Czas lunatyków

Pełnia lata to czas lunatyków.
Gorące wiatry potrafią namieszać w głowach z siłą równą Radiusto Runia.

Pierwszą ofiarą letniego obłędu padł pewien bocian w Bergholz, Niemcy.
Doznał kryzysu tożsamości bocianiej. Swoim szaleństwem sterroryzował mieszkańców miasteczka, którzy zabarykadowali się w domach.
Bocian postanowił rozpieprzyć wszystko, czym cieszą się bergholzjanie: auta, okna, inspekty i inne obiekty kruche.
Niemcy nie planują jednak pojmania ptaszydła i poddania go elektrowstrząsom. Cierpliwie czekają, aż odleci do cieplejszych krajów.

Podejrzliwie spoglądam w stronę gniazda na słupie, ale ptice tylko się awanturują, głośno sycząc i jęcząc. Nie atakują. Jesteśmy bezpieczni.

To dobra wiadomość, ale mam też złą:
Wy, którzyście latem ubiegłego roku tłumnie zjechali do Chorzel na koncert grupy Enej, padnijcie na kolana i bijcie się w piersi.
Ale najpierw odczyńcie urok według następującego wzoru: ci z was, którzy tańcząc przy Eneju obracali się w lewo, niech wykonają tysiąc obrotów w prawo. I na odwrót.
Jeśli zakręci wam się w głowie, to przerwijcie wirowanie i spluńcie przez lewe ramię.

Pamiętajcie, że jestem w posiadaniu wielkiej liczby fotografii z tamtego wydarzenia! Na nich widać dokładnie, kto w którą stronę się obraca, i że – no zgroza, ludzie! – klaszcze.
Dla pani burmistrz, która sprowadziła tę, grającą skoczne kawałki, ukraińską zarazę do spokojnego miasteczka, kara musi być dużo bardziej dolegliwa: będzie ona zobowiązana przeczytać od deski do deski wszystkie wypowiedzi europosła z PiS (czyli juropisła) Janusza Wojciechowskiego a do tego wszystkie felietony dziennikarza Witolda Gadowskiego. I proszę nie narzekać na nudę, to jest pokuta! 
Ja też byłam na koncercie i podrygiwałam w pionie, słuchając Skrzydlatych rąk.
W ramach pokuty od dwóch dni podryguję w poziomie.

Sprawy z grubsza mają się tak:
Po brawurowym przedarciu się przez pustynię wyjącej bylejakości, zespół Enej został wezwany do raportu przez czujnego aparatczyka (który kiedyś obracał się w lewo w ZSL i PSL, a teraz obraca się w prawo w PiS), juropisła Wojciechowskiego.
Wywęszył ów poseł do spółki z Gadowskim Witoldem spisek wszechczasów, mający upokorzyć Polaków i zrobić z nich totalnego wała moralnego.
Cytuję: „Dwóch Ukraińców tworzy w Polsce zespół i nadaje mu nazwę będącą pseudonimem ukraińskiego zbrodniarza, a cała Polska tańczy w rytm tej muzyki.”

Bociania choroba, letnia zaraza, tfu, na psa urok!

Może zajdzie się jakiś cierpliwy a bezpartyjny mędrzec, który wyjaśni juropisłoju Wojciechowskiemu oraz dziennikarzoju Gadowskiemu, że na świecie napisano bardzo dużo opowieści, z których większość służy do czytania, a nie do prania mózgu. W tych opowieściach są słowa, imiona i nazwy, które każdy może brać, jak jajka z koszyka.
Jedną z tych opowieści jest Eneida.
O Eneaszu ona jest. Czyli o Eneju.

Pytanie: Czy kapela Enej będzie mogła cieszyć wolne od poczucia winy serca swoją muzyką, przystrojoną w niegłupie słowa? Bo trzeba przyznać, że jak na piątą kolumnę band UPA, ci młodzi mężczyźni są zaskakująco perfekcyjnie przygotowani.
Oglądanie ich na żywo cieszy nie tylko uszy, ale też oczy i wszystkie mięśnie, używane do podrygiwania.
Skoczni jak tresowane pchły, w największym upale zachowują się tak, jakby nie dotyczyły ich prawa grawitacji.
Ruch sceniczny opracowany do ostatniego szczegółu, instrumentarium niebanalne, słowa piosenek bogate w treść.

Przyznam, że aż do chorzelskiego koncertu nie miałam pojęcia o ich istnieniu. Dlatego zdziwiły mnie tłumy, ciągnące na stadion. A szły nie tylko małolaty, ale i całkiem wiekowe baby, mam na myśli baby w moim wieku.
I wszyscy, nawet pani Albina, lat 78, podskakiwali, podśpiewywali i znakomicie się bawili.

Apeluję zatem do pana juropisła Wojciechowskiego, żeby nam nie psuł wspomnień. Niech pan nie idzie tą drogą, albo  chociaż skręci w inną stronę.

Felieton został opublikowany w Tygodniku Ciechanowskim 23 lipca 2013 / nr30

14 komentarzy

  1. Trochę chłodniej, to się wynurzyłem z głębin… 😉

    A miałem nawet Pani Ani podarować piosenkę tychże „zbrodniarzy”, wiedząc, że lubi, ale jakoś… zapomniałem 🙂

    Poza tym wiem (domyślam się), że nie lubi lizusów, więc nie chciałbym popaść w niełaski 🙂

    A teraz jest okazja, żeby to uczynić, bez szwanku i narażania się na przykre konsekwencje 🙂
    Nie są to „Skrzydlate ręce”, bo… ten mi się wydaje fajniejszy:

    http://www.youtube.com/watch?v=9Xsl-Z20qoQ

    Co do felietonu…
    Jezu!!!
    Już miałem pisać, że artykułu (jego przesłania) nie rozumiem, dopóki nie doczytałem do jegomościa Wojciechowskiego…
    Boże! Ileż jeszcze można użerać się z durniami? Ile razy załamywać ręce? [Nie mówiąc o tym, że moje były już nieraz połamane :)]

    No qrva! Czy niektórzy są naprawdę aż tak pojebani, czy po prostu tak im zależy żeby czymś się wykazać, że gotowi są zrobić z siebie totalnego kretyna publicznie (przy okazji ośmieszając całą swoją rodzinę parę pokoleń wstecz).
    Jak można być tak głupim?

    Przypomniała mi się historia Beatlesów, kiedy to John Lennon napisał piosenkę „Lucy in the Sky with Diamonds”, a jakiś totalnie pierdolnięty (bo inaczej go nie można nazwać) wszczął awanturę, żeby piosenkę zbojkotować, bo…
    pierwsze litery w słowach z tytułu piosenki tworzyły LSD, czyli nazwę narkotyku.
    Lennon mówił, że w życiu mu to nie przyszło do głowy, że tytuł i pomysł na piosenkę podsunęło mu jego dziecko, ale na nic to – ledwie mu się udało uciec przed spaleniem na stosie 🙂

  2. Fani Radiusto Runia są nieprzewidywalni, marzą im się czasy inkwizycji, zaczynam się bać 🙂

    Byłam niedawno na koncercie Eneja.
    Byli w mojej mieścinie akurat u dniu urodzin mojej najmłodszej pociechy. Nie mogłam małolaty puścić samej, więc wskoczyłam w trampki i na koncert.
    Oj, dali chłopaki czadu. Dwie godziny skakania i śpiewania. Idealny zespół na takie masówki w parkach 🙂

  3. Dziękuję, Rollins.

    A co do głupoty… znacie moją opinię. A na dodatek – i to już jest groźne zjawisko – głupiec sam siebie traktuje baaardzo poważnie. Więc śmiechem ich, śmiechem, mości panowie i panie!

  4. Nie bój się Roma. W razie czego u nas wciąż można wykopać ziemiankę, ziemi nie brakuje…. Nie damy się spalić na stosie.
    I mam miotłę, na której można szybko odlecieć, jakby co.

  5. Aniu, to my jaz są wiekowe baby ? Świetne określenie. Poszukam jakiegoś koncertu w okolicy, aby wypróbować, czy jeszcze umiem podrygiwać. Stylu myślenia Osobników, których wymieniłaś i ich politykowania nie pojmuje. Ten kto chce wpiąć szpilkę w ciało zawsze znajdzie miejsce aby dotknęło. Lubie muzykę, nawet afrykańską i dobrze, ze są nowe talenty. Pozdrawiam

  6. Wszystko to przez niezwykłe zjawiska w naturze. U nas wczoraj pojawiły się promienie przeciwzmierzchowe. Brzmi złowieszczo, nieprawdaż? I ja je widziałam, te promienie przeciwzmierzchowe, z moich wyżym widać takie rzeczy, i zastanawiałam się, co to sie na niebie dzieje? W dodatku widać było kawałek tęczy. Niebo z każdej strony było inne i z każdej jakies takie niesamowite. Zdjęcia chciałam robić, ale, oczywiście, własnie się ładowała bateria. Musi co jakie siły nieczyste się zmówiły. Ale teraz już będę mądra, bo znalazłam takiego jednego, co to wyjasnia owe cuda i dziwy wśród chmur – o, tu jest, pozwole sobie link wkleić, jak kto lubi się w niebo gapić, to się róznych rzeczy dowie 🙂 http://pochmurno.pl/project/promienie-przeciwzmierzchowe/

  7. A u nas dzisiaj. Przed chwilą wróciliśmy z pola, gdzie Łysy fotografował podwójną tęczę. Na zachodzie szalało płynne złoto i płonąca czerwień a na wschodzie były promienie przeciwzmierzchowe, koloru jagód ze śmietaną i łososia. Ponieważ jestem głodna, wszystko kojarzy mi się kulinarnie. Tęcze przypominały mi ulubioną galaretkę kupowaną na kilogramy w wiejskim sklepie.

  8. Zenia, napisz koniecznie, jak Ci poszło. Podrygiwanie.
    W pewnym wieku panie MUSZĄ się ruszać i to wartko! Bystro. Chyżo!

  9. U nas dziś na niebie przedstawienie trwało cały dzień, co chwilę działo się coś nowego. I wciąż się dzieje, bo od zachodu nasno nad horyzontem, więc wszystkie te zmieniające się chmury wciąż są podświetlone i oświetlone, do tego wieje wiatr, więc widać przemiany. Taka jedna z atramentowej zrobiła się jasna i podświetlona oraz się rozpełzła i na krańcach u podstawy znowu robi się atramentowa. Ale widowisko!

  10. Zenia, właśnie rusza „Przystanek Woodstock”w Kostrzyniu nad Odrą. Masz niedaleko więc ruszaj, zabawa wyśmienita.Dodatkowo polecają błotną kąpiel i inne atrakcje. 😉

  11. Skoro Panie sobie tu tak niebo, promyczki, widoczki oglądają, to pozwolę sobie wkleić (chyba) dobry link na tę okazję.

    Chmurki są, zwierzątka są, Posłuchać jest co (elektryzujące), Pan Łysy 🙂 będzie też mógł ocenić pracę kolegi po fachu, … a i „podrośnięty” Dziunio i Bunio też tam migną parę razy 😉

    No to miłego słuchania/oglądania:

  12. Przystanek Woodstock kusi, bo jeszcze tam nie dotarłam ale kto pojedzie ze mną ? Mogę zgubić się w tych tłumach i nie odnaleść nawet siebie samej. W ostateczności sięgam po domowe sposoby koncertowe – włączam CD na cały regulator, bo mogę sobie na to pozwolić i śpiewam kiwając się. To dobre na odreagowanie i rozwiązanie na konieczność kiwania się w rytmie najchętniej afrykańskim. Cudowna sprawa jest taniec z partnerem, ale oni jakos sie juz po swiecie rozproszyli, rozwiedli, ozenili, zestarzeli a wiec pozostaje ..kiwanie w pojedynke .. i dobrze jest. Pozdrawiam

Leave a Reply