi, mówią optymiści.
Przecież jakoś żyje się.
Mają rację.
Zgroza! – wołają pesymiści.
Zwierzę z takim potencjałem, a takie głupie w praktyce!
Mają rację.
Na koniec starego i początek nowego roku przyznaję rację wszystkim, bo wszyscy mają prawo do racji.
Nie bez racji będzie też przyznanie racji tym, którzy jej nie mają, aby poczuli, jak dobrze jest być w posiadaniu racji.
Życzę Wam, drodzy parafianie tego bloga, abyście zawsze mieli rację i nigdy nie czynili z niej użytku.
Co do ewentualnych zmian w życiu, po zastanowieniu postanawiam nie wprowadzać żadnych.
Bo jak się już zacznie, to nie wiadomo, gdzie się skończy.
Czego żywym dowodem są przypadki Dziuni, spisane i przygotowane do wysłania.
I moje własne przypadki, będące skutkami pewnych przyczyn, które też najpierw były skutkami, zanim moje gapiostwo uczyniło z nich przyczynę kolejnych skutków.
Ups! Czyżby przegrzały mi się zwoje? Zaraz je schłodzę, idąc na zimowy spacer po lesie.
Idziecie ze mną?
* stan rozwagi idealnej mógłby (chociaż wcale by nie musiał) doprowadzić do zatrzymania wszelkiego ruchu w świecie materii. Skutki rozwagi byłby straszniejsze od efektów jej braku.
Żadnych postanowień nie planuję, bo i tak w moim beznadziejnym przypadku nie wypalą. Co by nie było, to i tak można się uśmiać. Idę na spacer po Twoim lesie 🙂
Hepiego Nju Jera, Roma!!!
Życzę spokoju, mimo dziuniowatości, którą Pani książka bezwstydnie we mnie obnażyła… w pełnej okazałości i z przytupem…
Racji niebytu (!) i poczucia, że nic nie muszę… mimo, a może dzięki pobrzmiewającej pejoratywnym echem Dziuni w Dziuni…
Sobie zwłaszcza! Bo oprócz bezwstydu wylazł ze mnie egoizm w najczystszej z możliwych postaci, (lekka przeciwwaga do 'Cipodziuni’), a którym uwiedziona – mam czelność życzyć czegokolwiek, nie tylko sobie…
Dla Pani – głównie pozytywnych doświadczeń, interesujących obserwacji i twórczych wniosków, które okażą się inspiracjami wielokrotnego zastosowania!
Dzięki, Ewka.
Tobie tegoż samegoż!
Tfu, tfu… odpukać, żeby było dobrze!
P.S. zagęszczenie „ż” potraktuję jak wróżbę i kumulację… przytupu! oj, będzie się działo! 🙂
pozdrawiam i już nie mogę się doczekać kolejnego starcia z Dziunią, literacką!
… Ach, bo czasem kłótnie, swary, rozmowy, w języku ludzi u których racja jest też racją żywieniową typu kawior z cateringu – interlokucje z interakcjami interpersonalnymi na szczycie trwają póki ktoś nie zdejmie kopii, nie podniesie białej flagi i wypowie „ty masz rację, ja nie mam racji”albo „masz 100 procent racji”. Tak z 83 albo 93 procent to w tej matematyce nie wystarcza, ba mogłoby być poczytane za strzał w gębę z liścia?
Wszelkiej pomyślności w Nowym 2015 🙂 Autorowi i czytelnikom bloga :-)))
Bóg zapłać Ewka za inspirację. Już umieściłam „odpukiwanie/spluwanie” w odpowiednim miejscu Dziuni. Właśnie brakowało mi jakiejś akcji tam, za spokojnie było.
Bardzoż dziękujęż!
Nadmienię, Dżoann, że specjalne, sylwestrowe poczucie racji nie wyraża się w procentach, lecz w promilach:)))
Im więcej racji, tym silniejszy kac.
buźka!
Hmmm, dobrze, że mnie bardziej nie poniosło… 🙂 jednakowoż (!) ogarniać mnie zaczyna lekki stres na myśl, że moje „odpukiwanie/odpluwanie” trafi do użytku… Pułkownikowej (tfu, tfu jest tu jak najbardziej na miejscu!) Azaliż trzymać się będę wersji, że takim „gawnem” Onaż sobie językaż oraz gestu nie pozwoli skalać 😛
P.S. muszę przyznać, że jak na „brakującą akcję”, w czasie konfrontacji z Dziunią i „Przyległościami” mam imponujące ciśnienie…
Pardone mła ale co tu taka cisha?
Zawsze sie człowiek troche mniej osamotniony czuje, kiedy tu cos się dzieje?
Aniu tyle się dzieje o racje swe walczą politycy i dziennikarze, ksiądz Oko, Dżanus korłin Mikka, prof .Wednesday. a tu taka cisza?????? Czy blog ma nowy adres?
A srał ich zając, razem z ich racjami, Dżoann. Mam grypę, chrypę, czkawkę i wystrój do namiotów (nastrój do wymiotów). Więcej nie udźwignę:)))