Kotony w ruchu

Kocięta mają cztery tygodnie.

Przeszły ze stanu słodkich maskotek w fazę wzbudzonych kotonów.
Resztę sobie dośpiewajcie.

Kotony, jak wszystkie cząstki o wysokiej energii,  znajdują się w ciągłym ruchu, w czasoprzestrzeni, która wrednie się zakrzywia.

Ich ruch ma aspekt falowy, to znaczy istnieje funkcja falowa, podpowiadająca im, dokąd mają się udać.
Udają się wprost pod nasze stopy, szukając wrażeń. Fala prawdopodobieństwa wpycha je też pod nogi krzesła.
A nam zatyka dech wyobrażenie rozdeptanego kotona.

No, chyba, że coś je przestraszy. Wtedy kotony nieruchomieją.
Czy to jednak słuszna idea, żeby straszyć kocięta?

I czym miałabym je straszyć?
Sobą?

Im bardziej one są w ruchu, tym ja bardziej nieruchoma. Można by tu wyprowadzić jakiś ładny wzór na odwrotną proporcjonalność tych zjawisk kinetycznych, ale po kiego niby grzyba?

Tak, dobrze się domyślacie: kręgosłup.

Przypomniałam sobie, dlaczego nie chciałam uprawiać ogrodu. Nie chciałam uprawiać ogrodu, bo mi nie wolno. Ale miałam dwa lata spokoju i myślałam sobie, tak sobie brawurowo myślałam, że dam radę.

Jasne, jasne, nie miałam uprawiać go sama, ale co miało być, a nie jest… i tak dalej.

Łysy stara się jak potrafi, jednak nie odróżnia pietruszki od chwastów.
Zgrzyta zębiskami, bo tylko tyle może zrobić w tych okolicznościach.
Jutro się okaże, czy medycyna ma jakiś sensowny patent na ulgę w cierpieniu.
Bo jak nie ma, to.
To nie wiem co!

zdjęcia: Krzysztof Nowakowski

12 komentarzy

  1. Filemon(ka)… gdybym tylko mogła… byłaby moja!

    Oglądam to w pracy i już za plecami mam całe stado, które ślini się z zachwytu.
    Może coś się z tego „wyślini”:-)))

    Pokazałam im małą Bunię – nikt nie wierzy, że duża Bunia to ten sam zwierzak 🙂

  2. skąd wiadomo, że czasoprzestrzeń się wrednie zakrzywia? dlaczego akurat wrednie? co to za personifikacje ??? 🙂 odnośnie bólu kręgoSŁUPA, stara ruska metoda, zastąpić innym bólem koniecznie mocniejszym. metoda na chłopa, zatrudnić parobka, metoda lekarzy zadeklarowanych, leżeć krzyżem przed śfientym ołtarzem, metoda – metod, jak boli znaczy się że żyjesz pełnią życia. koniec pierdołowatych porad z kącika życzliwości, bo mnie czasami też bolą kości;) serdeczności zasyłam.

  3. Wciąż jeszcze nie zaglądam im w dżendera, więc nie wiem jaka płeć im przysługuje, nawiasem mówiąc. Amka, zachwalaj kocięta, że to są kocięta… hmmm… literackie, albo co… Że siedzą ze mną i piszą książkę i felietony. A ich matka nawet umie mówić. Niewyraźnie, ale przecież nie tylko koty mówią niewyraźnie.

  4. Kay, a stąd wiadomo, że gdyby się wrednie nie zakrzywiała, to byłaby kurde prosta, no nie? I wszystko byłoby proste, jasne i oczywiste, a nie takie… zakręcone. A tak, to nie.

    Byłam u dochtora, który medykiem jest nie tylko z napisu na dyplomie. To znaczy, że wie, co czyni i po co to czyni. Dostałam zastrzyk w część zadnią oraz nieco dragów i jakoś kuśtykam. Zastępowanie bóla bólem mi się nie sprawdza, bo się sumują, cholery. Na przykład ból kręgowy i ból egzystencjalny, połączone, dodane i podniesione do kwadratu… uch!
    A teraz idę leżeć krzyżem, bo dziś piątek i to pierwszy piątek czerwca. My, dewotki spędzamy popołudnie w kościele. Ja dodatkowo śpiewam psalmy.

  5. Taaa… popatrzyli w oczy Buni i wyszło na to, że to może być nie tylko kot gadający, literacki, ale niewątpliwie elokwentny.
    Określono ją mianem „dostojna”

    Staram się, Aniu, staram…

  6. Ha! A ja podejrzałam dżender!
    Na sódmym zdjęciu!
    To na pewno dziewczynka!
    Na F stawiam, że chłopak… po maści 🙂
    Łatwiej by było, gdyby były same rude 🙂
    Ale cóż… nie rudy ojciec był im pisany 🙂

    Ania, maluchy swoją drogą, a jak ekipa starszaków?
    Rafał? Dziunio?

  7. Amka, dobra jesteś w ten dżender! Ciekawe ile jest chłopaków a ile panienek. Może po trzy. Bo inne cechy mają trójkami:
    trzy są aktywne, trzy leniwe. Trzy szybko się uczą, trzy olewają serdecznie. Trzy są jasne, trzy ciemne. Trzy to bozony, a trzy fermiony:))

    Rafał i Dziunio ożenili się gdzieś w oddalonych chałupach i zachodzą rzadko, raz w tygodniu lub dwa, żeby dobrać się do miski z chrupkami i obsikać drzwi. Odkąd są tu dzieci Buni, oni jakby się wycofali w tło. Wędrują.

  8. A z tym dżenderem to wcale mi nie wyszło, ale to były emocje:-)
    Teraz wyraźnie widzę tylko jedną panienkę na ostatnim zdjęciu:-)

  9. Panienki czy kawalerowie, to są jednak małpy. A w domu śmierdzi jak w małpiarni. Koty, to znaczy te małpy skaczą i bujają się na wszystkim, co wisi i powiewa.

  10. Amka, nasze nogi to drzewa. Nieco już odrapane z kory:)))

  11. Poznałam to odczucie, na szczęscie przy okazji wiewiórek, a nie kotów. Mniej bolesne:-)))

Leave a Reply