
Czy mieliście już jakieś sny z elementami epidemii?
Ja do tej pory prześniłam już trzy. Bądź też dopiero trzy.
Wiecie, gdy się nie ma wcale odporności na mniejsze czy większe patogeny, to ma się w trudnych chwilach dziwne sny. Można też mieć całkiem sprawny system immunologiczny, ale mniej odporną psychikę; wtedy też miewa się dziwne sny w trudnych chwilach. I gdy się dużo czyta i/lub pisze o zagrożeniu, też ma się dziwne sny.
Lecz jeśli ktoś spełnia wszystkie trzy powyższe kryteria, to jego sny są po prostu prze-dziwne. Wręcz osobny, prywatny Senflix się tworzy, a w nim filmy akcji, seriale grozy, co tylko chcecie.
Opowiem wam swoje.
A wy mi opowiedzcie wasze.
Akcja mego pierwszego snu zaczyna się w kościele. Jestem tam w sporej grupie ludzi; niektórych znam, ale nie powiem wam kogo, inni są mi obcy. Sadowię się w ławce, kładę obok swój plecak, a to po to, żeby nikt za blisko nie siadał, bo nie lubię gdy mnie dotyka inne ciało, i nieważne epidemia czy nie epidemia, lubię, za przeproszeniem,
Czytaj dalej →