Szkodliwy zabieg lingwistyczny

Napisanie tego felietonu jest tylko szkodliwym zabiegiem lingwistycznym.
Bo przecież nic nie jest takie, jakim się wydaje.
Czasami jest, ale wtedy uważamy, że tym bardziej nie.

Stąd: To nie jest żaden felieton, to jest tylko szkodliwy zabieg lingwistyczny.
Na tym mogłabym zakończyć, ale na złość czytelnikom będę pisać dalej.

Mój poprzedni tekst wstrzelił się w gorącą medialną kwik-dyskusję o pedoedukacji.
Zwolennicy fuckają na przeciwników i wice wersa.
Rozgawor wszedł na poziom wysokoenergetyczny.

Trochę żal tej energii, bo cała debata zmieniła się w trzecioligowy mecz ideologiczny: na jednej bramce samozwańcze Aseksualne Boże Dzieci, na drugiej domniemane Rozwiązłe Pomioty Diabelskie.

[Zamiast pieprzyć farmazony, jedni i drudzy mogliby posprzątać lasy w mojej okolicy. Bo syf i malaria takie, że wstydzę się wspominać, iż pobliski Przasnysz jest stolicą kulturalną Mazowsza. Fuj, ładna mi stolica.]

Fundacja Dzieci Niczyje, którą cenię i szanuję za ogrom pracy włożonej w ochronę dzieci przed nadużyciami i augiaszowy trud niwelowania skutków tych nadużyć, zachowuje się niemądrze.

Niemądre jest sugerowanie, że ćwierć miliona podpisów pod akcją STOP PEDOFILII złożyła banda ciemnych kołtunów, którzy nie kumają, że mamy dwudziesty pierwszy wiek. Statystycznie takie stężenie kołtuństwa jest mało prawdopodobne. Musi być jakieś inne wyjaśnienie tego fenomenu.

Nie wierzę, że żadna z wykształconych, światłych i oddanych sprawie kobiet z FDN nie zajrzała w MATRIX i nie zadrżała ze zgrozy. O co więc chodzi w tej rozgrywce? Czy tylko o opowiedzenie się po właściwej stronie? I skąd wiadomo, która jest właściwa, a która tylko ideologicznie poprawna?

Kto jak kto, ale wy powinnyście ruszyć wyobraźnią i przewidzieć, co się wydarzy, gdy w szkole wprowadzimy zajęcia z macania genitaliów.
Nie przekonuje mnie, bo fakty temu przeczą, że jeśli ktoś będzie miał certyfikat (macanta, masturbanta, technika genitalizacji), to dzieci pod jego opieką będą bezpieczne.
Nie, do diabła. Nie będą.
Czy wszyscy już zapomnieli terapeutę-pedofila? Tak, tak jest wygodniej, bo przecież sami podsuwaliśmy mu klientów.
A pomniejsze aferki z panami od wuefu, paniami od polskiego?
Oni wszyscy mieli/mają/będą mieć certyfikaty. Czasem święcenia kapłańskie. Lub doktoraty świeckie. Obojętnie. Skłonność do używania dzieci jako maskotek seksualnych nie jest limitowana wykształceniem ani tytułem i wy tam w FDN dobrze o tym wiecie.

FDN nazywa akcję STOP PEDOFILII "szkodliwym zabiegiem lingwistycznym". Szkodliwe jest ponoć zrównywanie edukacji seksualnej z pedofilią.

Ja też tak uważam.

Lingwistycznie uważam tak samo i jeszcze bardziej.
Bardzo, bardzo szkodliwe jest zrównywanie edukacji seksualnej z pedofilią, co do narzędzi, programu i metody prowadzenia tej edukacji.

To wszystko, co mam w tej kwestii do powiedzenia.
Edukacja – TAK.
Edupedofilia – NIE.

Teraz, zamiast urządzać ideologiczne demonstracje, należy się zająć przygotowaniem programu, który będzie dzieci edukował, a nie cofał w rozwoju do stadium królika.

To, że pomijam tu kwestie moralności, prawa rodziców do decydowania o zestawie wartości zapuszczanych do umysłu dziecięcia i te pe i te de nie znaczy, że uważam to za nieważne.

Ujmę to wprost: gdyby ktoś moje dziecko w ramach zajęć szkolnych zachęcał do zabawy w lekarza z nauczycielką (argumentując, że i tak się w to bawi, bo to etap rozwojowy) to bym go z całą szkołą i całym systemem oświatowym oskarżyła z kilku artykułów KK. Mam w dupie, czy ktoś mnie z tego tytułu uzna za pruderyjną kołtunkę niekumającą dwudziestego pierwszego wieku. To tylko zabiegi lingwistyczne. Szkodliwe lub też zupełnie nieszkodliwe, zależy, czy się lubicie przywiązywać do cudzych opinii o sobie.

[Nawiasem mówiąc, jeśli ktoś będzie przejeżdżał przez Chorzele, to zwróćcie uwagę, jak tu ślicznie. Miasteczko ma już trzy fontanny: dwie w kształcie kamiennych urynałów i jedną tuż przy kościele, wieczorem zmieniającą się w barwny ejakulat.
O, widzicie?
Przez tę seks-edukację wszystko mi się sek-su-a-li-zuje.

A skoro będziecie już w moim miasteczku, to pod żadnym pozorem nie korzystajcie z przenośnej toalety, umieszczonej obok dworca PKS. To pułapka, wypełniona bronią biologiczną. Nie wiemy, kto stoi za tym straszliwym obciachem, ale z pewnością jakiś zwolennik przeciwników, albo przeciwnik zwolenników. Na szczęście tuż obok jest Biedronka, a w niej bezpłatna toaleta. Portugalski ślad na polskiej ziemi.]

I tyle miałam do powiedzenia – jak zwykła się żegnać moja przyjaciółka Epifania.

18 komentarzy

  1. Małpko w istocie Swej Erudycyjnej się zrobiłaś zdrowo lewicująca. Dobrze, że Berezy Kartuskiej już nie ma (nawet Marszałek Piłsudski nie był wszkaże święty za życia) 😉

    Co tu tak cicho??? Gdzie komentarze jakoweś???

    Ja, dziś jako Madame De Cullinarie (dziś kapucha ma przejść ziołami, bo szykuję kapuśniak dla pupilkowej podopiecznej mej ;-)) wypowiem się NO WBIJA TO W FOTEL. Nie mamy sobie równych – szkoda, że nie w utrzymywaniu porządku, a w syfieniu przyrody.

    Nie mamy sobie równych w sarmatowaniu na tematy edukacji dzieci.

    Nie mamy sobie równych w nierozumieniu prostego faktu: nikt nie zostaje terapeutą, by czynić zło a jednak kiedy cienką granicę się przekroczy, łatwo o nadużycia (i zło się dzieje) mimo nawet dobrej woli.

    Anno Mario Co Kryształową Masz Twarz 🙂 kiedy będą jakieś zdjęcia Krzysztofa ksywa na Krakowie Szopny 😉

  2. Dżoann, będziemy bić na trwogę, gdy zrobię się chorobliwie lewicująca. Albo niezdrowo prawicowo lewitująca. A tak to spoks. Każdy dobry chrześcijanin jest zdrowo lewicujący, albo nie jest dobry. Wielu sie ze mną nie zgodzi i też dobrze. Zdjęcia Krzysztofa są na jego własnym blogu, Dżoann. Czasem tylko udaje mi się coś dostać, jak jestem grzeczna. Prawdę mówiąc chciałam wstawić zdjęcia wzmiankowanej w powyższym tekście przenośnej toalety od wewnątrz, ale mi się fotograf porzygał…

  3. Lwia i Tygrysia jak Maść Niebios 😉 Squaw cisza zapdła podejrzana? ;-)?

  4. Pssst… robię dziś zakwas na żur staropolski z kinem rzymskim. Boję się, że nie wyjdzie, a chcę poczęstować Dziatwę kursową psychoteapewtyczną. Wywar już siedzi w lodówce jak ta lala.
    Mam przekopane, bo dziś jako Madame de Menstruation 😉 ocalałam wolnymi krokami wkraczając na jezdnię. Przez niektórych zostałam odebrana jako ta, co wtargnęła i chciano mnie jak slaga (ślimorka bez muszelki) rozwałkowaś na tamten świat. Dwa razy choć ponoć nic dwa razy się nie zdarza ;-))))
    Poznałam pewną Madame de Wyborowy i Madame de Barbarry oraz Madame Zsiadłe Krzesło 😉 które mnie poratowały i poratują w ciężkiej godzinie za sprawą anielskich głosów, które słyszę ;-)))

    Tyle u mnie. Co ponadto w Krakowie? Dziury w asfaltach, koty umykające autom i Madame de Skarbówka z Wadowickiej z nieprzejednanym charakterem czeka na mnie znowu w tym samym miejscu o podobnym czasie.
    Moja dohtór Ewa Lady AK w dobrym humorze na posterunku Tanie Państwo dla Służby Zdrowia Draństwo.
    Całuję
    Wszelkie podobieństwo do osób żyjących zamierzone!

  5. Dżoann, dziękuję, że piszesz bloga na moim blogu:)))

    Ja milczę, oni też milczą, dobrze, że Ty przełamujesz ten schemat. Postpostpostmodernistycznie!

    buźka, Dżo i druga dla Was, Milczyciele.

  6. Lubię to kiedy mogę pisać dowolnie długie komentarze i Autor nie czuje się zagrożony a zaopiekowany 🙂

    Dziś byłam Madame Masturbancją, gdyż to temat niestosowny milczałam chadzając po mieście w geście solidarność z ludźmi uwikłanymi w siebie(w swe popędy i sublimację) z kubkiem białej irańskiej mazi jogurtowej (ajar – polecam zdrowe i dobre), a właściwie to Madomoiselle Cracovia i Wisła i Obie Razem (jak w dniu pożegnania Połpa) zatrzymywałam sznury samochodów, które przyspieszały i nie zatrzymywały się przed pasami, przejeżdżały na czerwonym i pomarańczowym by spojrzeć kierowcom w oczy. Twarzą w twarz i powiedzieć dziękuję (za nierozjechanie mej nieskromnej nieco osoby).

    Ocalałam. Mogę dalej wieść swój żywot z torebką za 15 zeta. Dumne 1,5 godziny mej pracy. Domorosłego i samozwańczego ornitologa i kotologa zarazem 😉

    Całuję całą Dziuni Trupę :-0 i idę na zupę 😉

  7. No i stało się. Zostałam z garem żuru dla całego pułku saperów sama. Nie wyszło nic ze wspólnego biesiadowania 🙁 Jako Madomoiselle Zaprząta Mi Głowę Los Świata pobierałam dziś nauki w szkole życia. Co rusz w myślach zwracałam się do sekretnego mego kochanka. Tego co strzała kupidyna miała trafić w niego i we mnie, a trafiło w Niego i w Nią czyli w Gdynię i Sosnowiec. Po czasie myślę co ja mogę? Każdy ma prawo kochać i to ona gle zakochać się w kimś innym? Zmienić model w przypływie nowej fali hormonów uderzającej do łepetyny. Pozostaję z mymi niezrealizowanymi fantazjami i nikłymi jak przez mgłę wspomnieniami o sekretnym kochanku.

    Taki sztambuch napisałam dziś Małpko. Świeca miodna płonie a ja powoli jem zupę 🙂

  8. Dobrze, Dżoann, trzymaj formę. Ja nadal milcze. Milczę o bardzo ważnych sprawach, domagających się całkowitego przemilczenia:))

  9. Myślałam, że tylko mnie pewne sprawy odebrały mowę.
    Pozdrawiam cieplutko 😉

  10. Cześć dziewczyny i chłopaki z mojej Kociej Paki ;-*

    Uśmiecham się do was w wygniecionej bluzeczce ze zmierzwioną grzywką 😉 Trzeba się mocno i dużo uśmiechać do siebie. Nie będzie teraz długo tego zielonego wokół. Bez zieloności nie ma takiej ilości tlenu i człek nie ma czym oddychać.
    Ołówki w zęby 😉

  11. Spore urwanie głowy mam w Krakowie. Muszę być czujna jak ważka. Kierowcy jeżdżą ciągle na bakier z prawem, więc się rozglądam i zapamiętuje sytuacje i numery samochodowe na wypadek wypadku, stłuczki, zapytań Pana Władzy kto wyjechał z podporządkowanej albo co tu się przed chwilą odbyło.

    Tak tu cichutko. Zaglądam żadnych nowych felietoników???

    Idzie czas opału węgla… Idzie…

  12. Squaw

    Nie lubię w dźwięku Aśka a dużo znajomych do mnie tak mówi. Lubi tę formę zdrobnienia. Czy ja mogę być Junią. Tak jak jest Bunia i Dziunia. Jak ktoś do mnie mówi Aśko czy Joaśko to mnie to tak nie razi wewnętrznie jak pierwsza forma dźwiękowo-lingwistyczna ;(

    Chciałabym być Juńką albo Junią 🙂

  13. Możesz być Junią. Możesz być kim tylko zechcesz, byle z sensem:)))

  14. Piszę tylko to, co muszę, bo jestem oziębła i oschła wewnętrznie. Jak mi przejdzie, to zatrybię. Jak zatrybię, to sypnę słowami. Chwilowo przebywam w innej czasoprzestrzeni:)))

  15. To witaj adminie w klubie zimnych ryb 🙂

    Jaki sens miałby tylko sens? Potrzebny jest i dla kontrastu bezsens! O ile nie wchodzi na rewir bycia gnidą moralną????!!!!

  16. Dialektyka mnie nie podnieca, Juniu.
    Bo, z bólem to przyznaję, coś przeciwnego do czegoś innego zawsze wchodzi na jakiś cuchnący rewir. Jak gdyby.
    Rybka, rąsia, buźka.

  17. No właśnie mnie też nie kręci. Muszę jednak zrozumieć pewne trudne doświadczenia jak wielokrotne śmierci psychologiczne, jakie przechodzimy kiedy ciało zamiera a nie umiera z nami w środku…

    Takie drobne moje zgryzostki depresyjne. nie zwracajcie na mnie uwagi 🙁

Leave a Reply